wtorek, 21 marca 2017

Komunikat

Zmuszony jestem poinformować Kolegów o zawieszeniu działalności bloga. Nie przesądzam ostatecznie tego co będzie w przyszłości, ale na dzień dzisiejszy nie widzę szans na kontynuację.
Co do przyczyn, chyba nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć ponad to, co już zostało powiedziane. Liczę na Wasze zrozumienie. Nie chciałem znikać ot tak bez słowa, stąd ten wpis. Być może nie jest to ostatnie pożegnanie i jeszcze gdzieś i kiedyś w sieci się spotkamy.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

39 komentarzy:

  1. Po przypływie weny twórczej zachęcam gorąco do kontynuacji i pozdrawiam!
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie, nie, pomożemy opowiedzieć wojnę do końca.
    O'Cooley

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myśl przednia, ale musiałaby się tym zająć najlepiej jedna osoba, lub grupa mająca zbieżne zapatrywania na dalszy rozwój sytuacji. W przeciwnym razie narracja straci niechybnie logiczną spójność.
      ŁK

      Usuń
    2. Zgadzam się, mógłby być z tym problem, bo w toku dyskusji na blogu ścierały się dość mocno rozbieżne poglądy. Więc ujednolicić stanowiska wszystkich mogło by być trudnym, albo wręcz niemożliwym do zrealizowania zadaniem.

      Usuń
    3. Dlatego ponawiam namolnie, jako szansę dla dokończenia tematu, propozycję oddania sprawy Fortunie. Czyli nakreślenie kilku scenariuszy, od pesymistycznego, bliskiego realowi, do optymistycznego, wylosowanie spośród nich jednego, a następnie realizację go z żelazną konsekwencją. Wtedy nikt nie będzie mógł zgłaszać pretensji do Autora, skoro wyboru dokonała siła wyższa, niepodatna na perswazje.

      Usuń
    4. Ten pomysł już chyba padał i mi się podoba, ale chyba trzeba by zorganizować komisyjne losowanie ;)

      Usuń
    5. ps. albo można rzucić wirtualną kostką, a na dowód mogę wkleić print screena z rzutu dokonanego o określonej godzinie, jako ersatz protokołu losowania ;) Trzeba by tylko wymyślić 6 scenariuszy...

      Usuń
    6. Jestem pewien, że wszystkim aż nadto wystarczy relacja z ewentualnego losowania.

      A wymyślenie scenariuszy sprowadzałoby się w sumie do pozbierania pomysłów padających wcześniej w dysputach, myślę, że nie będę jedynym, który z chęcią pomoże je odgrzebać.

