wtorek, 17 grudnia 2024

Przebudowa Ise i Hyugi na lotniskowce

Przebudowa pancerników Ise i Hyuga na hybrydowe „pancerniko-lotniskowce” od zawsze wydawała mi się rozwiązaniem chybionym i nieefektywnym. Pomyślałem więc nad rozwiązaniem optymalniejszym. Tym, jak sądzę, była by np. pełna konwersja tych okrętów na lotniskowce floty, co zresztą faktycznie planowano ponoć już w 1942 r., ale ostatecznie z powodu pracochłonności nie zostało zrealizowane. I ta właśnie przebudowa jest tematem dzisiejszego posta. W ramach przebudowy z okrętów usunięto dotychczasowe nadbudówki, wieże wraz z barbetami. W ich miejsce wzniesiono nadbudówkę ciągnącą się przez większą część kadłuba, która mieści hangary o długości około 150 m, a której dach stanowi pokład lotniczy. Przestrzeń między pokładem pancernym a pokładem lotniczym ma około 11 m wysokości, co pozwala swobodnie rozmieścić w niej dwa poziomy hangarowe.  Poniżej dolnego hangaru, w miejscu dotychczasowych barbet i magazynów amunicyjnych, rozmieszczono niezbędne magazyny uzbrojenia, paliwa lotniczego i części zamiennych. Hangary zostały skomunikowane z pokładem lotniczym poprzez 2 podnośniki lotnicze. Na prawej burcie umieszczono nadbudówkę w stylu Taiho. Także jego wzorem, okręt otrzymał opancerzenie poziome pokładu lotniczego o grubości 76 mm, co razem z zachowanym opancerzeniem pokładu daje maksymalną wartość pancerza horyzontalnego wynoszącą 173 mm. Chcąc nie chcąc, zachowano opancerzenie burtowe, a to dlatego, że jednostka posiadała już bąble przeciwtorpedowe i nie dało by się usunąć pancerza bez ich demontażu, albo rozbiórki konstrukcji kadłuba, co czyniło by całe przedsięwzięcie całkowicie nierealistycznym.
Informacje o faktycznie planowanej przebudowie mówią o możliwości zabierania przez tak przebudowane jednostki 54 samolotów, i taką też liczbę przyjąłem. Niemniej warto zauważyć, że korzystając z algorytmu jaki lata temu znalazłem na forum springsharpa (kiedy takowe jeszcze istniało), można oszacować zdolność okrętu do zabierania na pokład grupy lotniczej liczącej aż 87 samolotów. Uzbrojenie artyleryjskie jednostki stanowi 16 dział uniwersalnych kal. 127 mm w podwójnych stanowiskach oraz 81 szt. działek kal. 25 mm
Do zilustrowania przebudowy Ise skorzystałem tym razem z rysunku ze strony shipbucket.com, który nieco zmodyfikowałem i pomalowałem w różne barwy ;) 









Ise, japanese aircraft carrier laid down 1915 (Engine 1936), rebuilt 1944

Displacement:
    34 246 t light; 35 303 t standard; 37 839 t normal; 39 869 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    707,87 ft / 700,39 ft x 94,00 ft (Bulges 104,00 ft) x 30,22 ft (normal load)
    215,76 m / 213,48 m x 28,65 m (Bulges 31,70 m)  x 9,21 m

Armament:
      16 - 5,00" / 127 mm guns (8x2 guns), 62,50lbs / 28,35kg shells, 1929 Model
      Dual purpose guns in deck mounts
      on side, evenly spread, all raised mounts
      78 - 0,98" / 25,0 mm guns (26x3 guns), 0,48lbs / 0,22kg shells, 1935 Model
      Anti-aircraft guns in deck mounts
      on side, evenly spread, all raised mounts
      3 - 0,98" / 25,0 mm guns (1x3 guns), 0,48lbs / 0,22kg shells, 1935 Model
      Anti-aircraft guns in deck mount
      on centreline forward, all raised guns - superfiring
    Weight of broadside 1 039 lbs / 471 kg
    Shells per gun, main battery: 500

