Dziś prezentuję wizualizację ciekawego pomysłu, na jaki natrafiłem swego czasu na jednej z grup facebookowych (Never Were Warships) autorstwa Dilandu Albato. Pomysł ten polega na zamontowaniu działa kal. 305 mm Mk 8 na nieukończonym okręcie podwodnym typu Tench (Unicorn, SS 436), w celu wystrzeliwania z niego pocisków z głowicą atomową W9. Działo zostało zamontowane w uszczelnionej, opływowej osłonie przed kioskiem, bez możliwości obrotu w poziomie – celowanie odbywa się całym okrętem, a regulować można kąt podniesienia lufy. Celowanie w taki sposób może okazać się dość utrudnione, dlatego przewidziane jest zabieranie na pokład małej ilości klasycznych pocisków przeznaczonych, w razie konieczności, do wstrzelania się w cel. Okręt otrzymał nowe silniki i baterie, a także wykorzystano w nim rozwiązania powojennych modernizacji amerykańskich okrętów podwodnych z grupy GUPPY (m.in. nowy, opływowy kiosk, opływowe peryskopy, nowe wolnoobrotowe silniki elektryczne, akumulatory o większej pojemności, możliwość chowania przed zanurzeniem elementów wystajacych z kadłuba itp.), co w sumie zapewnia mu co najmniej przyzwoite osiągi zarówno pod wodą (zasięg 192 Mm i prędkość 15 r.) jak i na powierzchni (prędkość 18 w., zasięg 11000 Mm).
Unicorn, United States submarine laid down 1945 (Engine 1955)
Displacement:
1 867 t light; 1 912 t standard; 2 103 t normal; 2 256 t full load, 2 524 t submerged
Dimensions: Length overall / water x beam x draught
311,68 ft / 311,68 ft x 27,33 ft x 16,99 ft (normal load)
95,00 m / 95,00 m x 8,33 m x 5,18 m
Armament:
1 - 12,01" / 305 mm guns in single mounts, 865,70lbs / 392,67kg shells, 1939 Model
Breech loading gun in a deck mount with hoist
on bow with limited arc
Main guns limited to end-on fire
Weight of broadside 866 lbs / 393 kg
Shells per gun, main battery: 6
2 - 21,0" / 533 mm above water torpedoes, 8 - 21,0" / 533 mm submerged torpedo tubes
Machinery:
Diesel Internal combustion generators plus batteries,
Electric motors, 2 shafts, 4 309 shp / 3 215 Kw = 18,00 kts (5 206 shp / 3 884 Kw = 15,00 kts)
Range 11 000nm at 10,00 kts (192 nm at 4,00 kts)
Bunker at max displacement = 345 tons
Complement:
77
Cost:
£1,179 million / $4,716 million
Distribution of weights at normal displacement:
Armament: 108 tons, 5,1%
Machinery: 103 tons, 4,9%
Hull, fittings & equipment: 1 305 tons, 62,1%
Fuel, ammunition & stores: 237 tons, 11,2%
Miscellaneous weights: 350 tons, 16,6%
Overall survivability and seakeeping ability:
Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
747 lbs / 339 Kg = 0,9 x 12,0 " / 305 mm shells or 0,3 torpedoes
Stability (Unstable if below 1.00): 0,94
Metacentric height 0,6 ft / 0,2 m
Roll period: 14,5 seconds
Steadiness - As gun platform (Average = 50 %): 20 %
- Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,61
Seaboat quality (Average = 1.00): 0,16
Hull form characteristics:
Hull has a flush deck
Block coefficient: 0,509
Length to Beam Ratio: 11,40 : 1
'Natural speed' for length: 17,65 kts
Power going to wave formation at top speed: 40 %
Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
Bow angle (Positive = bow angles forward): 0,00 degrees
Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
- Stem: 3,28 ft / 1,00 m
- Forecastle (20%): 3,28 ft / 1,00 m
- Mid (50%): 3,28 ft / 1,00 m
- Quarterdeck (15%): 3,28 ft / 1,00 m
- Stern: 3,28 ft / 1,00 m
- Average freeboard: 3,28 ft / 1,00 m
Ship tends to be wet forward
Ship space, strength and comments:
Space - Hull below water (magazines/engines, low = better): 116,6%
- Above water (accommodation/working, high = better): 19,5%
Waterplane Area: 5 720 Square feet or 531 Square metres
Displacement factor (Displacement / loading): 148%
Structure weight / hull surface area: 139 lbs/sq ft or 677 Kg/sq metre
Hull strength (Relative):
- Cross-sectional: 2,11
- Longitudinal: 1,99
- Overall: 2,02
Hull space for machinery, storage, compartmentation is cramped
Room for accommodation and workspaces is extremely poor
Ship has quick, lively roll, not a steady gun platform
Caution: Lacks seaworthiness - very limited seakeeping ability
Operational depth: 202 ft / 62 m
Emergency diving depth: 323 ft / 98 m
Crush depth: 505 ft / 154 m





Witam
OdpowiedzUsuńStare wraca ;). Okręty typu M wiecznie żywe.
