piątek, 2 kwietnia 2021

Okręt do ostrzału wybrzeża (nie mam lepszego pomysłu na klasyfikację po polsku...)

 Dziś prezentuję okręt będący rozwinięciem idei zaprezentowanej 6 czerwca 2020 r. (http://springsharp.blogspot.com/2020/06/okret-wsparcia-desantu.html). Jest to kolejny nosiciel amerykańskich kopii pocisku V-1, tym razem zbudowany na bazie lotniskowca eskortowego typu Bogue. Przeznaczeniem jednostki jest oczywiście ostrzał celów na terenie wysp japońskich, w przypadku gdyby trzeba było dokonywać inwazji Japonii z Morza. Podobnie jak w przypadku poprzedniego okrętu – była to koncepcja realnie rozważana, a konwersja była by o tyle nieskomplikowana, że lotniskowce posiadały już gotowe miejsce na składowanie pocisków w postaci hangaru pod pokładem, oraz windy do ich przenoszenia na pokład. Trzeba by tylko zamontować rampy startowe i gotowe ;) Normalnie jeden taki okręt mógłby zabrać do hangaru 48 pocisków (8 rzędów po 6 szt. - tyle powinno się zmieścić dzięki likwidacji dziobowego podnośnika i powiększeniu powierzchni hangaru o miejsce przezeń zajmowane), a dodatkowo przenosić ich 56 szt. na pokładzie (8 rzędów po 7 szt.). Razem 104 pocisków – to już całkiem spora siła ognia;) Sądzę ponadto, że dało by się jeszcze upchnąć kolejne 48 szt. podwieszając dodatkowe pociski pod sufitem hangaru, gdyż miał on 5,3 m wysokości.  W takim wypadku jednostka ognia wynosiła by 152 pociski.







 

Bogue, United States shore bombardment ship laid down 1941 (Engine 1942)

Displacement:
    8 499 t light; 8 759 t standard; 12 051 t normal; 14 684 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    495,74 ft / 473,59 ft x 69,49 ft x 23,26 ft (normal load)
    151,10 m / 144,35 m x 21,18 m  x 7,09 m

Armament:
      2 - 5,00" / 127 mm guns in single mounts, 62,50lbs / 28,35kg shells, 1910 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, all aft
      12 - 1,57" / 40,0 mm guns (6x2 guns), 1,95lbs / 0,88kg shells, 1941 Model
      Anti-aircraft guns in deck mounts
      on side ends, evenly spread, all raised mounts - superfiring
      8 - 0,79" / 20,0 mm guns (4x2 guns), 0,24lbs / 0,11kg shells, 1939 Model
      Anti-aircraft guns in deck mounts
      on centreline ends, evenly spread
      18 - 0,79" / 20,0 mm guns in single mounts, 0,24lbs / 0,11kg shells, 1939 Model
      Breech loading guns in deck mounts
      on side, all amidships, all raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 155 lbs / 70 kg
    Shells per gun, main battery: 200

Armour:
   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    2nd:    0,75" / 19 mm          -                  -
    3rd:    0,75" / 19 mm          -                  -
    4th:    0,75" / 19 mm          -                  -

Machinery:
    Oil fired boilers, steam turbines,
    Geared drive, 1 shaft, 11 635 shp / 8 680 Kw = 18,00 kts
    Range 26 300nm at 15,00 kts
    Bunker at max displacement = 5 925 tons

Complement:
    574 - 747

Cost:
    £2,202 million / $8,809 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 19 tons, 0,2%
    Armour: 7 tons, 0,1%
       - Belts: 0 tons, 0,0%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 7 tons, 0,1%
       - Armour Deck: 0 tons, 0,0%
       - Conning Tower: 0 tons, 0,0%
    Machinery: 304 tons, 2,5%
    Hull, fittings & equipment: 7 560 tons, 62,7%
    Fuel, ammunition & stores: 3 552 tons, 29,5%
    Miscellaneous weights: 608 tons, 5,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      84 811 lbs / 38 470 Kg = 1 357,0 x 5,0 " / 127 mm shells or 15,0 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,12
    Metacentric height 3,6 ft / 1,1 m
    Roll period: 15,3 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 100 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,02
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 2,00