Armour:
   - Belts:        Width (max)    Length (avg)        Height (avg)
    Main:    12,0" / 305 mm    442,26 ft / 134,80 m    12,50 ft / 3,81 m
    Ends:    5,98" / 152 mm    190,88 ft / 58,18 m    10,96 ft / 3,34 m
      67,26 ft / 20,50 m Unarmoured ends
    Upper:    7,99" / 203 mm    302,00 ft / 92,05 m    8,99 ft / 2,74 m
      Main Belt covers 97% of normal length

   - Armour deck: 6,14" / 156 mm (3,82" / 97 mm over amidships, 2,00" / 51 mm over ends, 3,00" / 76 mm flight deck), Conning tower: 0,98" / 25 mm

Machinery:
    Oil fired boilers, steam turbines,
    Geared drive, 4 shafts, 78 021 shp / 58 203 Kw = 25,30 kts
    Range 7 870nm at 16,00 kts
    Bunker at max displacement = 4 566 tons

Complement:
    1 356 - 1 763

Cost:
    £2,348 million / $9,391 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 130 tons, 0,3%
    Armour: 9 864 tons, 26,1%
       - Belts: 4 360 tons, 11,5%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 0 tons, 0,0%
       - Armour Deck: 5 480 tons, 14,5%
       - Conning Tower: 24 tons, 0,1%
    Machinery: 2 189 tons, 5,8%
    Hull, fittings & equipment: 16 664 tons, 44,0%
    Fuel, ammunition & stores: 3 593 tons, 9,5%
    Miscellaneous weights: 5 400 tons, 14,3%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      84 449 lbs / 38 305 Kg = 1 351,2 x 5,0 " / 127 mm shells or 8,9 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,26
    Metacentric height 6,9 ft / 2,1 m
    Roll period: 16,6 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 56 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,01
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,12

Hull form characteristics:
    Hull has raised forecastle
    Block coefficient: 0,602
    Length to Beam Ratio: 6,73 : 1
    'Natural speed' for length: 26,46 kts
    Power going to wave formation at top speed: 48 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): 15,00 degrees
    Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        27,92 ft / 8,51 m
       - Forecastle (14%):    25,92 ft / 7,90 m (14,99 ft / 4,57 m aft of break)
       - Mid (50%):        14,99 ft / 4,57 m
       - Quarterdeck (10%):    15,45 ft / 4,71 m
       - Stern:        15,45 ft / 4,71 m
       - Average freeboard:    16,73 ft / 5,10 m
    Ship tends to be wet forward

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 39,0%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 102,4%
    Waterplane Area: 48 227 Square feet or 4 480 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 183%
    Structure weight / hull surface area: 246 lbs/sq ft or 1 203 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 2,07
        - Longitudinal: 1,62
        - Overall: 1,72
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is excellent
    Room for accommodation and workspaces is adequate

54 aircraft

Ise (1916, rebuilt 1944)
Hyuga (1917, rebuilt 1944)

42 komentarze:

  1. Taki odpowiednik HMS Furious? Ale pomysł niezły, ta wielkość przestrzeni hangarowych oraz taki typowo brytyjski pancerz pokładowy! pozdrawiam karol flibustier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trochę tak, ale chyba raczej byłoby to coś nie mającego odpowiednika w żadnej flocie, bowiem okrętu o dokładnie takiej samej proweniencji jednak nie było. tzn. były lotniskowce powstałe z przebudów okrętów artyleryjskich (WLK, Eagle, Kaga, Saratoga), ale były to albo okręty nieukończone, albo dalekie od pancerników WLK. Niemniej "pancerność" tego okrętu faktycznie przywodzi na myśl jendostki brytyjskie.
      dV

      Usuń
  2. Potężne okręty, jednak nie pozbawione mankamentów z racji "pancernikowego" rodowodu. A są nimi dość umiarkowana prędkość i niezbyt liczna grupa lotnicza. Prezentują się jednak znakomicie i ch użyteczność w nowej odsłonie jest bezdyskusyjna. Żywotność na poziomie niemal 9 trafień torpedowych nie budzi moich wątpliwości, a pokaźne opancerzenie horyzontalne zapewni również odpowiednio odporność na bombardowania bombami lotniczymi. Generalnie bardzo fajny koncept!
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dużo lepszy niż oryginalna konwersja. Wielkość grupy lotniczej też może być różna. Zależy od koncepcji rozmieszczenia samolotów na lotniskowcu. Najlepiej widać było to na przykładzie różnej filozofii ich rozmieszczenia na lotniskowcach brytyjskich i amerykańskich. Pozdrawiam.
      Darek

