sobota, 7 marca 2015

Ostrzał Haikou



Po zakończonym sukcesem ataku branderów na Haikou flota japońska była w dość komfortowej sytuacji. Port Artur był zdobyty, flota polska była chwilowo zneutralizowana, eskadra Rożestwieńskiego wciąż tkwiła na Madagaskarze i nie należało się jej spodziewać szybciej niż za miesiąc lub (raczej) dwa, zwłaszcza, że 16 lutego 1905 r. z Bałtyku wysłano w ślad za nią III Eskadrę Oceanu Spokojnego kadm. Niebogatowa. Można się więc było spodziewać, że Rożestwieński będzie dążył do skoncentrowania sił, co sprowadzało się do zaczekania na płynący za nim zespół Niebogatowa. W sumie nie spodziewano się Rosjan na wodach Morza Południowochińskiego wcześniej niż w końcu kwietnia 1905 r. To zaś dawało z jednej strony czas flocie japońskiej na przygotowanie się spotkanie nimi, z drugiej – stwarzało potencjalne zagrożenie, że Polacy zdołają do czasu pojawienia się Rosjan usunąć blokujące Haikou wraki. Postanowiono więc przeprowadzić atak artyleryjski na uwięzioną w bazie polską eskadrę.

W międzyczasie dowództwo polskie nie pozostawało bezczynne. Niezwłocznie po zablokowaniu bazy postanowiono wyprowadzić z niej wszystkie lekkie jednostki, gdyż pozostawanie ich na miejscu narażało by je tylko na niebezpieczeństwo zniszczenia, a ponadto zwiększało by ryzyko kompletnego zakorkowania wejścia do portu, gdyby któraś z nich została zatopiona w trakcie próby przejścia między wrakami branderów. Niszczyciele i torpedowce przebazowano do leżących na wschód od Haikou zatok Puqian i Dongzhai, skąd mogły by próbować ataków na flotę japońską podchodzącą do wyspy z najbardziej prawdopodobnego kierunku wschodniego. Pozostałe jednostki przesunięto do przystani w zatokach Dongshui, Yinglang i Yubao, położonych na zachód od Haikou.

Adm. Togo zaplanował ostrzał Haikou na 20 marca 1905 r. Do tego czasu usunięto drobne uszkodzenia jakie w ostatniej akcji odniosły jego okręty (m.in. Awaji) dzięki czemu Połączona Flota przystępowała do akcji w pełni zdolności bojowej. Do przeprowadzenia bombardowania przewidziano pancerniki I Dywizjonu (Mikasa, Asahi, Fuji, Shikishima, Awaji), 6 krążowników pancernych z II i VII dywizjonów (Idzumo, Adzuma, Asama, Iwate, Kasuga i Nisshin), a także stary pancernik Chin Yen i krążowniki Itsukushima i Hashidate z V dywizjonu. W składzie floty znalazły się też III i IV dywizjony krążowników (Chitose, Kasagi, Yahagi, Naniwa, Takachiho, Niitaka). Działania sił głównych miały ubezpieczać 1, 2, 4 i 5 dywizjony niszczycieli (14 jednostek) oraz 14, 9 i 20 dywizjony torpedowców (11 jednostek). Była to nieomal cała potęga Połączonej Floty..

Rankiem 20 marca flota japońska pojawiła się u wybrzeży Hajnanu. Na patrolu tego dnia znajdowały się 2 polskie niszczyciele, Purga i Zefir, które zostały przegonione ogniem krążowników III dywizjonu. Wkrótce, z dystansu ok. 10 km rozpoczął się gwałtowny ostrzał portu w Haikou. Japończycy byli w mocno uprzywilejowanej pozycji, bowiem znajdowali się w ruchu, strzelając z wszystkich posiadanych dział do unieruchomionego przeciwnika, którego jednostki były blisko siebie rozmieszczone w dość ciasnym porcie, bez żadnej możliwości manewrowania i użycia całej posiadanej artylerii. Dodatkowo, dystans walki wyłączał z udziału w niej większość dział artylerii nadbrzeżnej. Działa 203/35 ledwo donosiły na 9 km, ale na tym dystansie nie były w stanie przebić pancerzy burtowych japońskich pancerników i krążowników pancernych. Z oczywistych względów nie stanowiły też poważnego zagrożenia, nieliczne zresztą, działa kal. 120 mm i 152 mm. Na korzyść Japończyków działał też fakt, że ich okręty zostały ostatnio wyposażone w nowoczesne dalmierze teleskopowe produkcji brytyjskiej. 

Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki, nie dziwi znaczna skuteczność japońskiego ostrzału. W krótkim czasie trafienia dosięgły pancerniki Konstanty II i Mieszko I. Na tym pierwszym zablokowana została dziobowa wieża dział kal. 305 mm, zniszczone zostały 2 kazamaty dział kal. 152 mm, oraz pomieszczenia admiralskie na rufie. Ponadto jeden pocisk trafił poniżej linii wodnej pancernika, wpuszczając do kadłuba 1000 ton wody. Mieszko I otrzymał dwa trafienia w dziób, również poniżej linii wodnej, które spowodowały znaczny przechył jednostki i trym na dziób. Kilka trafień dosięgło Bolesława Krzywoustego, nie przebijając jednak grubego na 330 mm pancerza burtowego. Zniszczeniu uległa jednak jedna z kazamat dział 152 mm, zwalony został też jeden z kominów. Rosyjski krążownik Askold odnotował 2 trafienia w kominy, ponadto co najmniej 2 ciężkie pociski trafiły go w okolice linii wodnej, w wyniku czego osiadł na dnie basenu portowego. Na uszkodzonym już wcześniej krążowniku pancernym Piast doszło do eksplozji pocisków kal. 152 mm w ostatniej licząc od dziobu lewoburtowej kazamacie, pociskiem kal. 203 mm z któregoś z japońskich krążowników pancernych ścięty został też rufowy maszt. Już wcześniej okręt miał wyłączoną z akcji jedną wieżę dział 254 mm, w sumie więc został pozbawiony wartości bojowej.
Najgorszy los spotkał kanonierkę Kraken, na której pocisk 305 mm ze starego pancernika Chin Yen wybuchł w komorach amunicyjnych. Gwałtowna eksplozja rozerwała niewielki okręt, rozsiewając po całej okolicy płonące szczątki, i wzniecając liczne pożary w mieście oraz na stojących najbliżej krążownikach: rosyjskim Diana i polskim Mikołaj Powała. Ten ostatni otrzymał ponadto dwa trafienia pociskami 203 mm, prawdopodobnie z krążownika pancernego Asama.
Straty strony japońskiej były natomiast nieznaczne. Od zupełnie przypadkowego ciężkiego pocisku poważnie uszkodzony został niszczyciel Kagero z 5 dywizjonu niszczycieli i musiał zostać odholowany z pola bitwy. Ponadto  pojedyncze trafienia otrzymały pancerniki Mikasa, Awaji, Chin Yen oraz krążowniki pancerne Asama i Nisshin (z nich tylko ten ostatni był nieco poważniej uszkodzony pociskiem który trafił w okolicę linii wodnej na rufie).  