Hull form characteristics:
    Hull has a flush deck
    Block coefficient: 0,551
    Length to Beam Ratio: 6,82 : 1
    'Natural speed' for length: 21,76 kts
    Power going to wave formation at top speed: 39 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): 5,00 degrees
    Stern overhang: 18,44 ft / 5,62 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        42,39 ft / 12,92 m
       - Forecastle (19%):    26,44 ft / 8,06 m
       - Mid (50%):        20,44 ft / 6,23 m
       - Quarterdeck (9%):    25,92 ft / 7,90 m
       - Stern:        27,92 ft / 8,51 m
       - Average freeboard:    25,43 ft / 7,75 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 16,8%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 172,3%
    Waterplane Area: 22 299 Square feet or 2 072 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 875%
    Structure weight / hull surface area: 198 lbs/sq ft or 966 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 2,05
        - Longitudinal: 6,23
        - Overall: 2,29
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is excellent
    Room for accommodation and workspaces is excellent
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather

104/152 KGW-1 missiles

Bogue (1942, rebuilt 1945)
Card (1942, rebuilt 1945)
Copahee (1941, rebuilt 1945)
Core (1942, rebuilt 1945)
Nassau (1942, rebuilt 1945)
Altamaha (1942, rebuilt 1945)
Barnes (1942, rebuilt 1945)
Breton (1942, rebuilt 1945)
Croatan (1942, rebuilt 1945)
Prince William (1942, rebuilt 1945)

54 komentarze:

  1. Komentuję jako pierwszy bo ślęczę po nocach. Komentarz będzie merytoryczny. O jejku!
    A na poważnie to naprawdę nie wiem co napisać. Jak wyjaśnił dV rozważano taki okręt ale jak rozumiem na rozważaniach się skończyło. I nikt czegoś takiego ostatecznie nie stworzył. Taka ilość pocisków zapewne miałaby swoją wagę. Przy ewentualnym desancie na wyspy macierzyste zapewne byłyby przydatne. Tym bardziej że w zasadzie Japończycy nic by nie byli w stanie zrobić. Ich koncentracja w jednym miejscu to ponad 1500 pocisków o dużej jak na tamte lata sile rażenia Pomijając jedynie bomby atomowe). Lotniskowce eskortowe po wojnie albo złomowano albo przerabiano na statki handlowe. A tu ponieważ przeróbki z oryginalnych lotniskowców eskortowych byłby niewielkie to może i późniejsza adaptacja na statki handlowe po wojnie też nie wymagałaby dużych nakładów i byłaby opłacalna.Choć przyznaję, że nie wiem czy akurat ten typ był na statki handlowe przerabiany.
    Em.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam, że gdyby do inwazji miało dojść, to taka konwersja miałaby szansę zaistnieć. Siła rażenia była by spora, i to uzyskana dość niskim kosztem, przy nieskomplikowanej konwersji nieprzydatnych już lotniskowców eskortowych, a możliwości przeciwdziałania przez Japończyków - w zasadzie żadne.
      Co do przebudów na statki handlowe, to zdarzało się to, choć nie powiem teraz na jaką skale, bo nie liczyłem ;) Ale warto przytoczyć ciekawostkę związaną z brytyjskim lotniskowcem eskortowym HMS Nabob - w czasie wojny został storpedowany i ciężko uszkodzony prze u-boota, a po jej zakończeniu, jaż jako frachtowiec, pływał pod... niemiecką banderą.

      Usuń
  2. "Rakietowy okręt bombardujący" to moja propozycja klasyfikacyjna! :) Ciekawy koncept, choć w warunkach totalnego panowania USA na morzu i w powietrzu myślę, że destrukcyjny ostrzał wybrzeży japońskich wzięłyby na siebie klasyczne, ciężkie okręty artyleryjskie oraz lotnictwo bombowe.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej by to brzmiało po niemiecku.