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że silny pancerz burtowy jest cenną zaletą w przypadku ataku bombowego z niskiej wysokości, w pozycji horyzontalnej. Jest wtedy szansa na zneutralizowanie bomby uderzającej w lotu ślizgowego w burtę okrętu.
      ŁK

      Usuń
    3. Cieszę się, ze się Wam spodobał. Też jestem zdania, że to lepszy pomysł niż pancerniko-lotniskowce i trochę szkoda, że zaraz po Midway Japończycy się za to nie wzięli - w takim przypadku te okrętu nie tylko miały by szanse powstać, ale i odegrać jakąś rolę w przebiegu działań na Pacyfiku. Co do grupy lotniczej - myślę, że upychając samoloty gdzie się da, także na pokładzie dało by się zmieścić większą ich liczbę, na co wskazuje symulacja. Niemniej, skoro faktycznie przewidywano tylko 54 szt., to tyle wpisałem do raportu. Taka liczba z pewnością nie budzi watpliwości co do swojej realności.
      dV

      Usuń
    4. A zdarzył się w praktyce taki przypadek? karol flibustier zaciekawiony

      Usuń
    5. oczywiście chodzi o trafienie w burtę z lotu ślizgowego, kf

      Usuń
    6. Takie ataki prowadziło między innymi lotnictwo niemieckie przeciwko żegludze handlowej. Nie widzę przeciwwskazań do ataków na okręty, oczywiście poza narażeniem się na silny ogień przeciwlotniczy, ale to samo dotyczy również samolotów torpedowych i bombowców nurkujących. Odpowiednia "motywacja" atakującego pilota wydaje się bardzo istotnym czynnikiem ewentualnego sukcesu... :)
      ŁK

      Usuń
    7. Pewnie byłoby to istotne podczas ataku rakietowego z samolotu. Choć nie wiem czy alianci używali rakiet do ataku na okręty, zwłaszcza wielkości lotniskowca.
      Darek.

      Usuń
    8. Nie wiem, jaki był "kaliber" najcięższych niekierowanych pocisków rakietowych używanych przez lotnictwo amerykańskie w latach DWS.
      ŁK

      Usuń
    9. Tiny Tim, 298 mm, 580 kg, głowica 270 kg, pod koniec DWŚ

      Usuń
  3. Oczywiście, ze przebudowa w realu była chybiona, jak zresztą większość połowicznych rozwiązań. Szczególnie w sytuacji drastycznego braku lotniskowców. I powinni zrealizować taką właśnie koncepcję najpóźniej w planowanym 1942 roku, gdyż 44 wydaje się trochę zbyt późno. Zdaje się, że w realu brakowało dla tych hybryd odpowiednich samolotów, więc tutaj, w tym okresie, mogło być podobnie.
    Aleksander

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drastycznego braku lotniskowców naprawić się nie dało. Japonia i tak miała jedną z większych flot świata i chyba najpotężniejszą w stosunku do możliwości gospodarczych państwa. O ile jeszcze w roku 1942 Brytyjczycy i Amerykanie nie mogli skoncentrować swoich sił na Pacyfiku, to po odpadnięciu z wojny Włoch i potencjalnie groźnej na morzu Francji Vichy, pobiciu floty niemieckiej - cała potęga dwóch największych flot świata rzuciła się na Japonię, a większość japońskich sił lądowych nadal była związana w Chinach, o udziale pomniejszych wrogów jak Holandia już nie wspomnę.
      Stonk

      Usuń
    2. Braki lotniskowców i samolotów to jedno, ale nie wiem czy nie gorszy był brak pilotów. Japończycy licząc najwyraźniej na krótką wojnę zaniedbali system szkolenia i w efekcie gdy wytracili pilotów, nie byli tego w stanie uzupełnić i ich lotniskowce pod Leyte mogły być już tylko przynętą. A Amerykanie "produkowali" pilotów taśmowo... To mi nasuwa myśl, żeby im wystrugać jakieś lotniskowce szkolne, na wzór tych amerykańskich bocznokołowych z Wielkich Jezior.
      dV

      Usuń
    3. Niezależnie od tego, można pomyśleć o "lipnym" lotniskowcu lub lotniskowcach, wzmacniających efekt działań Ozawy w ramach bitwy pod Leyte. Coś co by wyglądało na lotniskowiec, ale nim nie było.
      dV