Pozdrawiam
Klon76
Poniekąd tak, niemniej z ładunkiem atomowym jest to wyniesienie tego konceptu na zdecydowanie wyższy poziom :)
UsuńdV
Jaki wyższy poziom ? Różnica jest tylko w ładunku wypełniającym pocisk. Żeby było to chociaż działo 203 mm, które stosowała Army, to bym się zgodził. Mniejsza masa, większa moc.
UsuńPeperon
Ciekawy koncept. Chyba jednak ograniczyłbym uzbrojenie torpedowe do skromniejszego rozmiaru - 2 wyrzutni dziobowych do celów samoobrony. Zgadzam się z @Peperon, że zastosowanie armaty 8" byłoby chyba bardziej realistyczne (z zestawem "klasycznej" amunicji HE + 2 - 3 pociski z głowicami).
OdpowiedzUsuńŁK
Oczywiście 2 - 3 pociskami z głowicami ATOMOWYMI! :)
UsuńŁK
Obawiam się, że na poziomie technologicznym połowy lat 50-tych nie dało się skonstruować pocisku jądrowego o tak małym kalibrze. Za parę lat może tak, ale jeszcze nie teraz. Amerykańskie działo atomowe M65 miało kaliber 280 mm. Radzieckie działa atomowe Oka i Kondensator miały kaliber 420 mm i 406 mm.
UsuńdV
Poza tym, dobrze by okręt strzelający był jak najdalej od wybuchu (nie tylko chodzi o jego skutki, ale też o przeciwdziałania wroga). A zasięg działa 305 mm będzie znacznie większy niż jakiegokolwiek 203 mm.
UsuńdV
Działo 280 mm przetestowano w 1953 r. (operacja Upshot-Knothle, test Grable, 15kT): https://www.youtube.com/watch?v=AWyVd1iKa-I
UsuńKoincydencja z ogłoszeniem wyboru w programie „Orka” przypadkowa czy zamierzona?
OdpowiedzUsuńCały koncept co prawda nawiązuje do podwodnych monitorów, ale eliminuje ich podstawową wadę. Cała komplikacja konstrukcji i eksploatacji dawała i tak wątłą siłę ognia, który przy praktycznej niemożności korekty byłby poza jakimiś wyjątkowymi sytuacjami nieskuteczny. Moc rażenia głowic A rozwiązywała ten problem.
Czysty przypadek, nawet nie wiedziałem że coś ogłosili;)
UsuńdV
... nie jestem pewien, czy konwencjonalne pociski 305 mm rzeczywiście służyć miały do wstrzeliwania się: ich upadki uwzględniając zagięcie horyzontu miałyby miejsce poza granicą widoczności, a równocześnie przy sile eksplozji głowicy nuklearnej precyzja strzału nie była taka ważna. Przypuszczam zatem, że używając głowicy nuklearnej okręt strzelałby daleko poza horyzont, na granicy zasięgu armat. Mniej jasno rysuje się sens zabierania amunicji konwencjonalnej.