      Usuń
    2. Brzmi nieźle i nawet coś w tym stylu mi chodziło po głowie, ale nie zdecydowałem się z jednego powodu - V-q1 i jego klony nie były dokładnie rakietami, tylko pociskami skrzydlatymi napędzanymi silnikami pulsacyjnymi, będącymi odmianą silnika odrzutowego.
      A po niemiecku to by było pewnie jakieś Wunderwaffetrager czy coś ew ten deseń;)

      Usuń
    3. Nie no, ja myślę, że co najmniej Vergeltungswaffewerferschiff auf Flugzeugträgersrumpf.

      Usuń
    4. Trudno to przeczytać, a co dopiero wymówić ;)

      Usuń
    5. @Jasta.
      A w ludzkim języku, to jak to brzmi ?

      Usuń
    6. Miało być „Okręt-wyrzutnia broni odwetowej na kadłubie lotniskowca”.

      Usuń
    7. A to nie prościej byłoby określić jednostki jako: miotacze Wunderwaffe ?

      Usuń
    8. Pewnie Nashorna można byłoby nazwać w obiegu oficjalnym prościej, ale „8,8 cm Pak 43 (L/71) auf Fahrgestell Panzerkampfwagen III/IV (Sf)” uznano za określenie stosowne.

      Usuń
    9. @Peperon - po niemiecku nie może być za prosto, oni wszystkie nazwy muszą skomplikować. Może to celowe działanie - utrudnianie wrogowi życia :D

      Usuń
    10. Okręt wsparcia Rakietowego? Jakby To brzmiało z niemiecka?
      Kpt.G

      Usuń
    11. @dV. O ile się nie mylę to miały być amerykańskie okręty, więc trzeba nazywać je w amerykańskim stylu...

      Usuń
    12. Specjalny Okręt Artyleryjski?
      FWK

      Usuń
    13. @Peperon - owszem, ale niemiecka dygresja też jest intrygująca ;)

      Usuń
    14. No to może coś takiego ?
      Küstenraketenschiff vor der Landung

      Usuń
    15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Ciekawy.
    Czemu 127-ki jako jedyne nie mają pancerza przeciwodłamkowego?.
    A odporność na 15 torped to kompletna fantazja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką stosowano w US Navy praktykę. Domyślam się, że obsady małokalibrowych działek plot były bardziej narażone np. na ostrzał z km-ów wrogich samolotów. Natomiast obsady 127-ek, w zasadzie nie były na to narażone.

      Usuń
    2. @Rafał.
      Jeśli były stawiane na kadłubach tankowców to może z 7-8 by wytrzymały...

      Usuń
    3. @Peperon.
      Z tego co wiem program znasz szanowny panie dowcipnisiu

      Usuń
    4. @Rafał. No cóż, odnosiłem się do realiów. Przecież taki lotniskowiec raczej nie wytrzymałby ponad 1300 pocisków 127 mm. Zwłaszcza celowanych w linię wodną. To samo dotyczy torped, a przykład Liscome Bay mimo wszystko powinien dawać do myślenia w kwestii odporności na uderzenia torped. Wiem, że skutek trafienia w Liscome Bay był fartem japończyków, ale przecież te lotniskowce nie posiadały opancerzenia i mimo wszystko były wrażliwe.

      Usuń
    5. Ogólnie bym się tymi wyliczeniami springsharpa nt. odporności nie przejmował wogóle. Wiadomo, trafienie trafieniu nierówne. I nie chodzi nawet o takie, że okręt dostaje w komory amunicyjne i wylatuje, a drugi obrywa 20 razy i nic.