      Usuń
    4. Oni to szkolenie nie tyle zaniedbali, co raczej system miał określoną przepustowość zdeterminowaną przez bazę edukacyjną i politechnizację społeczeństwa jako taką, taki banał jak dostępność lotnisk i przestrzeni powietrznej na ograniczonej powierzchni Wysp Japońskich, dostępność ludzi materiału i paliw do szkolenia w sytuacji wlokącej się wojny z Chinami itp. I tu raczej nie było prostego pstryczka, którego uruchomienie dałoby dostęp do znacznie większej liczby dobrych lotników (co innego rozpaczliwe szkolenie jednomisyjnych w sytuacji przegrywanej wojny). Japończycy tak czy inaczej zagrali w rosyjską ruletkę z tylko jedną komorą bębenka pustą.

      Usuń
    5. Wydaje mi się, że jednak zaniedbanie było. Argument o braku przestrzeni powietrznej nie przemawia do mnie, w sytuacji gdy nie było nikogo innego prócz wojska do jej zagospodarowania. Poza tym, lotnicy morscy lepiej żeby latali nad morzem, niż lądem. A do tego akurat mieli dobry, spokojny i nie niepokojony akwen w postaci Morza Japońskiego. Natomiast trzeba by na nim zorganizować jakieś jednostki, choćby improwizowane, na których kursanci mogli by trenować starty i lądowania. Tego zupełnie zabrakło. A należało by o tym pomyśleć odpowiednio wcześnie, przed wojną. A tu rozumowanie było chyba takie – albo wygramy szybko i kwestia szkolenia rezerw nie jest taka ważna, albo nie, a wtedy i tak nic nie ma żadnego znaczenia… Zerojedynkowe, iście hazardowe podejście...
      dV

      Usuń
    6. Niemniej jednak latanie nad morzem to już wyższa szkoła jazdy, najpierw musi być szkolenie ogólne. A o ile w Stanach czy Kanadzie lotnisk można było naćpać dowolnie wiele, w Japonii z jej gęstym zaludnieniem i górzystym terytorium populacji było to już znacznie trudniejsze.

      Jeżeli natomiast chodzi o ogólny japoński koncept wojny – wybrany był skrajnie ryzykowny, ale i tak wystawia japońskim decydentom znacznie lepsze świadectwo niż gdyby wyruszyli na wojnę materiałową ze Stanami. Wtedy byliby po prostu głupcami. Obiektywnie, skoro Japonia odrzuciła koncept odstąpienia od nacisku na Indie Holenderskie, wycofania się z Indochin i zwinięcia wojny chińskiej, ewentualnie wynegocjowaniem zachowania wpływów w Mandżurii, do czego sprowadzały się oczekiwania amerykańskie, i zdecydowała się na wojnę, musiała kalkulować na efekt psychologiczny szybkiego uderzenia. W wojnie długotrwałej była skazana na klęskę bez żadnych szans na cokolwiek innego.

      Usuń
    7. Poruszamy się tu co prawda w obszarze „wydaje mi się”, ale właśnie – wydaje mi się ( :) ) że w sytuacji, gdy do startów i lądowań wystarczyło lotnisko trawiaste, to kawałek takiej płaskiej łąki gdzieś w okolicach wybrzeża zawsze powinno dać się znaleźć. W ostateczności – w Korei albo w Chinach. Niestety, trudno tu o twarde dane liczbowe, ale jakoś trudno mi uwierzyć, że przeszkodą w szkoleniu pilotów był brak miejsca na lotniska.
      Natomiast liczenie nawet na szybkie rozstrzygnięcie nie wyklucza zadbania o możliwość uzupełniania strat. Nawet w ramach blitzkriegu jakieś straty zawsze są, nawet jeśli odnieśli by pasmo samych zwycięstw przez powiedzmy rok, i dobrze byłoby mieć kim zastąpić wyeliminowanych lotników.
      dV

      Usuń
    8. Lotniska być może nie były problemem kluczowym, ale krótka kołdra materiałowa już tak. W końcu tym, co pchnęło Japonię na drogę wojny był niedostatek surowców. Otwarcie frontu chińskiego, będącego studnią bez dna, wyczerpywało Nippon.