OdpowiedzUsuńPomysł interesujący, ale i kłopotliwy. Okręt mógłby atakować miasta nadmorskie oraz bazy przeciwnika - rzecz w tym jednak, że przeciwnik ten większość istotnej infrastruktury miał w głębi lądu, inaczej niż Stany Zjednoczone - i łatwy do przewidzenia wyścig zbrojeń w konstruowaniu tego rodzaju jednostek chyba nie byłby dla nich korzystny.
kk
Z tego co pamiętam, koncepcja wstrzeliwania się byłą podniesiona we wpisie który mnie zainspirował do tego posta. Ale nie upieram się, że jest to konieczne, jeśli nie, to można po prostu nie zabierać żadnych dodatkowych pocisków. Niemniej, wydaje mi się że czasem wstrzelanie się może być przydatne, bo mówimy tu o stosunkowo słabych głowicach, rzędu kilkudziesięciu kT. Przy takich eksplozjach maksymalnie silne zniszczenia są wbrew pozorom nie tak rozległe, i skupiają się wokół epicentrum, a im dalej, tym są słabsze. Gdy więc chcemy walnąć np. w port, to dobrze wycelować tam gdzie stoją najcenniejsze jednostki, bo eksplozja 500 m dalej może im już dużo mniej zaszkodzić. Wspomniane zjawisko ma swoje odbicie w tym, że w miarę rozwoju broni jądrowej zaniechano używania gigantyczny głowic wodorowych (rzędu kilku MT) na rzecz ostrzału celu kilkoma głowicami umiarkowanej mocy (200-300 kT), co sumarycznie daje większą strefę ciężkich zniszczeń.
UsuńdV
Chodziło mi o to, że sylwetka okrętu podwodnego jest niska, co ogranicza możliwości obserwacji efektów ostrzału do bliskich dystansów. Dlatego francuski "Sourcouf" był ekstrawagancją: na odległościach, na których jego obserwatorzy widzieli upadki pocisków, byłby narażony na skuteczną kontrakcję okrętów wyposażonych w o wiele lżejsze działa.
UsuńNatomiast operując artylerią atomową nawet strzelając na oślep byłby zabójczo groźny. To prawda, że siłę wybuchu amunicji mierzyłoby się w kilotonach, a nie megatonach. Ale próby na atolu Bikini (operacja Crossroads) wykazały, że wybuch podwodny w porcie (wody atolu były płytkie) powoduje trwałe skażenie promieniotwórcze nawet ocalałych okrętów, a skażenie radioaktywne akwenu utrzymuje się tygodniami.
Z tego, co pamiętam, pancernik "Iowa" wyposażony przejściowo w artylerie jądrową też operowałby nią poza granicą widoczności, gdyż pociski niosły znacznie dalej od standardowych 406 mm, będąc od nich o wiele lżejsze. Nie mógłby się więc wstrzeliwać korzystając z armat klasycznych. Okręt podwodny byłby w podobnej sytuacji: gdyby rzeczywiście miał być wyposażony w klasyczne pociski do wstrzeliwania się, trzeba by je dopiero zaprojektować i specjalnie wyprodukować. W sumie możliwe, ale zapewne nie jest przypadkiem, że artyleryjskiego okrętu podwodnego nie zbudowano.
Pozdrawiam
kk
Z pewnością, skażenia portu byłoby problemem, ale jeśli eksplozja nastąpiłaby np kilometr od dużego okrętu klasy pancernik czy krążownik, to mógłby on z tego wyjść bez większych obrażeń i po prostu potem odpłynąć. Test Crossroads Able z większych okrętów zatopił tylko krążownik Sakawa, który był 350 albo 500 m od wybuchu. Ciężko uszkodzone były pancerniki Nevada i Arkansas (500-600 m), ale już Nagato (1100 m), Pennsylvania czy New York (1600-1700 m) były tylko nieznacznie uszkodzone. Ciekawy był opis uszkodzeń Prinz Eugena (1100-1300 m) stojącego dziobem do wybuchu - wpływ wybuchu na okręt oceniono jako "żaden" (w tym napęd, SKO, artyleria, a także załogę).