Po około godzinnej kanonadzie, skuteczność japońskiego ognia znacznie spadła. Dymy, które pojawiły się wskutek licznych pożarów i eksplozji na okrętach polskich szybko zaścieliły rejon portu, skutkiem czego precyzyjne celowanie było teraz bardzo utrudnione.
W sumie z całej eskadry polskiej pozostały tylko dwie większe nieuszkodzone jednostki, a były to krążownik pancerny Siemowit i krążownik pancernopokładowy Grunwald. Jako całość, eskadra utraciła swoją siłę bojową. A mogło być jeszcze gorzej gdyby nie jeden dość szczęśliwy dla polskiej strony przypadek, który się przytrafił japońskiemu pancernikowi Chin Yen. Okręt ten, mając starsze i o mniejszej donośności niż reszta floty działa prowadził ogień z pozycji bliższej brzegu i poruszał się w sektorze który nie został przetrałowany przez własne torpedowce. Po nieco ponad godzinie ostrzału portu, okręt ten wpadł na samotną dryfującą minę, której eksplozja spowodowała gwałtowne nabieranie wody do wnętrza kadłuba i spory przechył. Jasne było, że nie uda się go uratować. Tak się zdarzyło, że akurat nie było w bezpośrednim sąsiedztwie żadnej własnej jednostki, która by mogła dość szybko podjąć załogę z tonącego okrętu.  Wobec tego dowódca podjął decyzję, aby skierować go ku brzegowi i osadzić na płyciźnie, by nie mnożyć niepotrzebnie ofiar. Widząc, co się przytrafiło Chin Yen, jak również mając w pamięci ciężkie straty jakie Połączona Flota poniosła swego czasu na minach pod Port Arturem (m.in. pancerniki Yashima i Hatsuse) adm. Togo uznał, że czas już na odwrót. Utwierdzał go w tym widok portu zasnutego dymami postrzelanych i płonących jednostek polskich i rosyjskich – ewidentny dowód na to, że zadanie zneutralizowania na dłuższy czas polskiego zespołu zostało wypełnione.    

Na odchodzącą na wschód Połączoną Flotę atak przypuściły jeszcze cztery polskie niszczyciele z zatoki Puqian (Piorun, Pasat, Sztorm i Monsun), ale nie dane im było wyjść na pozycje do ataku torpedowego na ciężkie okręty japońskie. W starciu z jednostkami eskorty (1 i 2 dywizjon niszczycieli, razem 7 jednostek) uszkodzenia odniosły Monsun i Piorun, i cały zespół, wobec znacznej przewagi japońskiej musiał salwować się ucieczką. Niestety, mający uszkodzone kominy Monsun zaczął zostawać w tyle i japońskie niszczyciele wkrótce go dogoniły. Widząc, że nie ucieknie, jego dowódca zawrócił i przypuścił atak torpedowy na swoich prześladowców. Na niewiele się to jednak zdało, bo wszystkie torpedy chybiły. Po krótkim i nierównym boju prowadzonym na minimalnych dystansach, polski niszczyciel zatonął… W zespole japońskim tylko Asashio był poważniej uszkodzony…

Tymczasem zespół Niebogatowa pokonał dystans dzielący go od Madagaskaru w imponującym, biorąc pod uwagę skład zespołu, tempie. 6 marca minął Gibraltar, od 22 do 23 marca przeszedł kanał sueski, 4 kwietnia osiągnął Dżibuti, by 16 kwietnia połączyć się z II Eskadrą w Diego-Suarez. Połączone zespoły rosyjskie 9 maja 1905 r. osiągnęły rejon cieśniny Malakka. Na wysokości Singapuru drogę zastąpiła im Połączona Flota pod flagą adm. Togo. To co wtedy nastąpiło przeszło do historii jako największa bitwa flot pancernych tamtej epoki, jak również jako największa klęska floty rosyjskiej w całych jej dziejach. Eskadra Rożestwieńskiego zaskoczona została pojawieniem się Japończyków tak daleko od własnych wybrzeży, w dodatku nastąpiło to w skrajnie niekorzystnym momencie – gdy wychodziła z wąskiej cieśniny na wody Morza Południowochińskiego, między licznymi w tym rejonie wyspami co znacznie ograniczało jej pole manewru. Nie zdążyła więc uformować szyku bojowego. Podjęta próba przegrupowania w obliczu nieprzyjaciela doprowadziła tylko do chaosu w zespole. Nic dziwnego, że Japończycy dysponując przewagą szybkości oraz swobodą manewrowania, od początku ustawili się w korzystniejszej pozycji, stawiając tzw. „kreskę nad T”, dzięki czemu mogli zasypać gradem pocisków czołowe okręty przeciwnika, podczas gdy te mogły odpowiadać co najwyżej połową swej artylerii. Wkrótce flota japońska zaczęła zdobywać przewagę w tym nierównym boju. W toczonej za dnia bitwie zniszczeniu uległ trzon rosyjskiej eskadry.. Już na samym początku bitwy na dno poszedł pancernik Oslabja, flagowiec kadm. Folkersahma, potem ten sam los spotkał Borodino i Impieratora Aleksandra III oraz krążownik pomocniczy Urał. Wreszcie pod koniec dnia zatonął flagowiec wiceadm. Rożestwieńskiego Kniaź Suworow, ciężko uszkodzony w walce artyleryjskiej z pancernikami japońskimi, ostatecznie dobity przez torpedowce. Zespół krążowników kadm. Enquista (Oleg, Awrora, Żemczug) niezbyt bohatersko „dał nogę” z pola bitwy, zawijając 24 maja do Diego-Suarez na Madagaskarze. Noc po bitwie przyniosła kolejne straty – od trafień torpedami japońskich niszczycieli i torpedowców poszedł na dno pancernik Nawarin, a ciężko uszkodzone zostały krążowniki pancerne Admirał Nachimow i Władimir Monomach.  Z kolei ciężko uszkodzony w boju dziennym Sisoj Wielikij, by uniknąc zatopienia, wyrzucił się na brzeg opodal Kuantanu. Poranek 10 maja przyniósł kolejne klęski – dopadnięty przez przeważające siły wroga zespól kadm. Niebogatowa (Imperator Nikołaj I, Orioł, Admirał Sienjawin, Gienierał-Admirał Apraksin) poddał się bez walki. Natomiast krążownik Izumrud, korzystając ze swojej prędkości, oderwał się od nieprzyjaciela i po kilku dniach dotarł na Hajnan, gdzie zakotwiczył w zatoce Puqian. Trzeci z rosyjskich pancerników obrony wybrzeża, Admirał Uszakow, uległ natomiast po bohaterskim boju z krążownikami pancernymi Kamimury. Zatonęły też ciężko uszkodzone w nocy Admirał Nachimow i Władimir Monomach. Ostatni z krążowników pancernych, Dmitrij Donskoj, został dopadnięty przez niszczyciele japońskie i storpedowany. Uchodząca razem z nim na północ Swietłana zdołała uniknąć trafień i ostatecznie dotarła do Sajgonu, gdzie została internowana. Najwięcej szczęścia miał natomiast krążownik Ałmaz, który mimo iż nie najszybszy, zdołał uniknąć japońskiego pościgu i 14 maja dotarł na sojuszniczy Hajnan.
W ten sposób zakończyła się próba rosyjskiej odsieczy dla dalekiego wschodu… Flota rosyjska w znacznej mierze legła na dnie. Polska, ciężko poturbowana, zablokowana była w swojej bazie na Hajnanie. Panowanie na morzu znalazło się w rękach japońskich…

czwartek, 5 marca 2015

Pomocnicze patrolowce



W toku trwającej już ponad rok wojny nasze siły morskie na Hajnanie poniosły istotne straty. Dotknęły one również sił lekkich, zapewniających stały dozór na akwenach bezpośrednio przyległych do wyspy. W toku działań bojowych, jak pamiętamy, zatonęły kanonierki Perun i Kraken, kanonierki torpedowe Orion i Talos, niszczyciele Tornado, Halny i Monsun (ponadto Piorun i Bryza zostały uszkodzone), oraz torpedowiec Sęp. W sztormie zatonął patrolowiec Czajka, natomiast jego bliźniak – Kormoran wskutek błędu nawigacyjnego wszedł na skały i raczej nie będzie się go dało uratować. Tymczasem potrzeby w zakresie sił patrolowych wcale się nie zmniejszyły, a wręcz przeciwnie – upadek Port Artura pozwalał domniemywać wzrostu „zainteresowania” wyspą ze strony floty japońskiej. W tej sytuacji postanowiono sięgnąć po środek znany i stosowany od wieków – czyli zmobilizować jednostki cywilne. Jako pomocnicze patrolowce na listę floty wciągnięte zostały cztery niewielkie frachtowce należące do lokalnego armatora. W służbie wojennej zachowały swoje chińskie nazwy: Puqian, Yubao, Haiwei i Nantan. Jako uzbrojenie otrzymały po jednym starym dziale kal. 107 mm, pochodzącym z uszkodzonego stawiacza min Bałtyk, a także po jednym działku szybkostrzelnym kal. 47 mm (z uszkodzonego patrolowca Kormoran lub z ww. stawiacza min). 