      Usuń
  4. Duża liczba V-1 wystrzelona w krótkim czasie może narobić zamieszania, jednak to nie jest broń nowoczesna, daje się zestrzelić myśliwcom czy obronie przeciwlotniczej.
    Niemcy mieli przetestowany prototyp rozwiniętej wersji V-2 o oznaczeniu A9, miało to 750 km zasięgu (2x tyle, co V-2). To wystarczyłoby, żeby z Okinawy ostrzeliwać Kiusiu. Amerykanie przejęli dużą część niemieckiego programu rakietowego i głównych specjalistów, więc mogliby takie rakiety produkować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na owe czasy może V-1 nie jest najnowocześniejsza, ale spełnia wymogi pola walki, bo umożliwia skuteczny ostrzał wrgich celów, czemu przeciwnik nie jest w stanie przeciwdziałać (biorąc pod uwagę stan japońskiego lotnictwa i obrony plot w owym czasie). V-2 i pochodne są oczywiście jeszcze bardziej nowoczesne i już absolutnie nie do zatrzymania, ale też dużo bardziej skomplikowane i trudne w produkcji (tylko około 2/3 amerykańskich testów klonów V-2 skończyło się sukcesem, a pierwszy był dopiero w 1947 r.), i raczej wątpliwe, żeby dało się je produkować masowo w tak krótkim czasie, by zdążyły na inwazję. Co innego z dość prymitywnymi klonami V-1 - tu spodziewam się mniejszych trudności i większych szans na szybką i masową produkcję.

      Usuń
    2. @Stonk.
      Weź pod uwagę, że takie wersje V1 mogły być użyte tuż przed desantem, a więc z wykorzystaniem elementu zaskoczenia po masowych bombardowaniach albo tuż przed otwarciem ognia przez pancerniki. Japońska obrona mogła nawet nie wiedzieć, że oprócz samolotów lecą pociski kierowane...

      Usuń
    3. Kierowane?.
      No, tu to chyba nawet twórców tej broni, zaskoczyłeś

      Usuń
    4. Pozwolę sobie podrzucić linkę do dyskusji o tym pocisku:
      https://forum.odkrywca.pl/topic/487482-v-1-made-in-usa/
      Wygląda na to, że Jankesi wprowadzili swoje modyfikacje.
      FWK

      Usuń
    5. dzięki za ciekawego linka ;)

      Usuń
    6. Proszę bardzo :)
      A gdyby go tak pożenić "Nura" z "Nietoperzem"...? ;)

      Usuń
  5. Przebudowa tania, ale obawiam się że "ammo" zdecydowanie droższe i ta liczba pocisków do 152. tak czy owak 2-3 takie okręty "wsparcia rakietowego" mogły "zmiękczyć" bronione miasto-fortecę w ciągu 2-3 dni ostrzału.
    Co do wyglądu jednostek niewiele można tu skomentować ot, lotniskowiec eskortowy jaki jest każdy widzi: mały, niezbyt piękny lecz użyteczny. #2,3,4 i 6 wyglądają najlepiej moim zdaniem szczególnie te zielone "strzały" (rakiety).
    Może nazwijmy tę klasę "Archer"?
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena chyba nie była aż tak straszna, skoro siły zbrojne wyraziły zainteresowanie aż 75000 sztuk (!), a nawet zdążyły zamówić 12000 - pod kątem ostrzału Japonii. Tylko że ta skapitulowała i zamówienie anulowano. Ale gdyby się postanowiła bronić, to o dostępność pocisków raczej nie trzeba było by się martwić.
      Co do nazwy klasy - ciekawa i nieszablonowa propozycja, bo nie odnosząca się bezpośrednio do uzbrojenia okrętu. Kto wie - może by miała szansę zaistnieć ;)

      Usuń
    2. Przepraszam, przestawiłem się w "angielski tryb" pisząc klasa miałem na myśli "Typ" Archer, można by też pomyśleć nad "Ballista".
      Kpt.G

