niedziela, 28 sierpnia 2016

Nowe krążowniki pomocnicze



Teraz to mi się dostanie za wyprzedzanie swoich czasów ;) Ale do rzeczy… Okręt poniżej prezentowany, to jak nietrudno się domyślić po sylwetce – krążownik pomocniczy zaadaptowany z jednostki handlowej. Niby nic specjalnego, były już takie jednostki w naszej flocie, ale ten ma parę cech wyróżniających. Przede wszystkim ma możliwość zabierania na pokład jednego wodnosamolotu typu Curtiss F. Samolot może być transportowany na pokładzie rufowym, skąd jest opuszczany na wodę za pomocą dźwigu. Wodnosamolot ma oczywiście zapewnić lepsze rozpoznanie i wcześniejsze ostrzeżenie o zbliżającym się zespole wroga a tym samym wpłynąć na dalsze uszczelnienie linii dozoru, na których ma pełnić służbę nasz krążownik. Jeżeli natomiast to rozwiązanie by się nie sprawdziło, to z wodnosamolotu się zrezygnuje i po sprawie;)
Uzbrojenie artyleryjskie krążownika składa się z dwóch dział kal. 105 m L/45, jak już zapewne się domyślacie – zdjętych z wraku krążownika Magdeburg. Tych dział udało się pozyskać 8, w sam raz dla 4 jednostek (w tym 3 typu prezentowanego dzisiaj). Uzbrojenie artyleryjskie uzupełniają automatyczne działka kal. 37 mm MacLeana (L/70, szybkostrzelność teoretyczna 100 strz./min.!). Pomysł ich wykorzystania we flocie podsunął mi swego czasu kolega ŁK i oto dziś został on wcielony w życie. Jeśli działka te sprawdzą się w praktyce, możliwe iż zagoszczą na stałe i w większej ilości na pokładach naszych okrętów wojennych, a może nawet staną się podstawą do opracowania w przyszłości pierwszego naszego działka plot. ;)


Atalanta, polish auxiliary cruiser laid down 1904, mobilized 1914

Displacement:
    2 031 t light; 2 084 t standard; 2 340 t normal; 2 546 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    257,58 ft / 247,61 ft x 37,57 ft x 15,32 ft (normal load)
    78,51 m / 75,47 m x 11,45 m  x 4,67 m

Armament:
      2 - 4,13" / 105 mm guns in single mounts, 35,32lbs / 16,02kg shells, 1906 Model
      Quick firing guns in deck mounts with hoists
      on centreline ends, evenly spread
      2 - 1,46" / 37,0 mm guns in single mounts, 1,55lbs / 0,70kg shells, 1914 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, all amidships, all raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 74 lbs / 33 kg
    Shells per gun, main battery: 150

Armour:
   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    1,97" / 50 mm    1,97" / 50 mm              -

Machinery:
    Coal fired boilers, simple reciprocating steam engines,
    Direct drive, 1 shaft, 1 495 ihp / 1 115 Kw = 13,00 kts
    Range 8 000nm at 8,00 kts
    Bunker at max displacement = 462 tons (100% coal)

Complement:
    167 - 218

Cost:
    £0,115 million / $0,458 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 9 tons, 0,4%
    Armour: 13 tons, 0,5%
       - Belts: 0 tons, 0,0%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 13 tons, 0,5%
       - Armour Deck: 0 tons, 0,0%
       - Conning Tower: 0 tons, 0,0%
    Machinery: 256 tons, 10,9%
    Hull, fittings & equipment: 1 729 tons, 73,9%
    Fuel, ammunition & stores: 310 tons, 13,2%
    Miscellaneous weights: 25 tons, 1,1%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      5 711 lbs / 2 590 Kg = 161,7 x 4,1 " / 105 mm shells or 2,3 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,18
    Metacentric height 1,6 ft / 0,5 m
    Roll period: 12,7 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 90 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,08
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,80