      Usuń
  3. Odpoczynek od Bloga (i nas ;) ) widać konieczny!
    Życzę zdrowia i powrotu chęci Do kontynuowania "historii"...
    A na razie, trzeba będzie poczytać od jej początku. ;)
    Do zobaczenia!
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem bezmiernie zasmucony mailem o zakończeniu blogu.
    Bardzo chciałbym poznać dalszy rozwój sytuacji 1915 roku i dalej. Każdy wpis, nawet, jeśli się z nim gruntownie nie zgadzałem, był przyjemnością, bo pokazywał nowe możliwości i pobudzał mnie (i jak sądzę innych Kolegów) do intelektualnego wysiłku i przemyślenia własnych poglądów.
    Z bólem, ale mogę jednak zrozumieć, że dalsze ciągnięcie historii Królestwa w tym scenariuszu mogło się uprzykrzyć Koledze. Bo rzeczywiście temat stawał się trochę niewdzięczny, a perspektywy dla Królestwa ciemne.
    Moim zdaniem Kolega dzięki swojej wiedzy i realistycznemu traktowaniu uwarunkowań technicznych i historycznych tworzy wyjątkowy blog.
    Dlatego chciałbym zaapelować do Kolegi o rozważenie nie zamykania blogu – nawet, jeśli historia Królestwa ma zostać zamknięta.
    Może powrót do poprzednich lat i np. okręty Królestwa, których nie zbudowano?
    A może co innego. Moim zdaniem doświadczenie pokazuje, że blog „żyje”, jeśli jest oparty na jakimś (alternatywnym) scenariuszu. Ja bym lubił np. inny traktat waszyngtoński - ograniczenia, ale limitowane pozwolenie na nowe okręty liniowe…. Jeśli coś starszego to też może być sporo pomysłów. Choćby w Hiszpanii w latach 1890 odkryto jakieś złoża złota(?) i dzięki temu można było rozbudować flotę przed 1898 rokiem i wojną z USA….. A może dochodzi jednak do wojny Norwegii ze Szwecją w 1905?
    Gorąco jeszcze raz zachęcam Kolegę do pomyślenia nad kontynuowaniem blogu, choćby porzucając Królestwo i w innym scenariuszu.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Z pewnością będę o tym wszystkim myślał jeszcze nie raz, bo nie da się z dnia na dzień usunąć z głowy czegoś, czym się zajmowało ładnych parę lat (w sumie prowadziłem bloga od 2010 r.). Ale co z tego wyniknie to nie jestem w stanie teraz przewidzieć. Pomysły, o których piszesz są bardzo ciekawe, niektóre się pokrywają z moimi własnymi (np. alternatywny traktat waszyngtoński) więc kto wie - może kiedyś ten temat pociągnę;)
      A na razie wsiadam na rower i kręcę kilometry, bo pogoda generalnie sprzyja (choć może nie akurat dzisiaj), i nie wypada by się kolarka kurzyła ;)(

      Usuń
  5. A może przestań zwracać uwagę na sugestie?
    Zrealizuj własny wariant/wizję.
    Ale najpierw trochę odpocznij.
    Potem sobie po swojemu poukładaj... i napisz ... tak będzie najlepiej - a niespodzianki są dla czytelników najlepsze.

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  6. I może to jest właśnie najlepsza rada? ;) Na pewno odpocznę, a potem się zobaczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie jazdy na rowerze może wpaść kilka interesujących myśli.. Raz jeszcze życzę Zdrowia i Odpoczynku!
      07
      Kpt.G

      Usuń
  7. Dyskusja wygasła, a szkoda. Możemy napisać mnóstwo scenariuszy, ale ograniczmy się do pięciu, żeby zaoszczędzić czas. 1. Optymistyczny na maksa - realizacja wszystkiego co możliwe, chociaż mało prawdopodobne. 2. Umiarkowanie optymistyczny - mogło być lepiej, ale wychodzimy na swoje. 3. Zyski i straty się równoważą. 4. Poszło źle. 5. Ledwo z tego wyszliśmy.
    Pisanie scenariusza najgorszego z możliwych - upadku Królestwa nie ma sensu, bo zakończyłoby nam historię, którą chcemy kontynuować w okresie międzywojennym.
    Scenariusz numer jeden opiera się na założeniu, że największy ciężar walk na lądzie przejmuje front południowy, obsadzony przez Rosjan. Duże straty ponoszone tam przez jej armię doprowadzają do upadku Rosji mniej więcej w czasie, kiedy to rzeczywiście nastąpiło. Front północny się trzyma, a w roku 1918 udaje się przesunąć go sporo na zachód. Scenariusz taki może zakładać też wydarzenia od nas niezależne, a mające pośrednie przełożenie na naszą sytuację, np: większe powodzenie Ententy na zachodzie i szybszy upadek Niemiec.
    Kto dalej rozwinie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierw uwaga o liczbie scenariuszy. W propozycji Kolegi jest już „zaszyte”, że będzie 6, w tym 3 (50%) będzie „dobrze”. Ja wolałbym, żeby nie było takich ograniczeń, bo w przypadku losowania to ważna rzecz ile będzie scenariuszy, w tym ile optymistycznych,….
      Co do zasady nie zgadzam się też na pomijanie scenariuszy „pesymistycznych” – przecież doprowadzają one do sytuacji podobnej do tej w realu.
      Ja bym proponował, żeby powstawały scenariusze tak jak wydaje się poszczególnym dyskutantom (ale liczyłbym na samoograniczenie się autorów do kilku propozycji, celem uniknięcia zalania forum dziesiątkami scenariuszy).
      Potem Kolega dV powinien mieć prawo, jeśli mu się spodoba, wybrać jakiś. Jeśli woli losować, też powinien zachować prawo do odrzucenia wylosowanego, jeśli mu „nie podchodzi”. I na koniec z góry jest założenie, że dV ma prawo dowolnie zmieniać zaproponowany scenariusz.
      H_Babbock
      PS Postaram się później dosłać moje propozycje scenariuszy.

