niedziela, 21 czerwca 2026

Opancerzenie drednotów

 Temat zanurzenia wymiarów i zanurzenia głównego pasa pancernego ewidentnie dojrzał do tego, by go wreszcie rozstrzygnąć. Nic tak nie przemawia jak realne przykłady zilustrowane rysunkami. Zatem pokusiłem się o przeanalizowanie kilkunastu przykładów pancerników z okresu około PWS, głównie brytyjskich i niemieckich, i oto wnioski:
Pancerz bardzo często sięgał około 1-1,5 m poniżej LW, czasem z pocienieniem jego grubości ku dolnej krawędzi (np. do 203 mm na Iron Duke), albo z quasi-dolnym pasem pancernym o mniejszej grubości (np. 102 mm na Fuso). W przypadkach gdy pancerz sięgał znacznie niżej (jak na Bretagne czy Rivadavia), był pocieniany jeszcze bardziej. Na Bretagne – do 100 mm, na Rivadavia do 127 mm. 2 m zanurzenia pasa pancernego czasem się zdarzało, ale na pewno nie było regułą, a zdarzały się przypadki zanurzenia mniej niż 1 m (!). Żaden z okrętów nie miał pasa pancernego o wysokości ponad 5, a tym bardziej 7 m. Na ogół system opierał się stosunkowo wąskim pasie głównym wokół LW, oraz 1-2 pasach  pancernych wyżej, o znacznie mniejszej grubości.
Wyliczone z rysunków głębokości do których sięgał pas pancerny wyniosły: 
- Kaiser ok. 0,5 m,  przy czym grubość spadała ku dołowi do 180 mm
- Fuso ok. 0,8 m (pas główny, poniżej był pas 102 mm sięgający do ok. 1,5 m)
- Iron Duke ok. 1,1 m, przy czym grubość spadała ku dołowi do 203 mm
- Orion ok 1,2 m,  przy czym grubość spadała ku dołowi do 203 mm
- Erin ok. 1,2 m
- King George V ok. 1,4 m, przy czym grubość spadała ku dołowi do 203 mm
- Konig ok 1,4 m, przy czym grubość spadała ku dołowi do 180 mm
- Espana ok. 1,6 m,  przy czym grubość spadała ku dołowi do 127 mm
- Bayern ok. 1,8 m,  przy czym grubość spadała ku dołowi do 170 mm
- Queen Elizabeth ok 1,8 m,  przy czym grubość spadała ku dołowi do 203 mm
- Revenge ok. 1,8 m
- Rivadavia ok 1,9 m,  przy czym grubość spadała ku dołowi do 127 mm
- Bretagne ok. 2,4 m, przy czym grubość spadała ku dołowi do 100 mm

Poniżej rysunki na których się oparłem – autorstwa Macieja Chodnickiego, z „Amerykańskich ciężkich okrętów artyleryjskich”, tom 3 i 4.














 

 

8 komentarzy:

  1. W związku z wpisem Kolegi postanowiłem także przeanalizować rysunki. I oczywiście książka Chodnickiego stanowi najbardziej wiarygodne źródło.
    Zaprezentowane powyżej rysunki są w skali 1:1000 (czyli 1mm na rysunku to 1m w realu). Dużo (dokładnie dwa razy) dokładniejsze są przekroje poprzeczne prezentowane w skali 1:500. Znajdują się one we "wkładkach" w tomie 3, w dalszych tomach są na ogół rozsiane w tekście. Pomiary wykonywałem suwmiarką, czyli dokładność teoretycznie osiągnąłem 0,1mm.
    Wyniki, głębokość pancerza poniżej lw:
    Orion 3,5mm czyli 1,75m (choć na drugim rysunku 2mm czyli 1m);
    KGV (PWS) 3,6mm czyli 1,8m
    Iron Duke 3mm czyli 1,5m;
    Seydlitz 3,2mm czyli 1,6m;
    Kaiser 3,2mm czyli 1,6m (Navypedia podaje 1,7m);
    Koning 3,8mm czyli 1,9m
    Bayern 3,9mm czyli 2,05m
    Gulio Cezare 5mm czyli 2,5m;
    Okręty DWS
    KGV (DWS) 7,1m czyli 3,55m;
    North Carolina 6mm czyli 3m