Hull form characteristics:
    Hull has raised forecastle
    Block coefficient: 0,575
    Length to Beam Ratio: 6,59 : 1
    'Natural speed' for length: 15,74 kts
    Power going to wave formation at top speed: 39 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): 0,00 degrees
    Stern overhang: 9,97 ft / 3,04 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        17,45 ft / 5,32 m
       - Forecastle (7%):    16,47 ft / 5,02 m (12,96 ft / 3,95 m aft of break)
       - Mid (50%):        9,48 ft / 2,89 m
       - Quarterdeck (11%):    10,96 ft / 3,34 m
       - Stern:        11,98 ft / 3,65 m
       - Average freeboard:    11,25 ft / 3,43 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 41,1%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 79,3%
    Waterplane Area: 6 472 Square feet or 601 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 376%
    Structure weight / hull surface area: 162 lbs/sq ft or 793 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 2,95
        - Longitudinal: 7,18
        - Overall: 3,23
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is excellent
    Room for accommodation and workspaces is cramped
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather

1 seaplane

Atalanta (1904, mobilized 1914)
Ifigenia (1905, mobilized 1914)
Hesperia (1906, mobilized 1914)

60 komentarzy:

  1. Bardzo mnie cieszy ten nowy post (przerwa była odrobinę przydługa!). Okręt jest ciekawy i stanowi rodzaj pełnomorskiej kanonierki pomocniczej, nazywanej w naszej flocie - tradycyjnie i nieco na wyrost - krążownikiem. Zastosowanie działek McLean godne osobnej uwagi! :) Fajna wydaje się koncepcja wyposażenia okrętu w wodnosamolot rozpoznawczy. Armaty 105 mm, po rozchodowaniu zdobycznej amunicji, można przekoszulkować na standardowy kaliber 102 mm (L/46). Uzbrojenie dopełniłbym dwiema pojedynczymi (burtowymi) wyrzutniami torped 18".
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rozumiem ze kolega ma słabość do Mak-Klienów ale: "Even after repeated attempts McLean's automatic cannon failed to successfully pass tests arranged by US military, but Imperial Russia suffering from shortage of suitable during World War 1 could not afford to be so picky."
      Chyba lepsze były by Maxim QF 1-pdr.
      O'Cooley

      Usuń
    2. Nikt nie twierdzi, że to działko było doskonałe, ale w stosunku do Maxima-Nordenfelta to zupełnie nowa jakość. W Rosji sowieckiej żałowali później, że ta armata nie stała się punktem wyjścia do opracowania własnej konstrukcji, gdyż posiadała wielki potencjał modernizacyjny. Długa lufa i wygodne zasilanie 5-nabojowymi obejmami są tu atutami nie do pogardzenia. A tak Sowieci zostali przez całe międzywojnie z kuriozalną armatką 45 mm (sami nazywali ją "ćwierćautomatyczną"), kompletnie chybioną jako sprzęt przeciwlotniczy. Nb. McLean'y były jeszcze używane w czasie wojny domowej w Hiszpanii (1936 - 1939) okazując się całkiem wartościową (ówcześnie!) lekką armatką piechoty/przeciwpancerną.
      ŁK

      Usuń
    3. PS. "Słabości" do tego działka nawet nie próbuję się wypierać. Stanowi ono dla mnie jeden z, wcale licznych, przykładów głupoty decydentów, którzy od awangardowej konstrukcji oczekują od razu perfekcyjnego dopracowania. W rezultacie zamiast spokojnej ewolucji mamy do czynienia z permanentną rewolucją w zakresie techniki uzbrojenia. A akurat to działko mogło być amerykańską "drogą do Boforsa" i to sfinalizowaą dobrych parę lat wcześniej od szwedzkiego oryginału! :)
      ŁK

      Usuń
    4. Pytanie, jakie były te wymagania Amerykanów, których działko nie spełniło? Może były po prostu wygórowane? ;)