      Usuń
    2. Proponuję 5 scenariuszy - dwa optymistyczne, dwa pesymistyczne i jeden "zerowy" równoważący zyski i straty. Nie ma sensu pisać scenariusza bardzo pesymistycznego (przegrania wojny), bo zakończyłby historię, którą chcemy kontynuować. Przecież to wszystko napisałem.

      Usuń
  8. Jeśli rozważamy scenariusze skrajnie optymistyczne, to nie możemy wykluczyć skrajnie pesymistycznych, czyli upadku Królestwa. Przy czym to wcale nie musi oznaczać końca opowieści, a jedynie jej nowe otwarcie. Pamiętajmy, że żaden z naszych sąsiadów nie wyjdzie z tej wojny bez uszczerbku, więc kolejne zabory i likwidacja państwowości nam raczej nie grożą. To zupełnie inna sytuacja niż u schyłku XVIII w., kiedy by byliśmy bezprecedensowo słabi, a sąsiedzi akurat wszyscy mocni. Teraz wszyscy będą słabi i poturbowani kilkuletnią wojną. I to na tyle, że nawet po upadku obecnej naszej państwowości możemy się pokusić o jakieś nabytki terytorialne (skoro mogła tego dokonać Polska powstała po 123 latach niebytu...)

    OdpowiedzUsuń
  9. @dV. Pisz swoje. Nie oglądaj się na podpowiedzi. Dyskusja się zawsze rozwinie później...

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  10. Scenariusz H1 – obiektywnie „półpresymistyczny”, imho realistyczny.

    Punkt wyjścia. Wojska Królestwa stanowią mniej więcej 1/3 wojsk sojuszniczych na froncie wschodnim. Obsadzają „klin Warszawski” (wielki łuk powiedzmy od Łomży do Dęblina) i wydzielona armia rejon Lwowa. Szybko zostaje improwizowana armia „Inflanty” do powstrzymania wyłomu pod Połagą.
    1915 – Polskie kontrataki pod Połagą na skrzydło Niemców dają niewielkie postępy, ale zatrzymują wroga. Front się stabilizuje.
    1915 maj ofensywa Gorlicka przełamuje front. Znów Polskie odwody musza ratować front. Udaje się utrzymać rejon Lwowa, aczkolwiek wrogie włamanie zagraża „klinowi Warszawskiemu”. Mimo zagrożenia nie następuje ewakuacja Warszawy i udaje się ustabilizować linię frontu.
    1916 czerwiec. Ofensywa wojsk sojuszniczych pod wspólnym dowództwem Brusiłowa wyprowadzona z „występu Lwowskiego”. Dołącza się do niego uderzenie z północy (rejon Lublina?). W efekcie dokonuje się pogrom Austriaków (i nieco Niemców), a front w południowej Polsce przesuwa się znacznie na zachód – choć Kraków jest poza zasięgiem.
    1917 luty – rewolucja w Rosji. Rząd Tymczasowy zapowiada dalszą walkę – co satysfakcjonuje Króla (skądinąd niezadowolonego z rewolucji „republikańskiej”).
    Lato-jesień 1917 – Sytuacja zaopatrzeniowa, w szczególności w amunicję jest rozpaczliwa. Oddziały polskie mimo pogorszenia morale, nadal chcą walczyć. Rosyjskie różnie – im dalej od Polaków są tym bardziej zdemoralizowane i zaczynają się rozłazić.
    Listopad 1917 – rewolucja bolszewicka. Armia rosyjska generalnie zaczyna się „rozpływać”. Obrona obsadzona przez Rosjan (linia Prus, część między Dęblinem a Karpatami, cały front poniżej Lwowa) zaczyna znikać, a Polakom grozi oskrzydlenie przez Niemców. Dowództwo polskie podejmuje dramatyczną decyzję odwrotu na „przedmoście Inflanckie”. Udaje się uratować tylko cząstkę armii (powiedzmy siły równe około 10 dywizji + 2 dywizje rosyjskie „białych”). Zajmujemy dla bezpieczeństwa „tyły” czyli min. Rewel
    Zima 1918 – wobec naporu Niemców oddajemy Rygę i „przedmoście Inflanckie” kurczy się do obszaru dzisiejszej Estonii. Oczywiście wcześniej flota musi się ewakuować do Rewla.
    1918 wiosna – dzięki zapasom rosyjskim z Rewla udaje się kontynuować pasywną obronę.
    1918 listopad. Zawieszenie broni (którego jesteśmy stroną!) pozwala wyruszyć armii (i flocie) na południe w celu objęcia obszarów Królestwa i nie tylko….
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
  11. Scenariusz H2 – pesymistyczny.