 Puqian, polish auxiliary patrol boat laid down 1899, mobilized 1905

Displacement:
    638 t light; 655 t standard; 700 t normal; 736 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    151,67 ft / 141,21 ft x 27,30 ft x 10,01 ft (normal load)
    46,23 m / 43,04 m x 8,32 m  x 3,05 m

Armament:
      1 - 4,21" / 107 mm guns in single mounts, 24,48lbs / 11,10kg shells, 1867 Model
      Breech loading gun in deck mount
      on centreline forward
      1 - 1,85" / 47,0 mm guns in single mounts, 2,88lbs / 1,31kg shells, 1884 Model
      Quick firing gun in deck mount
      on centreline aft
    Weight of broadside 27 lbs / 12 kg
    Shells per gun, main battery: 150

Machinery:
    Coal fired boilers, simple reciprocating steam engines,
    Direct drive, 1 shaft, 319 ihp / 238 Kw = 10,00 kts
    Range 3 500nm at 7,00 kts
    Bunker at max displacement = 81 tons (100% coal)

Complement:
    67 - 88

Cost:
    £0,033 million / $0,133 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 3 tons, 0,5%
    Machinery: 57 tons, 8,1%
    Hull, fittings & equipment: 578 tons, 82,6%
    Fuel, ammunition & stores: 62 tons, 8,8%
    Miscellaneous weights: 0 tons, 0,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      2 207 lbs / 1 001 Kg = 59,0 x 4,2 " / 107 mm shells or 1,9 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,13
    Metacentric height 0,9 ft / 0,3 m
    Roll period: 12,1 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 100 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,05
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 2,00

Hull form characteristics:
    Hull has raised forecastle
    Block coefficient: 0,635
    Length to Beam Ratio: 5,17 : 1
    'Natural speed' for length: 11,88 kts
    Power going to wave formation at top speed: 44 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): 0,00 degrees
    Stern overhang: 10,47 ft / 3,19 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        14,96 ft / 4,56 m
       - Forecastle (15%):    11,98 ft / 3,65 m (8,46 ft / 2,58 m aft of break)
       - Mid (50%):        6,99 ft / 2,13 m
       - Quarterdeck (12%):    7,97 ft / 2,43 m
       - Stern:        9,97 ft / 3,04 m
       - Average freeboard:    8,59 ft / 2,62 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 31,8%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 61,9%
    Waterplane Area: 2 865 Square feet or 266 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 496%
    Structure weight / hull surface area: 128 lbs/sq ft or 623 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 3,38
        - Longitudinal: 12,04
        - Overall: 3,83
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is excellent
    Room for accommodation and workspaces is cramped
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather

Puqian (1899, mobilized 1905)
Yubao (1899, mobilized 1905)
Haiwei (1900, mobilized 1905)
Nantan (1900, mobilized 1905)

sobota, 28 lutego 2015

Zakupów c.d. :)




Kolejny zakup mający wzmocnić nasze siły idące na odsiecz Hajnanu to amerykański pancernik Texas. Zdaję sobie sprawę, że nowy nabytek może zostać uznany za kontrowersyjny i  liczę się z tym, że zostanie mocno skrytykowany bowiem okręt ten w 1905 r. nie jest już najnowocześniejszy, nigdy też nie był specjalnie udany.. Niemniej jednak postanowiłem go pozyskać, bowiem na wojnie każda para dział się liczy, a ten okręt ma, było nie było, dwie 12-calówki. Więc jakieś wzmocnienie eskadry zawsze by to było – a mieć dwa działa i nie mieć dwóch dział to razem cztery działa;) Rozwijając nominalnie 17 w. nie stanowiłby też zapewne jakiejś specjalnej kuli u nogi spowalniającej jej rejs.  Poza tym, Amerykanie nie bardzo go już potrzebując, byli skłonni oddać go za przysłowiowe grosze w pakiecie z Iową, więc nie było co wybrzydzać..

W USA okręt ten był klasyfikowany jako pancernik II klasy. U nas, w 1905 r., może być już tylko pancernikiem obrony wybrzeża, i jako taki go sklasyfikowałem.
Co ciekawe, springsharpowi niezbyt spodobały się realne dane tego okrętu. Starałem się wprowadzić je maksymalnie wiernie (opierając się m.in. na Conway’u 1860-1905 i artykule w Okrętach Wojennych nr 118), a i tak program narzeka że okręt może mieć kłopoty w pływaniu pełnomorskim (Hull subject to strain in open-sea), co wynika z przeciążenia konstrukcji (Hull strength (overall) wynosi 0,73, a powinno być dla takiej jednostki 1,00. A to i tak po zmniejszeniu prędkości ekonomicznej do 10 w. Przy projektowej 11,8 w. (moim zdaniem nierealnej) Hull strength (overall) wynosiło zaledwie 0,60. Efektem nadmiernego przeciążenia jednostki jest m.in. niska wyliczona przez program odporność na trafienia pociskami, choć jak na mój gust, chyba aż tak źle by nie było. Ogólnie jednak chyba potwierdza się, że nie była to zbyt udana jednostka.
ps. wiem, że mamy na blogu zwolenników okrętów w diagonalnym ustawieniem artylerii, więc mimo wszystko liczę na jakiś głos poparcia dla tego zakupu:)







Zygmunt August, polish coast defence battleship laid down 1889 (Engine 1892), purchased 1905

Displacement:
    5 379 t light; 5 616 t standard; 6 320 t normal; 6 883 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    301,35 ft / 301,35 ft x 64,07 ft x 22,51 ft (normal load)
    91,85 m / 91,85 m x 19,53 m  x 6,86 m

Armament:
      2 - 12,01" / 305 mm guns in single mounts, 865,70lbs / 392,67kg shells, 1896 Model
      Breech loading guns in turrets (on barbettes)
      on side, all amidships
      4 - 5,98" / 152 mm guns in single mounts, 95,90lbs / 43,50kg shells, 1883 Model
      Breech loading guns in deck mounts with hoists
      on side, all amidships
      2 - 5,98" / 152 mm guns in single mounts, 95,90lbs / 43,50kg shells, 1883 Model
      Breech loading guns in deck mounts with hoists
      on centreline ends, evenly spread
      3 - 2,95" / 75,0 mm guns in single mounts, 12,87lbs / 5,84kg shells, 1891 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on centreline, evenly spread, 2 raised mounts
      2 - 2,95" / 75,0 mm guns in single mounts, 12,87lbs / 5,84kg shells, 1891 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, all amidships, all raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 2 371 lbs / 1 076 kg
    Shells per gun, main battery: 80
    4 - 14,0" / 356 mm above water torpedoes

Armour:
   - Belts:        Width (max)    Length (avg)        Height (avg)
    Main:    12,0" / 305 mm    118,01 ft / 35,97 m    6,99 ft / 2,13 m
    Ends:    7,99" / 203 mm      34,06 ft / 10,38 m    6,99 ft / 2,13 m
      149,28 ft / 45,50 m Unarmoured ends
      Main Belt covers 60% of normal length
      Main belt does not fully cover magazines and engineering spaces