      Usuń
    5. Zapewne tak! Miało swoje "choroby wieku dziecięcego", ale było dobrym punktem wyjścia do opracowania w pełni dojrzałej konstrukcji. Wprowadzone w latach 30-tych działko 1,1" także szybko wycofali nie siląc się na usunięcie jego mankamentów. A potencjalnie mogła to być przecież bardzo dobra broń kalibru 30 mm, bardzo popularnego już po DWS.
      ŁK

      Usuń
    6. No więc możemy założyć taki scenariusz rozwoju wypadków: mamy 37 mm działka Maxima (sprawdzone) i McLeana (nowe, z pewnymi wadami, choć obiecujące na przyszłość). Przez jakiś czas są stosowane równolegle, dla zebrania doświadczeń i poirównania obydwu modeli. Następnie działko McLeana zostaje dopracowane (mamy na nie licencję;)) i np. około 1916 r. przystosowane do pełnienia roli działka plot., a Maxim zostaje jako lekkie działko przeciwokrętowe lub do zwalczania siły żywej, stosowane na lekkich jednostkach morskich i rzecznych.

      Usuń
    7. Dobra idea! Choć docelowo widziałbym raczej jeden, dojrzały konstrukcyjnie model działa.
      ŁK

      Usuń
    8. Pan McLean zaprojektował również karabin maszynowy, który dopiero po przeprojektowaniu przez płk Lewisa, działał jak należy i taka droga chyba czeka nasz nabytek.
      Działka wyprodukowano raptem około 230 egzemplarzy. Hiszpanie dostali swoje 36? szt. od Związku Radzieckiego
      O'Cooley
      P.S. Bardzo mało informacji o tym działku jest dostępnych.

      Usuń
    9. zgadza się, ciężko jest coś znaleźć. Ja w ogóle o nim nie wiedziałem, dopóki mi go ŁK nie podsunął.
      Być może faktycznie trzeba będzie nad nim trochę popracować (być może trapiły go "choroby wieku dziecięcego") i po pewnych modyfikacjach będzie skutecznym uzbrojeniem. Szybkostrzelność 100 strz./min. jendak kusi i robi wrażenie!

      Usuń
    10. Zapewniam, że gra jest "warta świeczki". Mało było broni, które powstały w całkowitym oderwaniu od wcześniejszych konstrukcji. Tu naprawdę mamy nową jakość i warto popracować nad jej udoskonaleniem.
      ŁK

      Usuń
    11. Rkm Lewis, zanim stał się Lewisem, był chłodzonym wodą ckm. Oby tego działka nie czekały podobne zmiany.
      O'Cooley

      Usuń
    12. Chyba nie sugeruje Kolega odwrotnej zmiany, czyli konieczności chłodzenia wodą? Na to może przyjść czas 15 - 20 lat później, dopiero w zestawach wielolufowych (2-4) i gdy szybkostrzelność z pojedynczej lufy dociągniemy do poziomu około 200 strz./min. Zwracam jeszcze uwagę na jeden aspekt: to działko używało dość lekkiej i słabej energetycznie amunicji, stąd przegrzewanie się lufy raczej nie groziło.
      ŁK

      Usuń
    13. Odwrotnie. Że dopiero przeprojektowanie uczyniło z byle karabinu maszynowego doskonały na tamte czasy lkm. Wiele było projektów broni która wygladała w parametrach świetnie, a jednak nie sprawdzała się ( np. 37 mm Baldwin, któremu nie pomogło nawet wsparcie Browninga).
      Coś znalazłem, ale to później. Po angielsku i terminologia fachowa, opis i o testach w USArmy.
      O'Cooley