    Wszystko mniej więcej jak w H1 do połowy 1917.
    Lato-jesień 1917 – Sytuacja zaopatrzeniowa, w szczególności w amunicję jest rozpaczliwa. Coraz więcej oddziałów polskich ulega demoralizacji, takiej jak armia rosyjska.
    1917 Listopad – rewolucja bolszewicka. Armia rosyjska generalnie zaczyna się „rozpływać”. Obrona obsadzona przez Rosjan (linia Prus, część między Dęblinem a Karpatami, cały front poniżej Lwowa) zaczyna znikać. Część oddziałów Polskich także popiera rewolucję. Wymuszony odwrót armii zamienia się w katastrofę. Tylko nieliczne zwarte oddziały wycofują się w głąb zrewoltowanej Rosji (na podobieństwo „korpusu czeskiego”). Część floty próbuje uciec do Szwecji w celu uratowania okrętów przed Niemcami.
    1918 Listopad – rozbrajanie Niemców i niepodległa Polska powstaje od nowa….
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim scenariuszu niepodległa Polska nie powstanie od nowa. Upadek Królestwa spowoduje sytuację taką jak po każdym przegranym powstaniu - lata marazmu, zwątpienia, zgnuśnienia. Można to porównać do utraty przytomności po przegranej bójce, jest to zawsze stan zagrożenia życia.

      Usuń
    2. Nie podzielam opinii Kolegi. Przecież to sytuacja identyczna z pokonaną w działaniach bojowych Serbią, która z końcem wojny natychmiast się odrodziła.
      H_Babbock

      Usuń
  12. Scenariusz H3 – imho optymistyczny.

    Podobnie jak H1 i H2 do lutego 1917
    1917 luty – Król „nie przyjmuje do wiadomości” obalenia cara, w kraju narastają ruchy republikańskie (ale i konserwatywne).
    Lato 1917 – Król postanawia działać i nie dopuścić do takich bezeceństw jak w Rosji. Przy pomocy wiernych oddziałów aresztuje przywódców politycznych, likwiduje Sejm i wprowadza władzę absolutną. Jej celem jest nie tylko zagwarantowanie swojej władzy, ale i przywrócenie „odpowiedniej” władzy w Rosji. Poprzez pośredników w krajach skandynawskich zwraca się do cesarza Wilhelma z propozycją pokojową, która zostaje przyjęta. Pokój przewiduje:
    - znaczne dostawy do Niemiec żywności, oddanie części sprzętu ciężkiego i floty,
    - czasowe zajęcie strategicznych punktów przez Niemców.
    - przywrócone będą granice przedwojenne.
    - Królestwo zostaje sojusznikiem Niemców i ma wolną rękę na wschodzie.
    Większość armii podporządkowuje się Królowi. Niepokorni zostają internowani. Oddziały Rosyjskie na terytorium kraju udaje się rozbroić.
    Jesień 1917 – zwolennicy „republikanów” tworzą Komitet we Francji i w efekcie powstanie „Błękitna armia”
    1917 zima - lato 1918. Kraj nie przeżywa okupacji. Okrojona armia polska zajmuje, co chce na wschodzie.
    Wrzesień-listopad 1918. Rozpad państw centralnych dotyka też Królestwa. Bohaterami stają się wypuszczeni z internowania żołnierze polscy. Król zostaje wypędzony…..
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nas czym polega optymizm wariantu H3? Dla mnie to wariant równie pesymistyczny, co H2. Osobiście optuję za H1, ale z nieco większą dawką realizmu (=optymizmu)! :)
      ŁK