      Usuń
  6. Ciekawe, jak wyglądałaby ewolucja różnych typów okrętów (w szczególności lotniskowców), gdyby doszło do inwazji na wyspy japońskie, wybudowano by ich znaczną ilość i wykazały by one znaczną przydatność i skuteczność?
    Aleksander

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście dla obu stron, nie doszło do inwazji. Prawdopodobnie straty byłyby takiej wielkości, że Amerykanie mówiliby o hekatombie własnych wojsk, a Japończycy o ludobójstwie Amerykanów. Zwłaszcza, gdy uwzględni się propagandę i mentalność poddanych boskiego cesarza.
      Osobiście, to mi wystarcza zdjęcia z Hiroszimy po bombie A. Zwłaszcza cień obserwatora na ścianie budynku...

      Usuń
    2. Oczywiście, całe szczęście że do tego nie doszło. Przewidywane przez amerykańskich planistów straty miały być horrendalne. Po stronie amerykańskiej - idące w setki tysięcy, japońskie - w miliony...

      Usuń
    3. Artykuł o planowanej inwazji na Japonię: https://histmag.org/Operacja-Downfall-upadek-Japonii-17536

      Usuń
  7. Ad Aleksander
    Głowy nie dam (bo mam tylko jedną na dokładkę marną) ale przypuszczam, że inwazja na macierzyste wyspy japońskie w ewolucji większości okrętów niewiele by zmieniła. Lotniskowce swoją wartość udowodniły wcześniej. Napisałem jednak, że "większości okrętów" bo inwazja mogłaby mieć (co nie znaczy że miałaby) znaczący wpływ na rozwój okrętów związanych z desantowaniem wojsk.
    Ad. Peperon
    Nic dodać nic ująć. Całkowicie zgadzam się się tym co napisałeś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pytanie, o ile mnie pamięć nie myli HMS Warspite miał niesprawną wieżę po trafieniu pociskiem kierowanym gdzieś w 44, nie pamiętam która ale wiem że była ona na rufie. Powiedzmy że Brytyjczycy mają dostęp do tych pocisków (ofc. KGW-1 mam na myśli), postanawiają więc wywalić niesprawną wieżę a w jej miejsce zainstalować coś w rodzaju obrotowej katapulty i warsztatu z magazynem lekko zmodyfikowanych pocisków (dajmy im oznaczenie KGW-1rn). Wiem że rakiet wiele nie będzie ale to tylko taka luźna propozycja.
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że Warspite w tym czasie miał też niesprawne bodajże dwa wały napędowe, więc chyba jednak nie byłby przerabiany. Anglicy uznali naprawy za nieopłacalne...

      Usuń
    2. O, o tych uszkodzeniach nic nie wiedziałem..
      Kpt.G

      Usuń
    3. Wątpię. Warspite miał niesprawną wieżę, bo uznano, że nie ma sensu w tego starucha inwestować, niech działa do końca wojny i idzie na złom. Przebudowa na okręt artyleryjsko-wunderwaffowy to kupa roboty z przewagą kupy. Przecież jedna taka bomba jest wielokrotnie większa od naboju 15". Skoro Brytyjczykom się nie chciało naprawić wieży, to tym bardziej nie inwestowaliby sił i środków w przebudowę.

      Usuń
    4. Proszę potraktować to jako eksperyment myślowy. :)
      Kpt.G

      Usuń
    5. Od ostatniej akcji bojowej Warspite'a na początku listopada 1944 do ewentualnej inwazji na Japonię byłby rok. To dość czasu na przebudowę. Należałoby zdjąć obie wieże rufowe, bo na jakiś konkretny zapas pocisków potrzeba sporo przestrzeni. Ale i tak byłoby ich znacznie mniej niż na tych lotniskowcach.
      A może powrócimy z pancernikami piętnastocalowymi do churchillowskiej koncepcji żółwia? Zdjąć im dwie wieże i wymontować część siłowni, a za to napakować pancerza, ile się da i jeszcze trochę.
      Przed inwazją okręty uzbrojone w KGW-1 strzelają z daleka, Japończycy mają znikome możliwości przeciwdziałania. Kiedy flota inwazyjna zbliża się do wybrzeża, zostaje zaatakowana wszystkimi siłami i środkami, np: rojem samolotów Nakajima Ki-115. Dobrze więc, żeby w awangardzie floty szły okręty szczególnie odporne na ciosy.