      Usuń
    14. Szanowny Kolego, nie trzeba przekonywać nas, że ta broń nie była idealna. I jak by nie wypadły testy przeprowadzone u Jankesów - w Rosji i dalej w Sowietach działo to było jednak używane. Przekazanie części armat (zapewne najmniej zużytych) "czerwonej" Hiszpanii wynikało przede wszystkim z kończących się zapasów nietypowej amunicji. Biorąc pod uwagę, że działa te zostały wyprodukowane w latach 1916 - 1917, to ich "używalność" co najmniej do 1939 roku świadczy najlepiej o przyzwoitej jakości sprzętu. A proces modernizacji takiego działa, to - z pewnością - nie jest zabieg jednorazowy. Myślę, że po wersji plot. z roku 1916 byłby to głębiej zmodernizowany typ z około 1925 roku i model finalny z lat 1934 - 1936. Na marginesie warto zauważyć, że przed DWS Amerykanie wyjątkowo dyletancko podchodzili do zagadnienia skonstruowania automatycznego działka przeciwlotniczego. "Miotali się" między kalibrami 37 i 28 mm, by kupić finalnie licencje na 40 mm Boforsa i 20 mm Oerlikona.
      ŁK

      Usuń
    15. Uff... ile miałem czytania i tłumaczenia. Działko było przewidziane głównie dla piechoty, by zwiekszyć jej siłę ognia. Umieszczone na ciężarówkach miały pozwolic na dużą manewrowość. US Navy była również zainteresowana. Pierwsze nieoficjalne pokazy i testy 1903-1904, oficjalne w listopadzie 1904. Ogniem pojedynczym strzelało poprawnie, zastrzeżenia dotyczyły lawety, celowników i katów ostrzału w poziomie i pionie.
      Strzelanie seriami szło fatalnie, działko zacinało sie po kilkunastu strzałach, próba 200 wystrzałów trwała 7 minut, pekały sprężyny i inne części, przegrzewał się tłok gazowy ( w odróżnieniu od Maxim 37x94R nabój 37x137R był silnym nabojem). MacClean do pomocy w modernizacji działka zaprosił doświadczoną firmę Poole Engineering, ale kolejne testy w 1905 roku dały podobne rezultaty- awarie i zacięcia.dalsze prace trwały do 1909, kiedy MacClean przeniósł dalsze prace nad działkiem do Driggs Ordnance Co.- bez większych efektów. "During World War Russia desperately in need of any kind of armament..."- zamówili 300, wyprodukowano 268, dostarczono 218, resztę transportów i produkcji wstrzymano z powodu rewolucji. Co do zastosowania w Rosji brak informacji, poza tymi ze pojedyncze działka instalowano w improwizowanych pociągach pancernych. W ZSRR działka były na stanie, ale zmagazynowane. W 1918 Amerykanie ponownie pracowali nad działkiem( jako ppanc.) obawiając się że Niemcy wprowadzą na froncie nowe cięzkie czołgi i zrezygnowali ( ale opracowali pociski ppanc. ze zwiekszonymi ładunkami miotającymi). A Republika Hiszpańska potrzebowała cokolwiek co strzela.
      Podsumowując- działko było nieudane, choroby wieku dzieciecego nieuleczalne, miało byc działkiem piechoty, nie przeciwlotniczym ( 100strz/min wobec 300strz/min Maxim QF 1-pdr czy 200strz/min V-A QF 2-pdr) zawodziło jako działko automatyczne, działało stosowane jako półautomat.
      Za Ian Hogg, Tony Williams i George M. Chinn
      O'Cooley
      P.S jednak miałem rację z takim przeprojektowaniem jak płk Lewis zrobił z projektem karabinu maszynowego MacCleana- był to praktycznie nowy projekt i to samo czekało by nasza armatkę.