      Natomiast nawet o wiele wydajniejszy system uzupełnień mógłby w istocie pomóc o tyle, że przedłużyłby wojnę o miesiące, może rok, a mecze począwszy od 1944 nie byłby grane do jednej bramki, tylko Amerykanie ponosiliby większe niż marginalne straty. Ale ich produkcja zasypałaby Japończyków. Nawet gdyby np. na Morzu Filipińskim stracili ze dwa czy trzy lotniskowce, zastąpienie ich nie stanowiłoby istotnego problemu.

      Usuń
  4. Orzeczenie, że taka przebudowa byłaby znacznie lepsza niż ta na okręty hybrydowe, będzie chyba jednomyślne. Aczkolwiek hybrydy były interesujące i pewnie gdyby nie wystąpiły, pojawiałyby się jako ciekawa alternatywa konwersji na „zwykłe” lotniskowce.

    W odniesieniu do samego projektu, wydaje mi się, że z uwagi na umiarkowaną prędkość ograniczającą sprawność ekspediowania samolotów w powietrze (biorąc ≥ 30 węzłów jako wartość w tym aspekcie stanowiącą optimum) forsowanie wielkości grupy lotniczej nie powinno być priorytetem — nacisk powinien spoczywać raczej na wykorzystaniu walorów defensywnych (bardzo silne uzbrojenie OPL) i chyba też przewożeniu zapasów paliwa oraz amunicji dla jednostek szybszych, ale słabiej zabezpieczonych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takiej koncepcji został przebudowany Shinano. Solidnie opancerzony z ograniczoną grupą lotniczą. Idealna baza logistyczna dla samolotów z szybkich lotniskowców floty. Na dodatek operujący bliżej przeciwnika, niż reszta lotniskowców. To, że został załatwiony przez OP, to już inna historia.
      Peperon

      Usuń
    2. Zgoda, to zasadniczo nawiązanie do tej koncepcji. Pytanie, czy Połączona Flota odczuwałaby potrzebę posiadania aż trzech takich okrętów — niemniej jednak immanentne cechy „Ise” i „Hyugi” robiłyby swoje.

      Usuń
    3. Prędkość jest faktycznie nienadzwyczajna, ale taką samą miały Hiyo i Junyo, które jakoś tam jednak działały, więc i te jakoś powinny sobie poradzić. Co do przeznaczenia zaś, to ja Ise i Hyuge postrzegałbym raczej jako klasyczne lotniskowce uderzeniowe, ze stosunkowo nieliczną grupą lotniczą tylko z uwagi na ograniczony zakres przebudowy kadłuba, uwarunkowany z kolei pośpiechem. Nie przewiduję dla nich (i Japończycy chyba też nie przewidywali) funkcji logistyczno-warsztatowych, jak na Shinano. Co nie oznacza, że nie można ich w razie potrzeby tak wykorzystać, gdyż z uwagi na swoją odporność mogły by razem z Shinano stanowić wysunięty zespół okrętów, na których mogły by wylądować uszkodzone maszyny.
      dV

      Usuń
    4. ps. choć jakby nabudowali 15 szt. Unryu czy ile ich tam planowali, to i 3 okręty w typie Shinano mogło by się okazać za mało :D No, ale to już S-F :D
      dV

      Usuń
    5. Może zatem taki dodatkowy lotniskowiec wsparcia byłby materiałem na projekt.

      Natomiast fakt faktem, że w realu z upływem czasu było coraz mniej do wspierania logistycznego.

      Usuń
    6. Można o tym pomyśleć, aczkolwiek wizualnie i w kwestii samej symulacji takie okręt nie będzie się specjalnie odróżniać od „zwykłego” lotniskowca. Może tylko będzie lepiej opancerzony – zatem może być choćby identyczny jak prezentowana konwersja Ise i Hyugi.
      dV

      Usuń
    7. Konstrukcja tworzona od podstaw byłaby pewnie nieco mniejsza, miała też znacznie słabszy pancerz burtowy.