   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    12,0" / 305 mm    12,0" / 305 mm        12,0" / 305 mm
    2nd:    5,98" / 152 mm          -                  -
    3rd:    2,01" / 51 mm    2,01" / 51 mm              -

   - Armour deck: 2,01" / 51 mm, Conning tower: 9,02" / 229 mm

Machinery:
    Coal fired boilers, complex reciprocating steam engines,
    Direct drive, 2 shafts, 7 273 ihp / 5 426 Kw = 17,00 kts
    Range 6 000nm at 10,00 kts
    Bunker at max displacement = 1 267 tons (100% coal)

Complement:
    353 - 460

Cost:
    £0,619 million / $2,476 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 296 tons, 4,7%
    Armour: 1 837 tons, 29,1%
       - Belts: 598 tons, 9,5%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 690 tons, 10,9%
       - Armour Deck: 482 tons, 7,6%
       - Conning Tower: 66 tons, 1,1%
    Machinery: 1 299 tons, 20,6%
    Hull, fittings & equipment: 1 947 tons, 30,8%
    Fuel, ammunition & stores: 941 tons, 14,9%
    Miscellaneous weights: 0 tons, 0,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      4 713 lbs / 2 138 Kg = 5,5 x 12,0 " / 305 mm shells or 1,2 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,08
    Metacentric height 3,0 ft / 0,9 m
    Roll period: 15,6 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 96 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,74
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,93

Hull form characteristics:
    Hull has a flush deck
    Block coefficient: 0,509
    Length to Beam Ratio: 4,70 : 1
    'Natural speed' for length: 17,36 kts
    Power going to wave formation at top speed: 52 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): -5,00 degrees
    Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        20,93 ft / 6,38 m
       - Forecastle (22%):    17,95 ft / 5,47 m
       - Mid (50%):        17,95 ft / 5,47 m
       - Quarterdeck (31%):    17,95 ft / 5,47 m
       - Stern:        17,95 ft / 5,47 m
       - Average freeboard:    18,21 ft / 5,55 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 101,5%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 117,6%
    Waterplane Area: 12 971 Square feet or 1 205 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 93%
    Structure weight / hull surface area: 96 lbs/sq ft or 470 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 0,62
        - Longitudinal: 3,31
        - Overall: 0,73
    Caution: Hull subject to strain in open-sea
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is adequate
    Room for accommodation and workspaces is adequate
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather
 

czwartek, 19 lutego 2015

Zablokowanie eskadry hajnańskiej



Po bitwie pod Hong Kongiem, eskadra polska, jakkolwiek wycofała się z pola bitwy, wciąż nie była pobita i stwarzała realne zagrożenie dla floty japońskiej. Jej szybka neutralizacja była konieczna w kontekście rejsu eskadry Rożestwieńskiego, jak i ewentualnej inwazji wyspy, którą dowództwo japońskie rozważało. W tej sytuacji sięgnięto po sposób który już przetrenowano (co prawda bez poważniejszych sukcesów) w Port Arturze i Haikou, czyli blokowanie wejścia do portu przy pomocy branderów. Tym razem jednak do operacji przygotowano się zdecydowanie solidniej niż poprzednim razem, a przede wszystkim zaangażowano do niej dużo znaczniejsze niż poprzednio siły. 

W ich skład weszły pancerniki Mikasa, Asahi, Shikishima i Awaji pod osobistym dowództwem adm. Togo, nadto krążowniki Adzuma, Iwate, Kasuga i Nisshin pod flagą wiceadm. Kamimury. Osłonę zapewniało 10 niszczycieli z 2, 3 i 14 dywizjonu. Mając świadomość licznych defensywnych pól minowych na podejściach do Haikou, przewidziano aż 14 torpedowców z 10, 11, 16 i 20 dywizjonu do pełnienia funkcji trałowców. 
Wreszcie zespół jednostek przewidzianych do zatopienia w kanale portowym tworzyły statki Ceylon Maru (5068 BRT), Shigizan Maru (2828 BRT), Hiroshima Maru (3283 BRT), Fushiki maru (1790 BRT) i Yasukuni Maru (5118 BRT). Już sama ilość jednostek jakie Japończycy przeznaczyli na straty dowodzi, jaką wagę przykładali teraz do czasowego przynajmniej zneutralizowania eskadry hajnańskiej.
Termin ataku ustalono na noc z 5 na 6 marca 1905 r. Pomni doświadczeń z poprzedniej akcji, tym razem Japończycy przygotowali mniej finezyjny plan. Nie przewidziano dokonywania żadnych desantów z zadaniem opanowania baterii nadbrzeżnych. Za to zadanie ich uciszenia, i umożliwienia tym samym podejścia branderom do portu otrzymały ciężkie okręty artyleryjskie.

Polska artyleria nadbrzeżna, po ostatnio dokonanych wzmocnieniach wyglądała w rejonie Haikou następująco:
W baterii wschodniej: 2 działa 279/22 o zasięgu 3,4 km, zdjęte z kanonierek flat-iron i 3 działa 203/35 o zasięgu 9,2 km zdjęte z krążownika pancernego Bolesław Chrobry,
W baterii zachodniej 2 działa 152/45 o zasięgu 14,1 km, 2 działa 120/45 o zasięgu 10,1 km i 3 działa 203/35 (pochodzenie jw.)
W baterii północnej: 4 działa 107/20 o zasięgu 1,9 km i 4 działa 203/35 (pochodzenie jw.).
Na pierwszy rzut oka wydawało by się, że w starciu z głównymi siłami japońskimi nie była to siła wystarczająca, bowiem pod względem zasięgu z artylerią wroga mogły się równać jedynie 2 nowoczesne działa kal. 152 mm baterii zachodniej. Na korzyść obrońców przemawiał jednak fakt, iż ze względu na szerokość cieśniny Qiongzhou atakujący nie mogli strzelać z maksymalnego zasięgu swoich dział – można się było spodziewać że dystans nie walki nie będzie przekraczał 8-10 km, a w przypadku ataku nocnego musiał być jeszcze mniejszy.

Atak rozpoczął się ok. godz. 23:00 5 marca, intensywnym ostrzałem baterii brzegowych i jednostek znajdujących się w porcie, prowadzonym przez japońskie pancerniki i krążowniki pancerne. W warunkach słabej widoczności, nie mógł on być jednak wystarczająco celny i skuteczny, zatem szkody na okrętach i w infrastrukturze wojskowej nie były duże. Zniszczeniu uległy pojedyncze działa 203 mm znajdujące się w baterii wschodniej i północnej, ponadto kilka trafień dosięgło jednostki znajdujące się w porcie. Najgorzej los obszedł się z torpedowcem Sęp, który otrzymał bezpośrednie trafienie pociskiem kal. 305 mm i osiadł na dnie basenu portowego. Ciężko uszkodzony został też stawiacz min Bałtyk, który otrzymał kilka trafień pociskami 203  mm, i ocalał zapewne tylko dzięki temu, że akurat nie miał min na pokładzie. Pojedyncze trafienia otrzymały pancerniki Konstanty II i Bolesław Krzywousty oraz krążownik pancerny Siemowit. Nie obeszło się tez bez strat u atakujących – na minie zatonął bowiem, pełniący rolę trałowca torpedowiec 75 z 11 dywizjonu torpedowców. Z dużych okrętów japońskich jedynie Awaji został poważniej uszkodzony – pocisk 203 mm wystrzelony przez baterię północną trafił w lewoburtową kazamatę, unieruchamiając znajdujące się w niej działo kal. 190 mm.  

