czwartek, 13 listopada 2025

Krążownik pancerny transportujący okręty podwodne

Dziś okręt niezwykły, nawet jak na standardy tego bloga. Do tego – to autentyczny projekt z epoki, najprawdopodobniej z 1904 r., opracowany przez Vickersa, noszący nr 128. Jednostkę właściwie trudno sklasyfikować. Okręt został opisany jako „Swift Ship for Carrying Submarines”, więc możemy go roboczo określić jako transportowiec okrętów podwodnych, jakkolwiek koślawo to brzmi.
Okręt powstał na z grubsza niezmienionym kadłubie krążownika pancernego. I w zasadzie nim pozostał, bowiem zachował solidne opancerzenie, prędkość oraz uzbrojenie w ciężkie armaty kal. 234 mm. Tym co stanowi o jego niezwykłości jest możliwość przenoszenia dwóch okrętów podwodnych typu A. Do ich obsługi okręt wykorzystuje powiększone dźwigi typu „goose neck” (gęsia szyja), wcześniej zastosowane na HMS Vulcan. Okręt miałby też posiadać warsztaty naprawcze oraz magazyny wyposażenia. 
Najciekawsza jednak jest kwestia przeznaczenia okrętu. Nie znalazłem faktycznego uzasadnienia, ale kształt jednostki podsuwa mi myśl, iż miałby to być okręt, który umożliwi dostarczenie okrętów podwodnych w rejon bitwy i użycie ich w jej trakcie przeciwko wrogiej flocie liniowej. Wskazują na to cechy okrętu (prędkość, pancerz, artyleria) które są na poziomie jednostki bojowej. Możliwe, że okręt miałby poruszać się niezależnie od własnych sił głównych, gdzieś przed nimi i „pozostawić” swoje okręty podwodne na spodziewanej trasie wrogiej floty, a po skończonej bitwie podjąć je z powrotem na pokład. Gdyby chodziło o zwykły transportowiec czy warsztatowiec, bez funkcji bojowej, nie było by potrzeby nadawania mu takich charakterystyk. Oczywiście, użyteczność jednostki w ramach floty byłaby dość dyskusyjna, ale nawet jeśli użycie OP okazało by się klapą, to okręt i tak mógłby występować jako zwykły krążownik pancerny. 









 

Shovell, british armoured cruiser carrying submarines laid down 1904 (Engine 1906)

Displacement:
    13 127 t light; 13 652 t standard; 15 663 t normal; 17 272 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    510,50 ft / 510,01 ft x 77,00 ft x 27,00 ft (normal load)
    155,60 m / 155,45 m x 23,47 m  x 8,23 m

Armament:
      4 - 9,21" / 234 mm guns (2x2 guns), 390,95lbs / 177,33kg shells, 1901 Model
      Breech loading guns in turrets (on barbettes)
      on centreline ends, evenly spread
      8 - 7,48" / 190 mm guns in single mounts, 209,28lbs / 94,93kg shells, 1903 Model
      Breech loading guns in deck mounts 
      on side, all amidships
      4 - 2,99" / 76,0 mm guns in single mounts, 13,39lbs / 6,07kg shells, 1894 Model
      Quick firing guns in deck mounts 
      on centreline ends, evenly spread, all raised mounts - superfiring
      16 - 2,99" / 76,0 mm guns in single mounts, 13,39lbs / 6,07kg shells, 1894 Model
      Quick firing guns in deck mounts 
      on side ends, evenly spread, 12 raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 3 506 lbs / 1 590 kg
    Shells per gun, main battery: 100
    5 - 18,0" / 457 mm submerged torpedo tubes

Armour:
   - Belts:        Width (max)    Length (avg)        Height (avg)
    Main:    7,01" / 178 mm    245,60 ft / 74,86 m    10,01 ft / 3,05 m
    Ends:    4,02" / 102 mm    256,43 ft / 78,16 m    10,01 ft / 3,05 m
      7,97 ft / 2,43 m Unarmoured ends
    Upper:    5,98" / 152 mm    204,82 ft / 62,43 m    8,46 ft / 2,58 m
      Main Belt covers 74% of normal length
      Main belt does not fully cover magazines and engineering spaces

   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    7,99" / 203 mm    7,01" / 178 mm        7,01" / 178 mm
    2nd:    1,50" / 38 mm    0,98" / 25 mm              -