      Usuń
    2. Różnica wariantów H3 wobec H1 i H2 jest w jednym „szczególe”. Kraj nie jest okupowany, nie następują rabunkowe rekwizycje, zniszczenia wojenne. W listopadzie 1918 istnieje armia, administracja, ale też terytorium, na wschodzie wręcz tak dalekie jak nam się zamarzy. Większości kraju nie trzeba wyzwalać a można się skupić na wsparciu wyzwalania Wielkopolski, Śląska, a może i więcej.
      Fakt, że z punktu widzenia historyka zostaje niesmak, że Król zdradził sojuszników. Ale z punktu widzenia obywateli i gospodarki Polski ten scenariusz jest nieporównanie lepszy od H1 i H2.
      H_Babbock
      PS Z ciekawości – co by Kolega dodał optymistyczniejszego do scenariusza? Bo moim zdaniem im więcej będzie fajnych propozycji tym większa szansa, że „skusimy” dV do dalszego ciągnięcia blogu

      Usuń
    3. Jako monarchiście niemiła jest mi perspektywa wprowadzenia ustroju republikańskiego. Uważam również, że król i polska gałąź dynastii są już dogłębnie spolonizowane i zdołały utracić bliskość duchową z rosyjskimi kuzynami. W związku z czym nie podejmą interwencji zbrojnej w obronie ustroju monarchicznego w Rosji. A co do większej dozy optymizmu. Pisałem już o tym kilkakrotnie. Samo istnienie Polski musi oznaczać, że Niemcom wiedzie się gorzej (a nie lepiej!) na froncie lądowym. Większe nakłady, które Rzesza poczyniła na rzecz marynarki, muszą odbić się negatywnie na jej wojskach lądowych. Katastrofa pod Połągą była wypadkiem przy pracy, a wyciągnięte wnioski nie pozwolą na jej powtórzenie. Twardy opór na północnej flance frontu wschodniego spowoduje nacisk Niemców (wraz z sojusznikami) na odcinek południowy. Tym bardziej, że będą mieli pokusę rozegrania karty ukraińskiej. Im głębiej wlezą do Rosji, tym lepiej dla nas, ale i dla niej samej. Rosyjskie stepy na południu były już nie raz świadkiem klęski jej wrogów (Karol XII). A Napoleon wszedł nawet do Moskwy, co nie przeszkodziło mu przegrać wojnę z kretesem. :)
      ŁK

      Usuń
  13. Koledze H_Babbock bardzo dziękuję za przedstawienie interesujących scenariuszy. O ile będę kontynuował tę opowieść, to z pewnością wezmę je pod uwagę. Najbardziej mi się z nich podoba (w sensie że wydaje się najbardziej realistyczny) wariant H1. Czyżbyśmy zaczynali osiągać konsensus? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezsprzecznie tak!
      ŁK

      Usuń
    2. Również uważam iż Propozycja H1 jest najlepsza gdyż:
      -Król jak i Ogólnie Królestwo Polskie nie nosi plamy na honorze
      -Nie opuściliśmy Sojuszników z zachodu chociaż oni zapewne by tak uczynili
      -Twarda obrona była by (w przyszłości[1939-45 lub innych latach]) źródłem i pewnych tradycji waleczności żołnierza polskiego
      -Po zakończeniu wojny zachodnie Mocarstwa musiałyby się z nami liczyć o wiele bardziej niż w realu
      -Większe szanse na przejęcie paru "zabawek" Kaisera
      -Ogólny "szacun" dla nas na arenie narodowej wzrasta ze względu na sytuację w jakieś kraj się znalazł a mimo to kontynuowania walki