    Czyli w okręty z przed PWS prawie 2m (a nie jak pisałem 2m). Z tym, że można domniemywać, że następował wzrost głębokości w kolejnych konstrukcjach.
    W czasie DWS są to już wielkości większe.
    Jest też "ale". Pomiary 0,1mm na rysunkach, gdzie cały pancerz to kilka mm, dają wyniki niepewne, nawet w tak wiarygodnej publikacji jak M.Chodnicki.
    PS łączna wysokość pancerza wg navypedii w Orion, KGV (PWS) i Iron Duke to 6,25mm.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro już się chwalimy precyzją, to ja liczyłem piksele na rysunkach autora w wersji elektronicznej, zatem na materiale bardziej źródłowym o co najmniej jeden stopień. A mam jeszcze obiecane rysunki oryginalne. Mierzenie suwmiarką wydrukowanych rysunków, gdzie w grę wchodzą milimetry, z definicji nie mogą być od nich precyzyjniejsze.
      Ciekawe, że pominąłeś przykład Fuso, a także kwestię tego, że na pancerz boczny składa się kilka pasów pancernych o różnych grubościach, czasami zresztą płynnie zmieniających się. No ale to widać na rysunkach.
      dV

      Usuń
  2. Bardzo ciekawe zestawienie. Szerokość głównego pasa pancernego oraz to, jak głęboko schodzi on pod wodę jest tą cechą systemu ochronnego, o której nie informują roczniki flot. Tymczasem było to bardzo ważne. Możliwość przejścia pocisku pod pasem pancernym zmniejszała znaczenie ochrony pancernej burty, która owszem, w większości wypadków działa, ale trzeba się liczyć z tym, że nie zawsze. Wielkość marginesu niepewności wiązała się ze stanem morza, oraz ruchem okrętu na fali, także jego prędkością. Zmniejszenie marginesu niepewności wymagała obniżenia dolnej krawędzi pasa, co w miarę upływu czasu oraz zbierania doświadczeń rozumiano coraz lepiej.
    Do końca XIX w. doświadczeń takich było niewiele. Rozstrzelane przez US Navy krążowniki pancerne adm.Cervery miały pancerz burtowy o imponującej grubości 25-30 cm - tyle że było to wąski pasek i oczekiwanie, że nieprzyjacielski pocisk właśnie weń trafi, było nadmiernie optymistyczne. W wieku XX doświadczeń zrobiło się więcej, to i dolna krawędź pasa zaczęła wędrować coraz niżej. Tym bardziej, że kiedy wzrosły dystanse walki, uderzające w wodę w sąsiedztwie kadłuba pociski miały do przebycia o wiele mniejszy dystans.
    W przypadku omawianej w poprzednim poście propozycji okrętu dla Hiszpanii ochrona pancerna była ogólnie bardzo słaba. Jest zupełnie możliwe, że budując okręt na eksport Brytyjczycy mogli specjalnie się nie przejmować tym, że dolna krawędź pasa wypada wyżej, niż w okrętach, które posiadali lub projektowali dla Royal Navy. Zamawiający, pragnący umieścić 8 armat 381 mm ba kadłubie o wyporności 21 tys. ton żądał od projektantów rzeczy niemożliwej, stąd też starając się spełnić życzenia szukaliby kompromisów gdzie się da, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, gdzie ich nie widać.
    kk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W skrajnym przypadku pancerz powędrował cały po wodę - na przeciążonych okrętach Rożestwieńskiego, co w niczym im nie pomogło.
      Zwiększanie zanurzenia pancerza owszem wykazywało tendencję wzrostową, ale nie wiązałbym tego z wzrostem zrozumienia/obawy przez trafieniem pod pancerz w miejscu odsłoniętym przez falowanie (co jak już pisałem, jest skrajnie mało prawdopodobne i chyba nigdy się nie zdarzyło) co ze zwiększającymi się dystansami walki, a więc większymi kątami upadku pocisku i wzrostem prawdopodobieństwa trafienia przez pocisk nurkujący).
      Co do okrętu hiszpańskiego - wg moich pomiarów ma on pancerz głębiej zanurzony niż Iron Duke czy Orion, a mniej więcej tyle samo co KGV. Zatem dramatu pod tym względem nie było, aczkolwiek nie zaprzeczam - ogólnie nie był to jakoś specjalnie dobrze opancerzony okręt. Ale to jest nieunikniony koszt tak cięzkiego uzbrojenia na ograniczonej wyporności.
      dV