Tymczasem do portu zbliżała się kawalkada branderów, prowadzona przez największy w jej składzie statek Yasukuni Maru. On też, szczęśliwie dla pozostałych jednostek, skupił na sobie cały ogień baterii nadbrzeżnych. Ogień otworzyła też kanonierka Perun, która tej nocy pełniła służbę strażniczą u wejścia do portu. Był to jednak okręt słabo uzbrojony, w przestarzałe działa czarnoprochowe, więc wielu szkód wrogiemu branderowi nie uczynił. Dopiero trafienia z ciężkich dział 203 mm skutecznie go zastopowały. Obezwładniony wrak zdryfował potem na brzeg między portem a baterią zachodnią. Perun natomiast uwikłał się w bój z towarzyszącymi branderom niszczycielami 3 dywizjonu, w której nie miał większych szans. Po otrzymaniu celnego trafienia torpedą z Usugumo, kanonierka przełamała się na dwie części i szybko zatonęła ze znacznymi stratami w ludziach.  

Gdy tylko w bazie zorientowano się, że nastąpił atak, ogłoszono alarm i zaczęto podnosić parę w kotłach, jednakże żaden z okrętów nie zdołał uzyskać ciśnienia pozwalającego wypłynąć na otwarte morze przed branderami. Jedyne co się udało, to otworzono ogień z nielicznych dział na okrętach, które zdążono obsadzić. Na niewiele się to jednak zdało, bowiem kanonada okazała się chaotyczna i niecelna, również za sprawą zastosowanej przez Japończyków zasłony dymnej. W efekcie nie zdołano zadać branderom żadnych istotnych uszkodzeń w czasie gdy znajdowały się jeszcze z dala od wejścia do portu… Udało się to dopiero, gdy atakujące jednostki znajdowały się w odległości kilkuset metrów. Celne trafienia otrzymał wtedy Fushiki Maru, który wkrótce zaczął nabierać wody i w efekcie zatonął tuż przed portem, jednakże poza głównym torem wodnym. Mimo tego sukcesu, nie dało się już zapobiec zablokowaniu kanału portowego. Pozostałe trzy brandery, mimo iż postrzelane, dokonały planowego samozatopienia w kanale wejściowym do portu. I choć żadnemu z nich nie udało się wykonać dość karkołomnego manewru obrócenia się o 90 stopni i ustawienia w poprzek toru wodnego, to jednak sama ich ilość zrobiła swoje – 3 duże kadłuby skutecznie zablokowały wyjście z portu dla dużych jednostek. Odtąd wychodzić i wchodzić do portu (a i to z największym trudem i ryzykiem) mogły jedynie torpedowce, patrolowce i niszczyciele. Eskadra hajnańska została skutecznie zablokowana… 

sobota, 14 lutego 2015

Kolejny zakup - duży krążownik pancernopokładowy



Kolejny zakupiony okręt nie powinien stwarzać żadnego kłopotu z identyfikacją:) Oczywiście, jak każdy zakup dokonywany „na szybko”, budzi kontrowersje. W tym przypadku najwięcej wątpliwości budzi niestandardowa dla naszej floty artyleria – ale niestety, nie ma teraz czasu na jej wymianę (poza działkami lekkimi, co zostało dokonane), bowiem jednostka ma wzmocnić drugą eskadrę bałtycką płynącą na Hajnan i dołączyć do niej po drodze. Ewentualnie, wymiany artylerii można będzie dokonać po wojnie. Tymczasem możemy założyć, że jednostka została kupiona z pewnym zapasem pocisków do swoich dział, wiezionym na jednym z wyczarterowanych transportowców, towarzyszących eskadrze. Co do samej zasadności zakupu – widać wyraźnie że potrzebne są nam duże krążowniki, bowiem posiadane liczne małe okręty tej klasy w toku działań wojennych niezbyt się sprawdziły (utrata Leandra i Cedynii). Poza tym, jednostka ta już po zakończeniu działań wojennych może pozostać jako flagowiec eskadry kolonialnej, bowiem jak pamiętamy – w bitwach na Morzu Żółtym i pod Hong Kongiem utracone zostały krążownik Stefan Czarniecki i pancernik Kazimierz II Sprawiedliwy, przeznaczone do pełnienia takiej właśnie funkcji. Nie mamy też już żadnego z krążowników pancernych przebudowanych ze starych pancerników kazamatowych – jeden zatonął w Port Arturze, a drugi stoi rozbrojony w Haikou.  






Zbigniew Oleśnicki, polish protected cruiser laid down 1894 (Engine 1896), purchased 1905

Displacement:
    7 098 t light; 7 345 t standard; 7 994 t normal; 8 514 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    396,98 ft / 393,50 ft x 58,50 ft x 24,61 ft (normal load)
    121,00 m / 119,94 m x 17,83 m  x 7,50 m

Armament:
      2 - 9,45" / 240 mm guns in single mounts, 421,80lbs / 191,33kg shells, 1893 Model
      Breech loading guns in turrets (on barbettes)
      on centreline ends, evenly spread
      8 - 5,43" / 138 mm guns in single mounts, 80,19lbs / 36,37kg shells, 1891 Model
      Quick firing guns in casemate mounts
      on side, evenly spread
      4 - 5,43" / 138 mm guns in single mounts, 74,17lbs / 33,64kg shells, 1885 Model
      Quick firing guns in deck mounts with hoists
      on side, all amidships
      8 - 2,95" / 75,0 mm guns in single mounts, 12,87lbs / 5,84kg shells, 1891 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, evenly spread, 6 raised mounts
    Weight of broadside 1 885 lbs / 855 kg
    Shells per gun, main battery: 75
    2 - 18,0" / 457 mm above water torpedoes

Armour:
   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    9,06" / 230 mm    7,09" / 180 mm        9,06" / 230 mm
    2nd:    2,20" / 56 mm          -                  -
    3rd:    2,20" / 56 mm    1,10" / 28 mm              -

   - Armour deck: 2,99" / 76 mm, Conning tower: 9,84" / 250 mm

Machinery:
    Coal fired boilers, complex reciprocating steam engines,
    Direct drive, 2 shafts, 11 875 ihp / 8 859 Kw = 19,20 kts
    Range 5 000nm at 10,00 kts
    Bunker at max displacement = 1 169 tons (100% coal)

Complement:
    422 - 549

Cost:
    £0,723 million / $2,894 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 236 tons, 2,9%
    Armour: 1 351 tons, 16,9%
       - Belts: 0 tons, 0,0%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 421 tons, 5,3%
       - Armour Deck: 844 tons, 10,6%
       - Conning Tower: 85 tons, 1,1%
    Machinery: 1 979 tons, 24,8%
    Hull, fittings & equipment: 3 533 tons, 44,2%
    Fuel, ammunition & stores: 897 tons, 11,2%
    Miscellaneous weights: 0 tons, 0,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      8 605 lbs / 3 903 Kg = 20,4 x 9,4 " / 240 mm shells or 1,3 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,10
    Metacentric height 2,7 ft / 0,8 m
    Roll period: 15,1 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 100 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,77
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 2,00

Hull form characteristics:
    Hull has a flush deck
    Block coefficient: 0,494
    Length to Beam Ratio: 6,73 : 1
    'Natural speed' for length: 19,84 kts
    Power going to wave formation at top speed: 45 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): -50,00 degrees
    Stern overhang: 3,48 ft / 1,06 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        23,43 ft / 7,14 m
       - Forecastle (14%):    21,46 ft / 6,54 m
       - Mid (50%):        20,93 ft / 6,38 m
       - Quarterdeck (18%):    21,46 ft / 6,54 m
       - Stern:        21,46 ft / 6,54 m
       - Average freeboard:    21,39 ft / 6,52 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 102,4%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 139,5%
    Waterplane Area: 15 254 Square feet or 1 417 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 111%
    Structure weight / hull surface area: 129 lbs/sq ft or 628 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 1,06
        - Longitudinal: 4,66
        - Overall: 1,23
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is adequate
    Room for accommodation and workspaces is excellent
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather

