czwartek, 3 lipca 2025

Niemiecki niszczyciel eskortowy

W czasie DWS Kriegsmarine nie posiadała udanych okrętów eskortowych. Przedwojenny projekt szybkiego eskortowca typu F (tzw. Flottenbegleiter) okazał się dość nieudany, wskutek m.in. niskiej dzielności morskiej. Doraźnie do celów eskortowych używano wszystkiego, co było pod ręką: torpedowców, niszczycieli, jednostek zdobycznych, różnych „drobnoustrojów” itd. Ale postanowiono też opracować nowy typ eskortowca, określonego jako Geleitboot 1941. Jednostki te były nakierowane głównie na ochronę przed wrogim lotnictwem (cała ich artyleria miała możliwość zwalczania celów powietrznych), a dodatkowo mogły przenosić 50 min oraz 4 wyrzutnie bomb głębinowych, bliżej niesprecyzowanego typu. Napęd miały zapewniać 3 silniki określane jako „Lentz expansion engines”, napędzające 3 śruby. Nie jestem pewien jakie to dokładnie były silniki, założyłem, że być może chodziło o jakiś rodzaj silnika wysokoprężnego (?).
Typ miał sobie liczyć 24 jednostki, które zamówiono (4 w stoczni w Hamburgu, pozostałe w stoczniach holenderskich). Pod koniec 1942 r. rozpoczęto budowę prototypu, ale w maju 1943 r. ją przerwano, a nieukończony okręt został zniszczony na pochylni podczas nalotu. Pod pozostałe jednostek nawet nie położono stępek, choć poczyniono pewne przygotowania dla kilku z nich. Zamówienia anulowano w 1942 i 1943 r.









 

 G1, german escort destroyer laid down 1942 (Engine 1943)

Displacement:
    991 t light; 1 073 t standard; 1 795 t normal; 2 373 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    292,82 ft / 279,17 ft x 36,09 ft x 12,50 ft (normal load)
    89,25 m / 85,09 m x 11,00 m  x 3,81 m

Armament:
      4 - 4,13" / 105 mm guns (2x2 guns), 35,32lbs / 16,02kg shells, 1932 Model
      Dual purpose guns in deck mounts 
      on centreline ends, evenly spread, 1 raised mount
      8 - 1,46" / 37,0 mm guns (2x4 guns), 1,55lbs / 0,70kg shells, 1930 Model
      Anti-aircraft guns in deck mounts 
      on centreline ends, evenly spread, all raised mounts
      8 - 0,79" / 20,0 mm guns (4x2 guns), 0,24lbs / 0,11kg shells, 1938 Model
      Anti-aircraft guns in deck mounts 
      on side, all amidships, 2 raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 156 lbs / 71 kg
    Shells per gun, main battery: 500

Armour:
   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    1,57" / 40 mm    0,79" / 20 mm              -
    2nd:    0,79" / 20 mm          -                  -
    3rd:    0,79" / 20 mm          -                  -

Machinery:
    Oil fired boilers, reciprocating cruising steam engines plus steam turbines, 
    Geared drive, 3 shafts, 7 509 ihp / 5 602 Kw = 21,00 kts
    Range 6 000nm at 20,00 kts
    Bunker at max displacement = 1 300 tons

Complement:
    137 - 179

Cost:
    £0,559 million / $2,237 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 19 tons, 1,1%
    Armour: 13 tons, 0,7%
       - Belts: 0 tons, 0,0%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 13 tons, 0,7%
       - Armour Deck: 0 tons, 0,0%
       - Conning Tower: 0 tons, 0,0%
    Machinery: 263 tons, 14,7%
    Hull, fittings & equipment: 605 tons, 33,7%
    Fuel, ammunition & stores: 804 tons, 44,8%
    Miscellaneous weights: 90 tons, 5,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      3 840 lbs / 1 742 Kg = 108,7 x 4,1 " / 105 mm shells or 1,3 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,48
    Metacentric height 2,1 ft / 0,6 m
    Roll period: 10,4 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 70 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,09
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,41

Hull form characteristics:
    Hull has rise forward of midbreak
    Block coefficient: 0,499
    Length to Beam Ratio: 7,74 : 1
    'Natural speed' for length: 16,71 kts
    Power going to wave formation at top speed: 56 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): 27,00 degrees
    Stern overhang: 2,99 ft / 0,91 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        20,93 ft / 6,38 m
       - Forecastle (15%):    16,96 ft / 5,17 m
       - Mid (41%):        14,99 ft / 4,57 m (10,01 ft / 3,05 m aft of break)
       - Quarterdeck (14%):    8,99 ft / 2,74 m
       - Stern:        7,51 ft / 2,29 m
       - Average freeboard:    12,35 ft / 3,76 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 64,4%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 110,6%
    Waterplane Area: 6 707 Square feet or 623 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 229%
    Structure weight / hull surface area: 55 lbs/sq ft or 268 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 1,01
        - Longitudinal: 2,32
        - Overall: 1,10
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is excellent
    Room for accommodation and workspaces is adequate
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Good seaboat, rides out heavy weather easily