      Usuń
    8. Jeśli mówimy o okręcie budowanym od podstaw – to tak, zgadzam się z tym ;)
      dV

      Usuń
  5. Z racji wysokiej prędkości i bardziej wysmukłego kadłuba do konwersji na lotniskowce nadawałyby się krążowniki liniowe klasy "Kongo". Zwłaszcza, że ich lekkie opancerzenie wykluczało pojedynek z jakimkolwiek pancernikiem anglosaskim. Z tym, że przebudowa taka winna zaistnieć zamiast ostatniej serii modernizacji międzywojennych.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że przed wojną trudno było by o przeforsowanie takiej przebudowy. Jakkolwiek Kongo miały swoje wady, to jednak okręty artyleryjskie uważano wciąż za decydujące, i raczej nie widzę motywacji do konwersji części z nich w sytuacji gdy Japończycy mieli lotniskowce w liczbie znacznej i to - zaryzykuję taką tezę - najsprawniejsze na świecie. Natomiast po ich utracie pod Midway - taka przebudowa (np. zamiast brania się za dłubanie przy Ise i Hyuga) byłaby moim zdaniem jak najbardziej prawdopodobna i racjonalna.
      dV

      Usuń
    2. Przyznam Ci rację. Przed 1941 r. chyba nikt nie spodziewał się tak decydującej roli okrętów lotniczych w działaniach wojennych na Pacyfiku. Okręty "Kongo" wydawały się jeszcze bardzo wartościowe. Czas konwersji to jednak wyciągnięcie wniosków z bolesnej porażki pod Midway...
      ŁK

      Usuń
    3. W razie przebudowy pozostałych okrętów typu „Kongo” na rolę nieartyleryjską Połączona Flota zostałaby w ogóle bez szybkiego skrzydła ciężkiego zdolnego towarzyszyć lotniskowcom i wspierać krążowniki. Tymczasem pancerniki wskutek mocno kontrowersyjnego podejścia doktrynalnego w realiach wojny okazały się bezużytecznymi trutniami, w dodatku ich sumaryczna wartość bojowa z uwagi na przebrzmiałą już konstrukcję była umiarkowana. Stąd ich konwersja powodowała tylko bardzo teoretyczną stratę.

      Aczkolwiek w świetle powyższego może po utracie dwu „Kongo” pod Savo możliwe byłoby przyśpieszenie dla odmiany pary „Fuso”? Trzeba by zredukować uzbrojenie, zapewne do 8 dział (dałoby to 8 dział w zapasie, ale niestety skoro wszystkie zasoby szły na lotniskowce, ciężko byłoby o kadłub dla nich).

      Usuń
    4. Myślę, że w sytuacji gdy ich przycisnęło, tzn. stracili 4 lotniskowce, to już mniejszym problemem byłby brak szybkiego skrzydła okrętów artyleryjskich, niż niedostatek lotniskowców. Jak wspomniałem. dostrzegam walory typu Kongo, ale w 1942 r. mówimy już o sytuacji podbramkowej, w której takie być może nieoptymalne rozwiązanie per saldo mogło by okazać się w sumie najlepsze. No ale nie podjęli się go, więc pozostaje to tylko spekulacją…
      dV

      Usuń
    5. ps. konwersję typu Fuso też dopuszczam, mogła by dać jednostki porównywalne do prezentowanej pary.
      dV

      Usuń
    6. Ale gdyby sami Japończycy nie pokazali możliwości i potęgi lotniskowców pod Pearl Harbor, to chyba jeszcze długo nie musieli by się martwić o ich deficyt. Teoretycznie można było rozpocząć od artyleryjskiego ataku wszystkich dostępnych pancerników z Yamato na czele (Musashi wszedł do służby w sierpniu 42 roku), plus ciężkie krążowniki, a lotniskowce wykorzystać do mniej spektakularnych zadań i nie wywoływać wilka z lasu.
      Aleksander

      Usuń
    7. Oj, obawiam się że atak pancernikami na Pearl Harbor to dopiero byłby hazard, level mega hard ;)
      dV

      Usuń
    8. Przebudowa na lotniskowce „Fuso” dałaby chyba efekt praktycznie identyczny jak jednostki tu przedstawione, różnice między typami rozpłynęłyby się w konwersji.

      Usuń
    9. Najprawdopodobniej tak właśnie by było, różnice były by raczej kosmetyczne
      dV

      Usuń
  6. A w ogóle to wesołych Świąt Waćpanom, obfitości ciekawych projektów w nowym roku i oczywiście masy wszelkiego innego dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie i wzajemnie - wszystkiego najlepszego!
      dV

      Usuń