 

środa, 11 lutego 2015

Pancernik "z drugiej ręki"



Dzisiaj zagadka:) Otóż, w związku z trwającą wojną, nasza admiralicja jeszcze w 1904 r. postanowiła pozyskać jakieś okręty z drugiej ręki, celem wzmocnienia szykowanej do rejsu na Hajnan kolejnej eskadry. Było to tym bardziej uzasadnione, że jak pamiętamy - na zakupy, i to spore – wybrała się Japonia. Stąd i my coś zakupiliśmy. Ostatecznie zakup doszedł do skutku na początku następnego roku, zbyt późno, by okręt zdążył wziąć udział w wojnie. A zagadką jest: cóż to za okręt? Myślę, że odpowiedź nie powinna sprawić Wam trudności:)




 Zygmunt Stary, polish battleship laid down 1893 (Engine 1896), purchased 1905

Displacement:
    10 508 t light; 10 945 t standard; 11 414 t normal; 11 789 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    362,43 ft / 362,43 ft x 72,28 ft x 24,02 ft (normal load)
    110,47 m / 110,47 m x 22,03 m  x 7,32 m

Armament:
      4 - 12,01" / 305 mm guns (2x2 guns), 865,70lbs / 392,67kg shells, 1896 Model
      Breech loading guns in turrets (on barbettes)
      on centreline ends, evenly spread
      8 - 7,99" / 203 mm guns (4x2 guns), 255,24lbs / 115,77kg shells, 1890 Model
      Breech loading guns in turrets (on barbettes)
      on side, all amidships
      4 - 4,02" / 102 mm guns in single mounts, 32,38lbs / 14,69kg shells, 1892 Model
      Quick firing guns in casemate mounts
      on side, evenly spread
      2 - 4,02" / 102 mm guns in single mounts, 32,38lbs / 14,69kg shells, 1892 Model
      Quick firing guns in deck mounts with hoists
      on side, all aft, all raised mounts - superfiring
      16 - 2,95" / 75,0 mm guns in single mounts, 12,87lbs / 5,84kg shells, 1891 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, all amidships, 6 raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 5 905 lbs / 2 678 kg
    Shells per gun, main battery: 60

Armour:
   - Belts:        Width (max)    Length (avg)        Height (avg)
    Main:    14,0" / 356 mm    186,12 ft / 56,73 m    7,51 ft / 2,29 m
    Ends:    5,98" / 152 mm      49,51 ft / 15,09 m    7,51 ft / 2,29 m
      126,80 ft / 38,65 m Unarmoured ends
    Upper:    4,02" / 102 mm    106,40 ft / 32,43 m    7,51 ft / 2,29 m
      Main Belt covers 79% of normal length
      Main belt does not fully cover magazines and engineering spaces

   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    17,0" / 432 mm    11,0" / 279 mm        15,0" / 381 mm
    2nd:    7,99" / 203 mm    4,02" / 102 mm        7,99" / 203 mm
    3rd:    5,98" / 152 mm          -                  -
    4th:    1,46" / 37 mm          -                  -

   - Armour deck: 2,01" / 51 mm, Conning tower: 10,00" / 254 mm

Machinery:
    Coal fired boilers, complex reciprocating steam engines,
    Direct drive, 2 shafts, 8 100 ihp / 6 043 Kw = 16,00 kts
    Range 3 500nm at 9,00 kts
    Bunker at max displacement = 844 tons (100% coal)

Complement:
    551 - 717

Cost:
    £1,177 million / $4,707 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 738 tons, 6,5%
    Armour: 3 894 tons, 34,1%
       - Belts: 1 223 tons, 10,7%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 1 826 tons, 16,0%
       - Armour Deck: 735 tons, 6,4%
       - Conning Tower: 109 tons, 1,0%
    Machinery: 1 350 tons, 11,8%
    Hull, fittings & equipment: 4 525 tons, 39,6%
    Fuel, ammunition & stores: 906 tons, 7,9%
    Miscellaneous weights: 0 tons, 0,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      12 371 lbs / 5 612 Kg = 14,3 x 12,0 " / 305 mm shells or 1,9 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,02
    Metacentric height 3,2 ft / 1,0 m
    Roll period: 16,9 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 80 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,89
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,78

Hull form characteristics:
    Hull has rise forward of midbreak
    Block coefficient: 0,635
    Length to Beam Ratio: 5,01 : 1
    'Natural speed' for length: 19,04 kts
    Power going to wave formation at top speed: 46 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 45
    Bow angle (Positive = bow angles forward): -24,00 degrees
    Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        24,44 ft / 7,45 m
       - Forecastle (23%):    20,44 ft / 6,23 m
       - Mid (57%):        19,95 ft / 6,08 m (12,47 ft / 3,80 m aft of break)
       - Quarterdeck (19%):    12,47 ft / 3,80 m
       - Stern:        12,96 ft / 3,95 m
       - Average freeboard:    17,32 ft / 5,28 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 85,9%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 116,0%
    Waterplane Area: 19 792 Square feet or 1 839 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 91%
    Structure weight / hull surface area: 159 lbs/sq ft or 776 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 0,89
        - Longitudinal: 2,92
        - Overall: 1,00
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is adequate
    Room for accommodation and workspaces is adequate
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather

niedziela, 1 lutego 2015

Bitwa pod Hong Kongiem



W dniu 2 stycznia 1905 r. zakończyła się niemal rok trwająca epopeja Port Artura. Tego dnia ta rosyjska baza, postrzegana nieomal jako główny powód wojny rosyjsko-japońskiej skapitulowała. Całą znajdująca się w niej eskadra uległa zniszczeniu (wśród nich polska kanonierka Menelaos, zatopiona 9 grudnia 1904 r. w wyniku ostrzału japońskiej artylerii lądowej). Tym samym, znikła przyczyna zaangażowania głównych sił floty japońskiej w tym rejonie. Pozostawał jeszcze co prawda Władywostok, ale tam stacjonowała jedynie eskadra krążowników, nie mogąca wpłynąć istotnie na losy wojny.

Spodziewając się rychłego upadku Port Artura, adm. Togo już w grudniu 1904 r. sukcesywnie posyłał poszczególne okręty do Japonii celem wykonania niezbędnych po długim okresie prowadzenia działań bojowych napraw i remontów. Dokonano między innymi wymiany zużytych luf armatnich, jak również zamontowano nowoczesne dalmierze brytyjskiej produkcji. Dzięki tym działaniom, już w lutym 1905 r., Połączona Flota była gotowa do podjęcia działań przeciwko nowemu przeciwnikowi – polskiej eskadrze na Hajnanie. Należało się spieszyć, bowiem wiadomo było, że Rożestwieński ze swoją eskadrą znajduje się już na Madagaskarze i za wszelką cenę należało zapobiec połączeniu jego sił z polską eskadrą. Tym bardziej, że w obliczu upadku Port Artura Hajnan stawał się najbardziej logicznym celem eskadry rosyjskiej. 9 lutego 1905 r., Togo wraz z całą potęgą Połączonej Floty ruszył ku wyspie. W skład jego sił weszło 6 pancerników I Dywizjonu (Mikasa, Asahi, Fuji, Shikishima, Awaji i Mikawa), 7 krążowników pancernych z II (Idzumo, Adzuma, Asama, Iwate) i VIII Dywizjonu (Kasuga, Nisshin, Yakushi), 6 krążowników pancernopokładowych z III (Chitose, Kasagi, Yahagi) i VI Dywizjonu (Idzumi, Suma, Akitsushima), wreszcie mały krążownik pancerny Chiyoda. W razie potrzeby wsparcia mogły im udzielić okręty V (Itsukushima, Hashidate, Chin Yen) i VII Dywizjonu (stary pancernik kazamatowy Fuso i mniejsze jednostki). Do tego wszystkiego dochodziły liczne dywizjony niszczycieli i torpedowców.  Do pilnowania Władywostoku oddelegowano natomiast krążowniki pancerne Tokiwa i Yakumo z II Dywizjonu, krążowniki pancernopokładowe Tsushima i Otowa z VII Dywizjonu, kilka krążowników pomocniczych i liczne mniejsze jednostki.