50 mines
4 depth charge launchers 

18 komentarzy:

  1. Ciekawe okręty! Wg mnie ten niestandardowy napęd to tłokowe maszyny parowe z turbinami na parę odlotową (systemu Lentza), które stanowiły najdoskonalszą postać maszyn parowych. ten rodzaj napędu był stosowany na jednostkach marynarki handlowej bodaj od lat 30-tych XX wieku (ale mogę się mylić!).
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli to jest kombinacja maszyn tłokowych i turbin, to trzeba będzie zmodyfikować raport. Spróbuję jeszcze coś w tej kwestii poszukać.
      dV

      Usuń
    2. Niemcy zdecydowały się na wdrożenie systemu Lentz do morskich silników parowych, czego przykładem jest tender „Drache” i później jednostki eskortowe (“Geleitboot 1941”), które były wyposażone w Lentz Einheits-Expansionsmaschinen z kotłami wysokociśnieniowymi.
      Para wodna trafia do cylindra wysokociśnieniowego (HP), a następnie rozwija się dalej w cylindrze niskociśnieniowym (LP).

      Układ tandem compound: dwa zestawy HP+LP, które są przesunięte o 90° względem siebie — co eliminuje martwe położenie i poprawia równomierność.

      Charakterystyczne są zawory grzybkowe i obrotowe/oscylacyjne wały sterujące, co było ogromną innowacją na tamte czasy .

      Silnik Lentz w wersji morskiej to dwustopniowa maszyna parowa z zaworami grzybkowymi, o konstrukcji tandem compound i przesuniętych cylindrach.

      Stosowany w niemieckich okrętach pomocniczych (np. Geleitboot, trałowce) od lat 30. do 40., jako jednostka o dobrej wydajności i płynności pracy.

      Wychodzi na to, że była to wersja silnika parowego. Turbiny tam chyba nie było?
      dV

      Usuń
    3. Tak, to napęd parowy https://www.paxmanhistory.org.uk/paxlentz.htm, okręty fajnie pomyślane i byłby bardzo praktyczne, ach, no tak, na kiego huka im dwa kominy na dwa kotły? , karol flibustier

      Usuń
    4. Żeby było ładnie:) Może ten drugi to tylko dekoracja, jak czwarty na Titanicu?
      Dzięki za linka!
      dV

      Usuń
  2. Nasuwa się siłą rzeczy porównanie z „Huntami”. Niewielka prędkość, ale bardzo duży zasięg — chociaż w przypadku Niemców można by oczekiwać relacji odwrotnej. Słabsze uzbrojenie główne, ale za to bardzo silna bateria średniej i lekkiej OPL. A zasadniczo kwestia przewagi Anglosasów w powietrzu najbardziej Niemców bolała — czyli założenie celowe. Same działa co prawda mało efektywne z uwagi na niską szybkostrzelność, ale zostałyby rychło wymienione na nowsze tego kalibru (a może po części na Boforsy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie, nakierowanie okrętu na obronę plot jest wyraźne i ma swoje uzasadnienie. Natomiast dość mizerna prędkość może być wynikiem kiepskich doświadczeń z wspomnianymi Flottenbegleiterami, które rozwijały co prawda 28 ., ale dzielność morską miały słabą (pomimo podniesionego pokładu dziobowego).
      dV

      Usuń
    2. ps. zasięg jest faktycznie dość spory jak na przewidziane zadania (w sumie pływanie po wodach przybrzeżnych Europy i raczej nigdzie dalej). Niestety, nie spotkałem się z uzasadnieniem, dlaczego akurat taki miał być. Co ciekawe, był to zasięg przy prędkości 20 w., czyli niemal maksymalnej. To pozwala sądzić, że wlokąc się np. 10 w. byłby znacznie większy.
      http://germandressdaggers.com/Kriegsmarine%20Ship%20Geleiterboot%201941.htm
      dV

      Usuń
    3. Może chodziło nie tyle o zasięg jako taki, co ograniczenie częstotliwości uzupełniania paliwa (jeżeli nie jest to problemem technicznym, czemu nie...) i zwiększenie autonomiczności okrętu jako takiego. Które mogło owocować swoistą multiplikacją dostępności jednostek bez materiałochłonnej budowy większej ich liczby — w razie potrzeby po zakończeniu misji okręt przejmowałaby załoga rezerwowa (o ludzi mimo wszystko łatwiej niż o deficytowe materiały), która mogłaby praktycznie od razu wychodzić ponownie w morze, bez tankowania — i tak jeszcze parę razy, zanim stałoby się niezbędne.