      Usuń
    2. Obawy przed pociskami nurkującymi pojawiły się po I wojnie światowej, głównie w związku z rosnącymi dystansami walki. Japończycy przeprowadzili próby na kadłubie "Tosy". Ale badano też inne okoliczności, w których pocisk mógł przejść pod pasem głównym pancerza. Mam w swoich zbiorach obrazek z testów projektu "South Dakoty", gdzie badano na modelu wpływ prędkości okrętu na ugięcie fali dziobowej. Kiedy odsłonięte, a kiedy zasłonięte są magazyny amunicyjne. Niestety, nie znalazłem w sieci adresu - a blog (chyba) nie pozwala na przesłanie obrazka. Jeśli pozwala, w przyjemnością prześlę go.
      Podczas wojny 1904-5 odległości walki były jeszcze relatywnie niewielkie, tory pocisków były płaskie i możliwość trafienia poniżej pasa burtowego była mało prawdopodobna. Fatalne trafienie poniżej linii wodnej poza ochroną pancerną otrzymała "Oslabia" - ale zawiniło nie zbyt wysokie usytuowanie pasa, ale wcześniejsza utrata segmentu pasa, wyrwanego pociskiem z zamocowań, a potem pechowe trafienie w odsłonięty fragment kadłuba. Ogólnie jednak rzecz biorąc, straty rosyjskie podczas bitwy pod Cuszimą bardziej, niż ze słabością ich ochrony pancernej, wiązały się z usterkami stateczności oraz przeładowaniem węglem. Bardziej niż schowanie głównego pasa pancernego pod wodą zaszkodziło im to, że zaburzona została stateczność, a węgiel jest materiałem łatwopalnym. Japończycy strzelali pociskami burzącymi, wypełnionymi kwasem pikrynowym (szimozą) - niszcząc części nieopancerzone okrętów, powodując trudne do opanowania pożary, w rosnącym stopniu utrudniające obserwację pola walki, a w końcu także komunikację wewnętrzną. Gdy pojawiły się przecieki, przeładowane kadłuby zaczęły się wywracać.
      kk

      Usuń
    3. Bardzo jestem ciekaw tego obrazka (zdjęcia?). Jeśli byś mógł go podesłać na maila (asalw@interia.pl) byłbym wdzięczny:) Alternatywnie można skorzystać z serwisu do zamieszczania plików graficznych jak np. imagevenue.com albo imgbb.com.
      dV

      Usuń
    4. Co do trafienia w Oslabję - to jednak nie to samo, co trafienie pod pancerzem. Akurat pod Cuszimą, gdzie okręty rosyjskie były (wciąż jeszcze chyba?) głębiej zanurzone niż zwykle, byłoby to jeszcze trudniejsze do osiągnięcia.
      dV

      Usuń
    5. Ciekawostka - w normalnych warunkach pancerz Oslabii sięgał na 1,1 m poniżej LW, przy czym nie był to pas o maksymalnej grubości 229 mm, a cieńszy, mający zaledwie 127 mm.
      dV

      Usuń