Tymczasem wieści o upadku Port Artura dotarły do Haikou. Widocznym symptomem zwiększenia zainteresowania się Japończyków Hajnanem była wzmożona aktywność japońskich sił lekkich – zauważalna tym bardziej, że od połowy grudnia 1904 r. ich flota nie podejmowała na tym obszarze żadnych działań na większą skalę. Wobec tego, należało się spodziewać rychłego przybycia głównych sił wroga. Korzystając z chwili oddechu, Polacy dokonali uzupełnienia pól minowych wokół Hajnanu. Tych pól Japończycy do końca nie zdołali rozpoznać, co miało mieć w przyszłości niebagatelne znaczenie…

Polskie siły główne też nie pozostawały bezczynne. By nie dopuścić do upadku morale (wieści o wydarzeniach w Port Arturze rozeszły się bowiem lotem błyskawicy) wiceadm. Wojewódzki kilkukrotnie wychodził większym zespołem w morze celem odbycia ćwiczeń i dania zajęcia załogom.  Między innymi, 16 lutego 1905 r. bazę opuścił zespół w składzie:  pancerniki Mieszko I, Kazimierz II Sprawiedliwy, Konstanty II (flagowy) i Bolesław Krzywousty, krążowniki pancerne: Piast, Siemowit i Mikołaj Powała, krążowniki pancernopokładowe Leander, Diana i Askold (te dwa ostatnie rosyjskie, niedobitki z Morza Żółtego). Eskortę stanowiło 7 niszczycieli. Praktycznie była to całość wartościowych sił floty na Hajnanie. Planowano odbycie ćwiczeń artyleryjskich, ale gdy okazało się że w okolicy kręcą się japońskie krążowniki (były nimi należące do III dywizjonu Chitose, Kasagi i Yahagi), postanowiono je przegonić. W pościgu za nimi polski zespół zapuścił się pod Hong Kong, ale bez rezultatu – rozwijające prędkość rzędu 22-23 w. jednostki japońskie zdołały się oderwać od jednostek polskich i rosyjskich. 18 lutego 1905 r. w godzinach popołudniowych,  polska flota już miała zawracać, gdy ok. 100 mil na południowy-zachód od Hong Kongu, napotkano flotę adm. Togo. Pogoda tego dnia nie była najlepsza, padał deszcz i widzialność była kiepska stąd nie od razu zorientowano się w składzie sił przeciwnika. A ten szedł w dwóch zespołach – na czele, w szyku torowym i nieco na północ od sił głównych płynęło 5 krążowników pancernych wiceadm.. Kamimury (flagowy Idzumo, Adzuma, Asama, Iwate i Yakushi), natomiast kilka mil za nimi i na południe – siły główne adm. Togo (pancerniki Mikasa, Asahi, Fuji, Shikishima, Awaji i Mikawa w towarzystwie krążowników pancernych Kasuga i Nisshin oraz kilku dywizjonów niszczycieli).
Wrogie zespoły szły kontrkursami (Polacy na wschód, Japończycy na zachód), przy czym kurs polskiego zespołu (na czele krążowniki, za nimi w szyku torowym pancerniki) wypadał mniej więcej pośrodku pomiędzy obydwoma zespołami japońskimi. Pierwszy został dostrzeżony przez Polaków zespół Kamimury i oceniono, że z tymi siłami polska eskadra powinna dać sobie radę. Niestety, polskiego admirała nie zastanowił fakt, iż japońskie krążowniki tak ochoczo szły w kierunku jego okrętów… 
Gdy dystans spadł do takiego, ż można było myśleć o otwarciu ognia, obydwa zespoły położyły się na kurs północno zachodni i rozpoczął się bój artyleryjski. Nie trwał on długo, bowiem Japończycy dobrze zdawali sobie sprawę, że ich krążowniki na dłuższą metę nie są w stanie sprostać polskim pancernikom. Po kilkunastominutowej wymianie ognia, w której żaden z okrętów obydwu zespołów, pomimo zanotowanych trafień nie odniósł istotnych uszkodzeń, japońskie krążowniki wykręciły szerokim łukiem na wschód, zrywając kontakt bojowy z polskim zespołem.

Tymczasem zespół adm. Togo szedł nadal kursem na zachód, lekkim łukiem okrążając walczące zespoły. Dopiero teraz został dostrzeżony z pokładów polskich pancerników. Gdy znalazł się na ich wysokości, zaczął skręcać szerokim łukiem na północny zachód, otwierając wkrótce ogień do ariergardy polskiego zespołu.  Sytuacja stawała się groźna, bowiem polskiej eskadrze groziło odcięcie od własnej bazy przez silniejszy zespół wroga. Admirał Wojewódzki zdecydował się więc na nieszablonowy manewr – jednoczesny zwrot całej floty na kurs przeciwny do dotychczasowgo. Dzięki temu jednym manewrem ustawiał krążowniki na tyle szyku, za pancernikami, i zyskiwał szansę przejścia za rufą zespołu Togo. I faktycznie – Japończycy nie od razu zorientowali się w poczynaniach przeciwnika, na co z pewnością wpływ miała beznadziejna tego dnia pogoda. W krótkim boju na kontrkursach z japońskim zespołem udało się polskim artylerzystom  trafić kilkukrotnie japońskie pancerniki, nie zadając im jednak poważniejszych uszkodzeń. Z drugiej strony, jeden z japońskich pocisków 12-calowcyh trafił dość nieszczęśliwie w pancernik Kazimierz II Sprawiedliwy, bowiem tuż poniżej linii wodnej na dziobie. Wskutek tego okręt nabrał lekkiego trymu na dziób i nieco spadła jego prędkość. Trafienie w komin otrzymał natomiast polski flagowiec Konstanty II, przez co i on nie był w stanie rozwinąć pełnej prędkości. 
Wkrótce po manewrze polskiej eskadry, zwrotu dokonał również adm. Togo, jednakże jego okręty wykonywały go kolejno, wskutek czego został chwilowo nieco w tyle za polską eskadrą. Nie mając jednak żadnych problemów z prędkością, stopniowo doganiał polski zespół. Ponownie rozgorzał bój artyleryjski. Nowe trafienia otrzymał Kazimierz II Sprawiedliwy, który miał rozbite stanowiska dział 152 mm i zwalony maszt, a także krążownik pancerny Piast, na którym wyłączona z walki została jedna z wież dział 254 mm. Z kolei  jeden z pocisków polskiego zespołu „odstrzelił” lufę jednego z dział 305 mm na pancerniku Fuji, z kolei kilka innych – dość mocno pokiereszowało Mikawę...