      Usuń
    4. Może miało to związek z tym niestandardowym napędem (może był nadzwyczaj oszczędny, albo przynajmniej tak zakładano?)
      dV

      Usuń
    5. Znalazłem takie coś w temacie.
      https://www.lner.info/article/tech/valvegear/lentz.php
      mam nadzieję, że mimo wszystko pomoże.
      Peperon

      Usuń
    6. Pomyliłem serię postów, dlatego link do maszyn Lenza umieściłem powyżej. Dotyczy głównie historii...
      Peperon

      Usuń
    7. Spojrzałem na artykuł dotyczący klasyfikacji, w różnych aspektach, turbin parowych. I jednak coś tam prawidłowo mi "zadzwoniło" z tymi turbinami. :) Bo - w zależności od źródła pary dolotowej - dzielimy je na:
      1) na parę świeżą (z kotła),
      2) na parę odlotową (np. z innej turbiny czy silnika tłokowego).
      Przekonuje mnie to, że była więc możliwa maszyna parowa (systemu Lentza) z turbiną na parę odlotową, choć wcale niekoniecznie był to system planowany dla tych okrętów.
      ŁK

      Usuń
    8. Znaczy, jest turbina parowa przeciwprężna systemu Lenza, akurat to jest podręcznikowy wręcz przypadek i uczono o tym maszynistów parowych, a miałem swego czasu dostęp do materiałów takiego, ale nie mam teraz, bo Gienek już prowadzi lokomotywy w niebie, książki podręczniki ktoś inny zabrał i ich już nie widziałem, interesująca była tam opisana oszczędność pary, co można teraz już wygooglać, karol flibustier

      Usuń
    9. @dV: niemniej jednak taki zasięg uznano najwyraźniej za celowy — jeżeli napęd jest oszczędny, ale duża autonomiczność nie jest potrzebna, można wszak zmniejszyć ilość przewożonego paliwa na rzecz amunicji, zapasów czy choćby ładunku, którego pewną ilość można umieścić i na eskortowcu. Chyba że ma to jakiś związek z właściwościami morskimi i niewyrabiane paliwo służy jako balast.

      Usuń
    10. @Peperon - dzięki za linka.
      Skoro mówicie że tam jest turbina, to ok - zmienię opis w raporcie na turbina + maszyna tłokowa, program powinien to przełknąć ;)
      dV

      Usuń
    11. ps. ciekawostka - taka zmiana napędu spowodowała obniżenie współczynnika CS z 1,51 do 1,10...
      dV

      Usuń
  3. https://onlinelibrary.wiley.com/doi/abs/10.1111/j.1559-3584.1929.tb03724.x
    Silnik Lentza był jakąś wersją tłokowego silnika parowego. Patrząc na charakterystykę okrętu, zastanawiam się, co miałby eskortować. W Bitwie o Atlantyk - aliantom przydałby się pewnie taki okręcik, chociaż Brytyjczycy pewnie uznaliby projekt za zbyt drogi. No i po co tory minowe na okręcie eskortowym? Podobnie, jak w przypadku "flottenbegleitera" (F1) Niemcy chcieliby zrobić okręt do wszystkego - co jednak w praktyce może oznaczać, że w żadnej z funkcji sie nie sprawdza. Może na Bałtyku, przy przewadze własnego lotnictwa, mógłby eskortowac statki, wyręczając w tej roli torpedowce, które mogłbyby być oddelegowane do zadań uderzeniowych. Ale to wszystko. Był o wiele za wolny, by towarzyszyć ciężkim okrętom w wyprawach korsarskich: aż dziw, że planując takie działania przed wojną, Niemcy nie zatroszczyli się o jednostki, będące protoplastami powojennych fregat o specjalizacji, analogiczne do brytyjskiego typu "Dido", ale pomyślane konsekwentnie jako eskortowce (armaty przeciwlotnicze 88 lob 105 mm w roli art. głównej, dużo broni automatycznej, brak opancerzenia, duży zasięg, prędkość 28-30 w., wysokie burty, wyporność w granicach 2500-3000 ton). Ich posiadanie mogłoby zmniejszyć ryzyko operacyjne zw. z użyciem ciężkich okrętów, "Bismarck" zapewne uniknąłby uszkodzeń podczas ataków samolotów torpedowych.
    No ale planiści Kregsmarine myśleli schematycznie, a poza tym charakterystyki takich okrętów w rocznikach flot wyglądałyby kiepsko.
    KK

    OdpowiedzUsuń