      Teraz jeszcze odnośnie naszego Króla, po tylu latach ród naszego władcy jest jak najbardziej spolszczony chociaż nie wykluczam iż jego drugi (doskonale opanowany) język to Rosyjski (i zapewne parę innych). Jednakże widząc co dzieje się u jego Krewnego w Rosji oraz to w jaki sposób sobie z tym radzi, to obawiam się iż nie byłby z niego dumny. Wydaje mi się że Król Wolałby odciąć się od "krewniaka" z jeszcze jednego powodu...
      Wolałby rządzić Swym Polskim Królestwem w oderwaniu Giganta o patyczkowatych nóżkach.. Tak czy owak obecnie i oficjalnie jesteśmy przywiązani do Rosji jak Jaś do Małgosi. Tu mamy okazję wyjść z twarzą, a jedyną ewentualną pomocą dla Krewnego byłby dworek z wielkim ogrodem gdzie mógłby wraz z rodziną dożyć spokojnie starości na terenie KP.
      Kpt.G

      Usuń
    3. Kiedy car straci kontrolę nad sytuacją w Rosji, może szukać azylu w Polsce, on i arystokracja, burżuazja, kułacy, duchowni, inteligencja itd.; setki tysięcy albo miliony ludzi przeznaczonych przez nową władzę do odstrzału. To może być początkiem wojny polsko-bolszewickiej.

      Usuń
    4. Powyższa koncepcja (początku wojny z bolszewikami) jest ciekawa i godna uwagi!
      ŁK

      Usuń
    5. Z drugiej strony ta inteligencja (+ofc. ogólnie ludność) może uzupełnić nasze własne straty z wojny..:) Dodajmy jeszcze iż jest spora szansa iż część tych ludzi będzie znała Język Polski, dodatkowo jeśli potraktujemy ich w sposób sensowny i poddamy asymilacji to mogą już nie chcieć wracać do Matuyszki Rasyii..
      Z drugiej strony granice państwa z gumy nie są i na prawdę musielibyśmy mieć państwo o około 10-20% większej powierzchni niż w realu, ale to będzie zależeć od potencjalnych zysków w latach 1918-20.
      Kpt.G

      Usuń
    6. To, o czym piszesz, jest kwestią kilkunastu lat. Zaraz po rewolucji sytuacja będzie wyglądała źle. Przybędą do nas wszelkimi drogami tłumy ludzi bez niczego (ewentualnie z kilkoma zaszytymi w ubraniu złotymi rublami, ale to raczej mało na rozpoczęcie nowego życia), ich utrzymanie będzie nie lada wyzwaniem dla kraju wyniszczonego wojną (może przyjdą dostawy żywności z USA). Ci ludzie będą chcieli wrócić do domów, będą tworzyli białe konspiracje i oddziały, będą naciskać na rząd polski (wszystko jedno królewski jeszcze czy republikański), żeby pomógł im się pozbyć bolszewickiej zarazy. Reżimowi w Moskwie też nie będzie się ta sytuacja podobać i będzie on dążył do konfrontacji.
      Jest jednak poważna różnica między tym scenariuszem a realną historią. W realu naszym celem w wojnie z bolszewikami było przetrwanie, tu będzie nim zniszczenie reżimu albo - plan minimum - wykrojenie z Rosji dużego - białego kawałka.