      Usuń
    16. Wszystko pięknie, ale to Rosjanie, a nie Amerykanie używali tej broni operacyjnie, w warunkach pola walki. W literaturze rosyjskiej dominują pozytywne opinie i żal, że działko nie było dalej "rozpracowywane". Moc amunicji proszę porównać z 40 mm Boforsem - ta dopiero była silna (40x311R). W Rosji stosowane również, szczególnie w latach wojny domowej, na improwizowanych okrętach rzecznych. Porównywanie szybkostrzelności teoretycznej (300 s/m Maxim) i praktycznej (100 s/m McLean) nie jest uczciwym zabiegiem. Nieudane, bo prowadzone niemrawo, zabiegi modernizacyjne ze strony Amerykanów nie przesądzają, w żaden sposób, o niemożności doprowadzenia tej konstrukcji "do rozumu" (jak, dość zabawnie mawiają Rosjanie!). Reasumując: nie przekona mnie Kolega do swych racji. Działko to było perspektywiczne i, w przeciwieństwie do konstrukcji Maxima, miało rzeczywisty potencjał modernizacyjny. Ze swej strony, podpisuję zatem protokół rozbieżności! :)
      ŁK

      Usuń
    17. Hmm, no to jest mały klops, bo zarzuty jednak dość poważne :(

      Usuń
    18. Nie tak bardzo!:) Ponadto demiurgiem tej rzeczywistości jesteś Ty. Jeśli jednak przemawiają do Ciebie argumenty Kolegi O'Cooley'a - możesz powrócić do Maxima-Nordenfelta. Na czasy PWS jest jeszcze akceptowalny, podobnie jak wywodzący się od niego 40 mm Vickers można bez wstydu używać aż do połowy DWS.
      ŁK
      ŁK

      Usuń
    19. Wszystkie podane szybkostrzelności są teoretyczne
      O'Cooley

      Usuń
    20. Wg źródeł rosyjskich 100 strz./min. to szybkostrzelność praktyczna działka McLean. Pozwolę sobie przytoczyć źródło http://ww1.milua.org/R37Macleana.htm. Warto przeczytać cały tekst. Oprócz wykazanych wad autor również wyraźnie podkreśla zalety działa (mała masa i potężna siła ognia) oraz podkreśla awangardowość jego konstrukcji.
      ŁK

      Usuń
    21. Post błędnie opisuje długość lufy, nie L70 a raczej L40 dla MacClean-Poole.
      Wersja na podstawie kołowej z Muzeum Armii Czeskiej w Pradze https://my.mail.ru/mail/dima2000mm/photo/454/486.html
      Zdjęcie ze strony z rosyjskim opisem pochodzi z Royal Artillery Museum, działo na podstawie cokołowej. Sa to jedyna dwa ocalałe egzemplarze.
      To prawda ze projekt był awangardowy, ale to dopiero inni zbudowali udane bronie wg pomysłów MacCleana. Vickers C.O.W działajacy na tej samej zasadzie i tak samo zasilany z łódek osiagał teoretycznie 90 strz/min. Co do rozbieżności w zasięgu i predkości- amerykanie dla swojego pocisku podaja 610m/s i 3200m przy 11,5 stopniach podniesienia.
      Fakt, źle przetłumaczyłem sobie ilości dostaw- 42 szt z ponad 200 wyprodukowanych, 2 dostała Wolna Armia Czeska, 4 znaleźli Finowie, 36 dostała Republika w '36. Gdyby było tak rewelacyjne nie oddaliby. Skopiowaliby, kupili licencję od Driggs Ord. albo kupili cały zapas wyprodukowanych od American Armament Company która miała je w ofercie do końca lat 30-tych. Czyli protokół rozbieżności podpisujemy.
      O'Cooley

      Usuń
    22. ok, protokoły podpisane, a my czyli polska flota, możemy sobie właśnie opracować na podstawie działka McLeana udoskonalony model pozbawiony "chorób wieku dziecięcego" ;)

      Usuń
    23. Bardzo dobry pomysł! Nic dziwnego, że to niedopracowane konstrukcyjnie działko zalegało w magazynach firmy jeszcze do lat 30-tych. Wtedy już nie mogło być na nie popytu, gdyż na rynku dostępny był już doskonały 40 mm Bofors. Jeśli założymy, że partię tych działek (wraz z licencją) zakupiliśmy w około 1912 r., to po 4 - 5 latach możemy wypracować udoskonaloną wersję przeciwlotniczą. A dalsze prace konstrukcyjne pozwolą nam uzyskać finalny efekt w początku lat 30-tych.
      ŁK

      Usuń
    24. "...dopiero inni zbudowali udane bronie wg pomysłów MacCleana". Tym innym będzie inżynier Michał Skawiński z "Lubelskich Zakładów Produkcji i Remontu Artylerii". Mamy już sporo dział obcej konstrukcji a własnej produkcji. Na pewno dokonywano w nich już wielu zmian i udoskonaleń.