UsuńDlatego jestem zdania, że przy ówczesnych umiarkowanych mocach ładunków, które realnie można dostarczyć na pole walki, w miarę precyzyjne trafienie w cel miało jednak znaczenie. Inna sprawa że postęp był wówczas szybki i w parę lat pojawiły się sposoby dostarczania na teren wroga nawet megatonowych głowic, przy pomocy rakiet. Ale przez krótki okres czasu OP z działem atomowym mógł się wydawać całkiem atrakcyjną opcją.
dV
Trochę uszkodzeń okrętów w tym teście, choć jakość trochę kiepska: https://www.youtube.com/watch?v=ADD8_2KO5Bk
UsuńdV
Bardziej problematyczne z punktu widzenia marynarki były wyniki testu "Baker" (eksplozja 27,5 m. pod wodą). Opieram się tu na informacjach zawartych w raporcie technicznym z operacji "Crossroads" (William Asahel Shurcliff, Technical Report of Operation Crossroads, Washington 1946, Chapter 30. Comparison of tests), odtajnionym w 1982 r. (można ściągnąć!) Problemem były skażenia wtórne izotopem sodu, wytwarzającym sie podczas wybuchu w wodzie. Nie dawał się on usunąć z powierzchni przy uzyciu zwyklych metod dezaktywacji - nawet przy piaskowaniu do gołej blachy powierzchnie powierzchnie metalowe były niebezpieczne. O ile po próbie "Able" czas skażenia okrętów szacowano na mniej niż jeden dzień, to po próbie "Baker" na tygodnie lub miesiące. Oznaczało to, ze okręt nie porażony bezpośrednio mógłby odpłynąć, ale jeśli nie wyłączono by go w najbliższym czasie z eksploatacji na tygodnie lub miesiące, stanowiłby śmiertelna pułapkę dla załogi. Zamieszczona w raporcie technicznym w tabeli liczby wskazywały, że szacowane na 50% "bardzo poważny", lub "poważny" uszczerbek zdolności bojowej nastąpiłby natychmiast w promieniu odpowiednio do 732 lub 869 m. od epicentrum wybuchu i były to podobne wartości do szacowanych po eksplozji powietrznej ("Able"). Zasadnicze różnice pojawiały się przy szacowaniu efektów utraty wartości bojowej w dłuższym czasie: w przypadku próby "Able" prawie pokrywających się ze skutkami ujawniającymi się natychmiast; natomiast w przypadku próby "Baker" zaznaczającymi się już na dystansach trzykrotnie bardziej odległych (odpowiednio 2288 i 2570 metrów). Jako że moc głowicy W9 wynosiła 15 kiloton, wartości te należałoby nieco zmniejszyć. Zakładając zatem, że wybuch następowałby pod wodą, na plyciźnie, niszczyłby cele z prawdopodobieństwem 50% w obrębie koła o promieniu około 2 kilometrów, co przekraczało wielkość rozrzut armat 305 mm i umożliwiało (by) niszczenie skuteczne porażenie wrogich baz bez konieczności wstrzeliwania się.
Usuńkk
P.S. Dokument podawał dystanse w jardach - dane po przeliczeniu na metry mogą wyglądać dziwacznie.
Ja uznałem za bardziej miarodajne wyniki testu able, gdyż strzelając do portu trudno o inny wybuch niż powietrzny. Gdyby nawet nastawić głowice na wybuch podwodny to przy malej głębokości basenu portowego prędzej by się roztrzaskała o dno niż eksplodowała. Wybuch Baker był też dlatego bardziej niszczycielski niż able gdyż to już była dla tych okrętów druga eksplozja, a do tego doszło oddziaływanie fali uderzeniowej w wodzie, czego przy próbie able nie było.
UsuńdV
Podobnie kwestia skażenia - przy Baker okręty zalała skażona woda, czego w wybuchu powietrznym nie było.
UsuńdV