      Usuń
  14. Drogi Gospodarzu i Szanowni Koledzy!
    Zechciejcie wziąć pod uwagę, że jako IR + KP jesteśmy znacznie mocniejsi niż historyczne Imperium Rosyjskie (o czym już wspominałem przy "Ewakuacji Połągi"). Nadto należy pamiętać o oporze społecznym przeciw bolszewikom, o "białych", Komitecie Sawinkowa i tym że o ile początkowo po przewrocie w Pitrze większość "antybolszewicka" zajęła stanowiska wyczekiwania na rozwój sytuacji, to spora liczba oficerów i część wybitnych polityków ruszyła na prowincje organizować opór. Zdecydowane działanie ze strony KP dałoby impuls do natychmiastowego wybuchu kontrrewolucji, dało by "białym" jednolite dowództwo i wsparcie. Czas grał na korzyść bolszewików bo początkowo ich władza była chwiejna i umacniali się terrorem.
    O'Cooley

    OdpowiedzUsuń
  15. Widząc tak wiele pomysłów, nie mogłem się powstrzymać i popełniłem swój. Tak w zasadzie to tylko modyfikacja planu H1:
    Punkt wyjścia. Wojska Królestwa stanowią mniej więcej 1/3 wojsk sojuszniczych na froncie wschodnim. Obsadzają „klin Warszawski” (wielki łuk powiedzmy od Łomży do Dęblina) i wydzielona armia rejon Lwowa. Szybko zostaje improwizowana armia „Inflanty” do powstrzymania wyłomu pod Połagą. Tutaj bez zmian, w planie.

    1915 – Polskie kontrataki pod Połagą na skrzydło Niemców dają niewielkie postępy, ale zatrzymują wroga. Front się stabilizuje.

    1915 maj ofensywa Gorlicka przełamuje front. Znów Polskie odwody musza ratować front. Udaje się utrzymać rejon Lwowa, aczkolwiek wrogie włamanie zagraża „klinowi Warszawskiemu”. Mimo zagrożenia nie następuje ewakuacja Warszawy i udaje się ustabilizować linię frontu. Pierwsze rysy na wizerunku Imperium Rosyjskiego, Król zaniepokojony wystosowuje oficjalne pismo do swojego drogiego cesarskiego kuzyna z pytaniem o stan kraju, równocześnie zleca drobne badanie sojusznika przez wywiad w celu ustalenia swojej wersji przyszłości.

    1916 czerwiec. Ofensywa wojsk sojuszniczych pod wspólnym dowództwem Brusiłowa wyprowadzona z „występu Lwowskiego”. Dołącza się do niego uderzenie z północy (rejon Lublina?). W efekcie dokonuje się pogrom Austriaków (i nieco Niemców), a front w południowej Polsce przesuwa się znacznie na zachód – choć Kraków jest poza zasięgiem.
    1917 luty – rewolucja w Rosji. Rząd Tymczasowy zapowiada dalszą walkę – co satysfakcjonuje Króla (skądinąd niezadowolonego z rewolucji „republikańskiej”). Sztab i część generalicji bagatelizuje sytuację na wschodzie, monarcha coraz bardziej zaniepokojony. Nakazuje na już przygotować cokolwiek, pomysł ideę, może plan na wypadek załamania się rosji.

    Lato-jesień 1917 – Sytuacja zaopatrzeniowa, w szczególności w amunicję jest rozpaczliwa. Oddziały polskie mimo pogorszenia morale, nadal chcą walczyć. Rosyjskie różnie – im dalej od Polaków są tym bardziej zdemoralizowane i zaczynają się rozłazić.Powoli przesuwane sa jednostki odwodowe za linię Połąga, Niemen, Polesie,

    Listopad 1917 – rewolucja bolszewicka. Armia rosyjska generalnie zaczyna się „rozpływać”. Obrona obsadzona przez Rosjan (linia Prus, część między Dęblinem a Karpatami, cały front poniżej Lwowa) zaczyna znikać, a Polakom grozi oskrzydlenie przez Niemców. Dowództwo polskie dzięki przygotowaniu ratuje z apokalipsy 3/4 sił. Udaje się uratować tylko cząstkę armii rosyjskiej. Z wielomilionowej armii ostaje się ledwie ekwiwalent 10 dywizji. Zajmujemy dla bezpieczeństwa „tyły” czyli min. Rewel.