      Usuń
    25. Nb. ciekawe, jak ten Amerykanin faktycznie się nazywał? Z taką wersją nazwiska również spotkałem się kilkakrotnie! :)
      ŁK

      Usuń
    26. Wg dokumentów amerykańskich, Samuel Neal McClean. Ponieważ rosjanom i cyrylicy trudno zapisywać obcojęzyczne słowa, wyszło Mak-Klin (bo jak zapisać inaczej Mc, tym bardziej że i Mac też występuje), Maklin, i z tego Maklin w drodze przetwarzania z powrotem na angielski wyszło błednie MacLean lub McLean.
      O'Cooley

      Usuń
    27. Dziękuję za wyjaśnienie. Brzmi bardzo miarodajnie. Zauważmy jednak, przy okazji, że w cyrylicy akurat łatwo zapisywać, bo jest to alfabet fonetyczny. I jakby absurdalnie to nie zabrzmiało, użycie jej do zapisów w językach np. angielskim i francuskim zniwelowałoby koszmarną rozbieżność między pisownią a wymową. Dzieje Europy tak się jednak, na szczęście (!), ułożyły, że jej zachodnia i środkowa część pozostały w orbicie cywilizacji łacińskiej (w tym alfabetów wywodzących się z łacińskiego). :)
      ŁK

      Usuń
    28. Alfabet łaciński też pozwala na zapis zgodny z wymową, czego dowodem nasz własny język. Nie wiem, czemu Francuzi zrobili sobie taki problem. W niektórych wyrazach francuskich żadna litera nie zgadza się z wymową. W angielskim jest z tym znacznie lepiej, a problemy dotyczą głównie wyrazów pochodzenia francuskiego.

      Usuń
    29. Zgadza się, tylko że z wymową... francuską ;)

      Usuń
    30. Kolego Stonk: właściwe brzmienie naszego własnego języka musi być jednak oddawane (podobnie jak wielu innych języków europejskich) przez znaki diakrytyczne i dwuznaki. Całkowita zgoda, że u Francuzów problem różnicy pisowni i wymowy jest ekstremalny.
      ŁK

      Usuń
    31. PS. Strach pomyśleć, kogo nazywali "Wielkim Językoznawcą"! :)
      ŁK

      Usuń
    32. Już Rzymianie stosowali dwuznaki, występują też w niemieckim. Kwestia zgodności liczby liter i głosek, co udaje się tylko w alfabecie stworzonym dla danego języka. Cyrylica ma kilkadziesiąt znaków, a głosek możliwych do wymówienia, i występujących w różnych językach, jest około 200.
      Więc zapis wielu języków w cyrylicy też nie obejdzie się bez dwuznaków, przegłosów i innych sztuczek.

      Usuń
  2. Witam
    Kwestia pomocniczego krążownika lotniczego jest ciekawą propozycją, ale...
    Po pierwsze primo ;) pożądane jest posiadanie 2 wodnosamolotów/łodzi latających ze względu na wysoką awaryjność ówczesnej awiacji.
    Po drugie primo;) sugeruje się zamknięcie/zadaszenie choćby lekkie nad samolotem (jakiekolwiek przeprowadzenie poważniejszych napraw np.sinika wymaga długiej pracy którą trzeba wykonać w palącym słońcu,deszczu, bryzgach fal, w nocy).
    Po trzecie uzbrojenie w postaci 2x105mm - trochę mało postulowałbym zwiększenia do min.4x105mm/3x120mm - większość krążowników pom. przeciwnika jest przynajmniej tak samo uzbrojonych a w większości przypadków dużo silniej 4x150mm....
    Pawel76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę bardzo umiarkowaną wyporność okrętu - uzbrojenie jest w pełni adekwatne. Artylerię 6" posiadały znacznie większe jednostki. To samo dotyczy ilości wodnosamolotów i hangaru. To nie jest okręt przeznaczony do prowadzenia długotrwałych patroli oceanicznych.
      ŁK