      Usuń
    6. Jakoś jestem raczej sceptyczny co do pancerników z tymi pociskami. Generalnie nie była to specjalnie celna broń (może to nawet eufemizm), więc jej siła tkwi w liczbie wystrzeliwanych pocisków. Żeby był efekt, ostrzał musi być jak najbardziej zmasowany. A mam takie wrażenie, że taki pancernik specjalnie dużo pocisków nie pomieści, z pewnością mniej niż takie lotniskowiec, a koszty i poziom skomplikowania przebudowy były by chyba spore. W sumie relacja koszt-efekt nie była by zbyt korzystna, choć takie okręt z pewnością byłby ciekawy. Ale jeśli była by potrzeba naprawdę zmasowanego ataku, to oprócz lotniskowców eskortowych można było by sięgnąć po liczne frachtowce wojennej budowy, choćby słynne "liberciaki".

      Usuń
    7. Prawdę mówić, gdyby miała być inwazja i okręty typu przedstawionego przez dV, to widziałbym w tej roli większość lotniskowców eskortowych. Przecież one wymagały tylko postawienia rampy na pokładzie lotniczym i praktycznie były gotowe do załadunku V1. Innym argumentem za taką wersją jest liczba gotowych CVE, które już nie byłyby potrzebne do wykonania swoich podstawowych zadań z powodu braku dużego zagrożenia ze strony japońskich op. Nic więc nie stałoby na przeszkodzie ich przebudowie. A przy takiej inwazji frachtowce są wręcz czynnikiem decydującym o powodzeniu całego przedsięwzięcia...

      Usuń
    8. U amerykanów jest jeszcze Saratoga która została wycofana ze służby pierwszoliniowej, bo jej pokłady (pokład lotniczy) były już "za słabe" dla nowych typów samolotów (były za ciężkie), ten lotniskowiec mógłby "łyknąć" nawet 200 takich latających bomb.
      Kpt.G

      Usuń
    9. Myślę, że nawet więcej Saratoga miała 2 hangary o wymiarach 120 x 20,7. Przy założeniu że pociski mają składane skrzydła, z pewnym luzem powinno się w nich zmieścić 14 rzędów po 9 szt. - razem 126 na hangar, czyli razem 252. Jeżeli założymy możliwość podwieszenia pod sufit, to ta liczba się podwaja, czy już mamy 504 szt. Ale przecież jest jeszcze pokład, gdzie możemy upchnąć pociski pierwszego użycia - oceniam że jakieś 250 szt. powinno wejść. A więc w najoptymistyczniejszym wariancie mamy na okręcie ok 750 pocisków. Lepiej, żeby się żadnemu nie wybuchło za wcześnie ;)

      Usuń
    10. Dwa hangary na Sarze ? Chyba trochę odleciałeś...

      Usuń
    11. Krzysztof Zalewski też odleciał?

      Usuń
    12. Hmm "wiki" mówi o 134x20m (polska angielska ppodaje niecałe 130m i 20-22m z groszami, 6.1 wysokość) i tylko 1 hangarze (na angielskiej wiki jest wspomniany jeszcze "hangar warsztatowy/remontowy" około 40m długi) ale przy kadłubie 270m mikroskopijny ten hangar mi się wydaje..
      Ale ja na Lotniskowcach znam się średnio.
      Kpt.G

      Usuń
    13. @dV. Podesłać Ci przekroje Sary, czy Lexa ? Chyba, że chcesz kolejną Sarę...
      @Kpt. G. Bo i taki był w porównaniu z kadłubem. No, ale Lex i Sara były pierwszymi wielkimi...

      Usuń