W międzyczasie, po zatoczeniu szerokiego koła, na pole bitwy powrócił zespół krążowników pancernych Kamimury i zaatakował tyły polskiego zespołu. Tak się złożyło, że teraz płynęły tam najsłabsze jego okręty – krążowniki pancernopokładowe. W krótkim czasie trafienia otrzymały Askold i Diana. Ale najgorszy los czekał mały krążownik Leander -  ten nieduży, 2300-tonowy okręcik zainkasował trafienia już z pierwszej salwy Idzumo, które przebiły kadłub w rejonie siłowni i znacznie ograniczyły prędkość. Kolejne krążowniki japońskie oddawały do niego salwy jak na strzelnicy, w krótkim czasie przemieniając go w płonący, nieruchomy wrak, który jednak odgryzał się z nielicznych ocalałych dział. O dziwo, jednostka jeszcze nie tonęła – jej los dopełnił się nieco później, po dobiciu torpedą przez japoński niszczyciel…
       
Wróćmy teraz do boju sił głównych, które po ostatnich zwrotach płynęły równolegle, kursem na południe, wzajemnie się ostrzeliwując. Widząc że to do nikąd nie prowadzi, a co gorsza, japońskie pancerniki zaczynają wychodzić przed jego zespół, grożąc postawieniem kreski nad T, polski admirał postanowił jeszcze raz spróbować wyprowadzić przeciwnika w pole nieoczekiwanym zwrotem. Znów cała flota dokonała jednoczesnego zwrotu o 180 stopni przez lewą burtę a następnie już w szyku torowym, wykręciła na zachód. W czasie zwrotu doszło do krótkotrwałego kontakt bojowego z zespołem japońskich krążowników pancernych, ale bez większych strat dla polskiego zespołu – japońskie 8-calówki nie były w stanie istotnie zagrozić grubym pancerzom pancerników, a krążowniki tym razem uniknąłby japońskich trafień. Za to jeden z pocisków 10-calowych z Siemowita, trafił w Asamę wzbudzając gwałtowny pożar. Jednostka musiała wyjść z szyku i już po zakończeniu boju, usunąwszy uszkodzenia, zdołała doszlusować do reszty swojego zespołu.

Tymczasem, widząc co się dzieje, adm. Togo powtórzył manewr polskiego zespołu i choć został nieco w tyle to po jego wykonaniu, stopniowo doganiał polską eskadrę. We wznowionej wymianie ognia Japończycy zaczęli zyskiwać wreszcie przewagę. Kilka pocisków trafiło w polskie pancerniki, w tym w dość mocno już pokiereszowanego Kazimierza II Sprawiedliwego, który zainkasował m.in. trafienie w ster, wyszedł z szyku i zaczął zataczać niekontrolowane koła. Wkrótce skupił na sobie ogień kolejno przepływających  okrętów japońskich, wskutek czego stracił całą ciężką artylerię, nabrał dużego przechyłu na lewą burtę, a także utracił prędkość. Objęły go też liczne pożary. Widząc że polski pancernik już się nie wymknie, japoński admirał zadanie dobicia go zostawił Kasudze i Nisshinowi oraz niszczycielom, a sam z siłami głównymi skupił się na walce i pościgu za resztą polskiego zespołu. Czas go zaczynał gonić, gdyż zapadał z wolna zmierzch, i zachodziła obawa, że wśród ciemności nieprzyjaciel zdoła się oderwać od ścigającej go floty japońskiej. Na to liczył zresztą wiceadm. Wojewódzki.
Aby zwiększyć swoje szanse, rozkazał przeprowadzić atak torpedowy wszystkim towarzyszącym flocie niszczycielom. 7 małych zwinnych okręcików w jednym momencie wyskoczyło zza własnej linii bojowej i pomknęło ku nieprzyjacielowi. Zaskoczenie było spore – Japończycy położyli ogień zaporowy zdecydowanie za późno, i choć odnieśli kilka trafień, w tym jedno unieruchamiające niszczyciel Halny (potem dobity przez japońskie odpowiedniki), to atak wprowadził spore zamieszanie w japońską linię, dezorganizując ją mocno i opóźniając tym samym pościg. Ale najważniejsze było to że udało się uzyskać trafienie – jedna z torped, prawdopodobnie z niszczyciela Piorun, trafiła w idący jako przedostatni w szyku pancernik Mikawa. Ten budowany ongiś na chilijskie zamówienie okręt nie odznaczał się specjalnie solidną konstrukcją i jak wiele predrednotów – był bardzo wrażliwy na eksplozje podwodne. To jedno trafienie okazało się ponad jego siły – okręt szybko nabrał znacznego przechyłu, a po pół godzinie przewrócił się do góry stępką i w tej pozycji zatonął…
Tymczasem zespół Kamimury, po unieszkodliwieniu Leandra również dołączył do pościgu i zaczął zachodzić polski zespól od północy. Tym razem jednak japoński dowódca mocno się przeliczył. Korzystając bowiem z zamieszania w szeregach głównych sił japońskich, cały polski zespól skierował swe działa ku wrogim krążownikom pancernym. Polskie pancerniki strzelały celnie, szybko osiągając nakrycia. Jedna z salw (pochodząca z pancernika Bolesław Krzywousty) w całości weszła w kadłub krążownika Yakushi. Tego co się wydarzyło chwilę później, nikt się nie spodziewał. Japoński okręt po prostu rozpadł się w jednej potwornej eksplozji. Po kilku sekundach z potężnej jednostki została tylko gigantyczna chmura w kształcie grzyba i trochę pływających po powierzchni wody szczątków. Uratowało się ledwie kilku marynarzy. Świadkowie wspominali potem, że tuż przed eksplozją całego okrętu dał się widzieć niewielki dymek w rejonie dziobowej wieży artyleryjskiej. Choć było to niewiarygodne, po bitwie podnosiły się głosy, że „winowajcą” był wadliwy materiał miotający, produkowany na brytyjskiej licencji. Mało kto jednak dawał wtedy temu wiarę…

Wkrótce po utracie Yakushi, kilka trafień otrzymały kolejne japońskie krążowniki, w tym flagowy Idzumo w dziobową wieżę i kazamaty dział 152 mm, z których kilka zostało wyłączonych z akcji. To do reszty odebrało japońskiemu admirałowi ochotę do walki z pancernikami – wykonał zwrot przez prawą burtę i oderwał się od nieprzyjaciela. Natomiast adm. Togo, po uporządkowaniu szyku próbował jeszcze pościgu, ale zapadały już ciemności i przez to nie rokował on wielkich szans powodzenia. Noc rzeczywiście okazała się zbawienna dla polskiego zespołu, który zdołał oderwać się od przeciwnika i bezpiecznie dopłynąć do bazy. Japończykom, mimo starań, nie udało się nawiązać ponownie kontaktu z przeciwnikiem. Mając świadomość iż Polacy prowadzili ostatnio akcje minowe na wschód od Hajnanu (ponadto, świeża była pamięć zagłady krążownika Takasago), japoński dowódca postanowił nie ryzykować nocnego podejścia do wyspy i po kilku godzinach nakazał zwrot na wschód.

Ostatnim akordem bitwy była zagłada pancernika Kazimierz II Sprawiedliwy, który choć mocno postrzelany, uparcie nie chciał tonąć. Dowództwo jednostki poległo, niemal cała załoga ewakuowała się, a wrak bezwładnie dryfował po powierzchni morza… Ktoś nawet spuścił na nim banderę. Dowódca Nisshina miał wprawdzie rozkaz zatopienia pancernika, ale skoro ten nie wydawał się tonąć, powziął zamiar jego przejęcia. W tym celu wysłano oddział pryzowy z zadaniem opanowania jednostki. Niedługo po tym, jak oddział wszedł na pokład wraku, kiedy rozległa się ogłuszająca eksplozja. W powietrze wyleciały dziobowe komory amunicyjne pancernika, prawdopodobnie wysadzone przez anonimowego polskiego marynarza, zdecydowanego nie dopuścić do wpadnięcia okrętu w ręce wroga. Wybuch rozerwał całą część dziobową pancernika. Ocalała reszta kadłuba momentalnie nabrała trymu i w ciągu kilku minut zatonęła. Zginął niemal cały japoński oddział pryzowy, w tym wchodzący w jego skład niejaki Isoroku Takano. Nikt nigdy się nie dowiedział, kim był ów dzielny człowiek, który zapobiegł zdobyciu pancernika przez Japończyków..