      Usuń
  3. Okręt jest przeznaczony na Bałtyk i nie przewiduję dłuższych rejsów oceanicznych. Stąd godzę się z tymi niewątpliwymi niedogodnościami, na które słusznie zwrócił uwagę Pawel76. Natomiast co do samego uzbrojenia - jest ono takie, jakie było akurat dostępne i możliwe do wykorzystania. Mamy działa, to grzech było by nie wykorzystać;) Mimo iż nie imponują kalibrem są to jednak nowoczesne, szybkostrzelne modele, dajace w sumie dużo większą siłę ognia niż np. 6 calówki L/35 z poprzedniego typu krążowników pomocniczych (z upodobaniem i konsekwentnie stosuję tę klasyfikację, mimo iż faktycznie te jednostki w większości innych flot były by kanonierkami czy patrolowcami pomocniczymi;))

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcale ciekawy okręt. Raczej nie wyprzedza epoki. Mieści się za to w "normie innowacyjności".

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki ;) Pisząc o wyprzedzaniu epoki miałem na myśli wyposażenie w wodnosamolot, ale nie wzbudziło to takich kontrowersji, jak się obawiałem;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Po niewczasie nasunęło mi się jeszcze pytanie odnośnie utraty niszczyciela "Bryza" (6 października). Chodzi mi o to, czy kasacja objęła również maszynę parową, czy też została ona zdemontowana, do dalszego wykorzystania na innej jednostce? Taka jednostka napędowa to cenna gratka i może być przydatna do napędu jakiegoś nowego okrętu typu kanonierka, czy stawiacz min. Tak uczynili np. Francuzi montując stare (ale solidnie wyremontowane) maszyny parowe z torpedowców na eskortowcach typu "Ardent".
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  7. prawdę mówiąc, nie przewidywałem tego. Maszyny są dość stare (z 1898 r.),a ten okręt nie doczekał się remontu przed wojną (stąd zapewne eksplozja kotła!). Jego maszyny są więc zapewne dość sterane, a do tego być może uszkodzone wybuchem, który siłą rzeczy miał miejsce w ich bezpośredniej bliskości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie "sterane" były maszyny tych francuskich torpedowców. Raz jeszcze powtórzę, że prosta, tłokowa maszyna parowa jest obiektem bardzo "wdzięcznym" dla prowadzenia remontów, a nawet rewitalizacji (w przeciwieństwie do kotłów parowych!).
      ŁK

      Usuń
  8. Zgadza się, ale tu mamy jeszcze kwestię uszkodzeń po wybuchu kotła. Obiecuję że dam się przekonać, jeśli uda się znaleźć analogiczny przypadek w realnej historii (tzn. wykorzystania starej maszyny parowej na nowym okręcie, po tym jak okręt który dotąd był nią napędzany został zniszczony w podobnym wypadku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie chcesz, to nie! :)
      ŁK

      Usuń
  9. ps. a temat jest z pewnością intrygujący. Wyszło mi po wstępnych przymiarkach że maszyna tej mocy rozpędzi 1500-tonowy okręt do ok. 21-22 w. Mogło by powstać coś ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc jednak kombinujesz! Załóżmy zatem, że cała energia wybuchu zdemolowała wyłącznie burtę okrętu. :) Skoro takie sztuczki praktykowali Francuzi ... Większość eskortowców (parowych) typu "Ardent" dotrwała przecież w służbie do końca lat 30-tych, a nawet dłużej.
      ŁK