    1917/1918 – Dzieki pokojowi brzeskiemu niemcy mogą rzucić gros sił na zachód, jednakowoż pozostałe siły na froncie wschodnim i tak są zbyt duże dla królestwa aby można było dokonać ofensywy. Trwa pat, ze wskazaniem na niemcy.
    1918 wiosna – Udało się przejąć część jednostek z floty bałtyckiej, trwa cicha wojna pomiędzy bolszewikami a królestwem oraz niemcami a królestwem, wyczerpująca i tak małe już siły królestwa.
    1918 listopad. Zawieszenie broni. Mimo próby pominięcia nas przez stronę francuską ( przecież jesteśmy tylko wasalem ich sojusznika) z powodu wielkich pieniędzy francuskich ulokowanych w rosji, jesteśmy obecni jako pełnoprawny członek aliantów ( angielskie próby zniwelowania wpływów francuskich). Mimo wszystko trwają zakulisowe próby wpłynięcia na królestwo polskie, aby rozpocząć rekonkwistę Imperium Rosyjskiego

    Adm.Thrawn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej będzie to wyglądać odwrotnie. Tylko Polska jest nadzieją na przywrócenie w Rosji legalnych władz i w dalszej perspektywie zwrot z inwestycji Francuskich. Więc Francja będzie nas popierać, a Brytania będzie przeciw.

      Usuń
    2. Kolego Adm.Thrawn
      Ciekawa koncepcja. Moim zdaniem w dwóch miejscach bardzo optymistyczna. Mianowicie, że:
      - uda się wycofać przy rozpadającym froncie aż ¾ sił na nowe pozycje, często odległe o kilkaset kilometrów. Bo niestety właśnie w odwrocie armia najszybciej słabnie.
      - nie wiem czy dobrze rozumiem, że mamy obsadzić linię Połaga-Polesie? To bagatela 500km frontu i wymaga ponad 30 dywizji minimum. Przy uratowaniu tylu wojsk, ile zakłada Kolega to da się obsadzić. Ale czy da się obronić przy braku amunicji? Czy Niemcy odpuszczą sobie wroga zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy Prus?

      H_Babbock

      PS uwaga techniczna – proponuje, żeby autorzy nadawali swoim scenariuszom nazwy (ja np. dałem H1), bo to pozwoli łatwo potem powoływać się w dyskusji na konkretny wariant.

      Usuń
    3. Kolego H_Babbock
      1. Nie twierdzę że uda się na 100% 3/4 sił wycofać, zakładam że część musi przejść do obrony okrężnej aby dać czas reszcie na zorganizowany i uporządkowany odwrót, lub ucieczkę
      2. Przyjmując realnie zakładałem połowę uratujemy + siły rosyjskie, które będą u nas, przejmujemy magazyny zaopatrzenia armii imperialnej, na wielkie ofensywy na berlin i dalej nigdy nie będziemy mieli sił, ale na obronę i wykrwawianie chyba już tak.
      3. Nie odpuszczą wroga, słuszna uwaga, ale zakładam że mimo wszystko ważniejsza jest ofensywa na Paryż niż uderzenie na Wilno. Dla Niemiec, przestajemy być wielkim wrogiem, a stajemy się, przy braku wsparcia ze strony Rosji czymś męczącym, dlatego można wycofać z frontu sporą część sił. Oni zdają sobie sprawę ze słabości naszych sił w ataku, zaś atak na nas sprawi że jednak będą musieli zostawić OberOst w całości, żeby dokończyć sprawę. Jeśli pokonają Paryż, my sami byśmy przybiegli do nich błagając o łaskę.

      Co do założeń mojej wersji, wychodziłem z założenia, że przy takim upadku, jaki spotkał Rosję, my także nie możemy wyjść bez szwanku, ale mimo wszystko morale mielibyśmy nadal wysokie. Dodatkowo zniszczenia również nas by nie ominęły, co wydaje mi się wysoce realistyczne.

      Co do planu to niech będzie H4

      Gr.Adm. Thrawn

      Usuń