      Usuń
    2. Zapewne czytałeś Vademecum Hornblowerowskie C.S. Forestera (któż nie czytał?), więc przywołam jego analogię - kłoda drewna opadła w muł na dnie :)

      Usuń
    3. No, dobre! :) A mnie przypomniał się jeszcze inny, dość egzotyczny przykład ponownego użycia starej maszyny parowej. Mam na myśli syjamski krążownik "Maha Chakri" z 1893 r., którego "serce", po kasacji w 1916 r., otrzymał jacht - imiennik z roku 1918.
      ŁK

      Usuń
  10. No faktycznie, przykład ciekawy, z tej samej epoki i w dodatku dotyczy jeszcze starszej maszyny!
    Cóż, pozwólmy kłodzie nasiąkać i obrastać skorupiakami, w swoim czasie wypłynie na powierzchnię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No fajne te krążowniki, ale co z nowymi pancernikami? Z tego co pamiętam, ustaliliśmy, że jest możliwość wprowadzenia kolejnego typu drednota jeszcze w czasie wojny?

    OdpowiedzUsuń
  12. Zaszła pomyłka w postaci powtórzenia nazwy trzeciego krążownika, stąd otrzymał on inne miano ;)
    Pancernika nie wykluczam (przynajmniej jego rozpoczęcia), coś mi tam chodzi po głowie. Okręt który najkrócej można by opisać jako przyspieszona QE, z działami 14-calowymi.

    OdpowiedzUsuń
  13. Mnie też! Przydałoby się ze 26,5 węzła. Nawet, jeśli maksymalna grubość pancerza burtowego osiągnie "tylko" 12". Obawiam się jednak, że ukończenie okrętu nastąpi dopiero po wojnie.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ośmielę się przypomnieć, że już była oferta stoczni prywatnej w zakresie nowego pancernika (komentarz z 20 marca w poście „Komunikat” opublikowanym 15 marca 2016). Wtedy była propozycja 8x356, 26,8w opancerzenie jak wcześniejszy Stefan Batory (tenże pancernik był w poście listopad 2015).
      Wydaje się, że istotna przeszkodą w budowie szybkich pancerników będą ograniczenia stoczniowe – mamy pochylnie max 20m, niestety.

      H_Babbock

      Usuń
    2. Autokorekta 200m oczywiście - przepraszam.
      H_Babbock

      Usuń
    3. Dziękuję za przypomnienie!
      ŁK

      Usuń
  14. Na upartego może te 200m wystarczy. QE miały 197 m. W ostateczności, można by te 10 metrów rufy dosztukować po zwodowaniu.
    O'Cooley

    OdpowiedzUsuń
  15. 200 m to nie jest tak mało znów, szybki pancernik da się w tych gabarytach skonstruować (Seydlitz z grubsza tyle miał). Wstępne przymiarki wskazują, że okręt o takiej długości, z działami 356 mm mógłby osiągać nawet ponad 27 w. Wizja współdziałania z okrętem zbudowanym na bazie nieukończonego Grafa Spee (o ile dojdzie to do skutku) jest bardzo kusząca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (witam ponownie) 07
      Ja bym sprawdził (jedynie) czy udało by się zbudować żwawy szybki pancernik (~26w) z 8x356mm lub 10x356 i pancerz 320-340/90-140mm.
      Jeśli nie da rady cóż trudno.
      Kpt.G

      PS. Kolejne powołane do wojska cywiluchy, jak zwykle sprawia że są b. ładne. ;)

      Usuń
  16. No i właśnie nad czymś takim myślę. Z tym, że ze względu na rozmiary pochylni na 10x356 nie ma sans. Za to 8x356 i nawet ponad 26 w. jest jak najbardziej realne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 26-27 w. nie jest szczytem marzeń, ale wystarczy, 8x356 też. Żeby tylko dało się zmieścić gruby pancerz.

      Usuń