   - Armour deck: 1,85" / 47 mm, Conning tower: 10,00" / 254 mm

Machinery:
    Coal fired boilers, complex reciprocating steam engines, 
    Direct drive, 2 shafts, 30 757 ihp / 22 945 Kw = 22,50 kts
    Range 5 800nm at 14,00 kts
    Bunker at max displacement = 3 620 tons (100% coal)

Complement:
    699 - 910

Cost:
    £1,443 million / $5,771 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 438 tons, 2,8%
    Armour: 3 254 tons, 20,8%
       - Belts: 1 692 tons, 10,8%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 518 tons, 3,3%
       - Armour Deck: 910 tons, 5,8%
       - Conning Tower: 135 tons, 0,9%
    Machinery: 4 394 tons, 28,1%
    Hull, fittings & equipment: 4 681 tons, 29,9%
    Fuel, ammunition & stores: 2 536 tons, 16,2%
    Miscellaneous weights: 360 tons, 2,3%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      11 453 lbs / 5 195 Kg = 29,3 x 9,2 " / 234 mm shells or 1,5 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,34
    Metacentric height 5,7 ft / 1,7 m
    Roll period: 13,5 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 80 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,26
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,59

Hull form characteristics:
    Hull has rise forward of midbreak
    Block coefficient: 0,517
    Length to Beam Ratio: 6,62 : 1
    'Natural speed' for length: 22,58 kts
    Power going to wave formation at top speed: 48 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): -30,00 degrees
    Stern overhang: 0,49 ft / 0,15 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        26,44 ft / 8,06 m
       - Forecastle (21%):    23,95 ft / 7,30 m
       - Mid (33%):        22,44 ft / 6,84 m (14,47 ft / 4,41 m aft of break)
       - Quarterdeck (15%):    16,47 ft / 5,02 m
       - Stern:        17,45 ft / 5,32 m
       - Average freeboard:    18,61 ft / 5,67 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 120,1%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 122,3%
    Waterplane Area: 26 577 Square feet or 2 469 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 98%
    Structure weight / hull surface area: 117 lbs/sq ft or 573 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 0,95
        - Longitudinal: 1,73
        - Overall: 1,01
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is cramped
    Room for accommodation and workspaces is excellent
    Ship has slow, easy roll, a good, steady gun platform
    Excellent seaboat, comfortable, can fire her guns in the heaviest weather

2 A class submarines 

27 komentarzy:

  1. Skoro były okręty-nosiciele małych torpedowców (np. "Foudre"), to dlaczego nie mogłoby być analogicznych jednostek do przenoszenia niewielkich okrętów podwodnych? Dla mnie najbardziej zadziwiające jest to, że ten niezwykły ładunek zdaje się nijak nie upośledzać krążowniczych charakterystyk okrętu. Ciekawy byłby w latach PWS (jeśli udałoby się zamaskować to dodatkowe uzbrojenie!) krążownik pomocniczy-rajder, który miałby na uzbrojeniu taki okręcik podwodny + np. 2 szybkobieżne ścigacze torpedowe. Myślę, że Niemcy mieli techniczne możliwości stworzenia takiej hybrydy.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie, udało się uzyskać charakterystyki niemal pełnoprawnego kpz. Ale pewien koszt jednak jest. W stosunku do typu Minotaur, okręt ma 1000 ton więcej, 2 działa 190 mm mniej i 0,5 w. Niższa prędkość. Myślę że to dość realistycznie oddaje jakby taki kpz z okrętami podwodnymi mógł wyglądać.

      Usuń
    2. Natomiast zamaskowanie takiego ładunku na pokładzie rajdera wydaje się dość karolomnym zadaniem. Ale nie wykluczam że by się dało i wtedy faktycznie można by taki okręt dla floty niemieckiej wyszykować ;)
      dV

      Usuń
  2. Tych 3 calówek pokładowo-nabudówkowych, to chyba nie 16, a osiem, karol flibustier

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziobowe i rufowe stanowiska dowodzenia mają z każdej swojej strony po 3 działa czyli razem 12. Do tego 4 są poniżej na pokładzie, razem więc jest ich 16. A jeszcze mamy 4 na wieżach ustawione jako "centerline" co w sumie daje 20 szt. 3calowek ;)
      dV

      Usuń
    2. A wtedy to ok, na rysunku za bardzo tych tripletów, to nie widać, karol flibustier

      Usuń
    3. Są dość ciasno upakowane, więc faktycznie może być ciężko je dostrzec i policzyć. Ale faktycznie Brytyjczycy tak je rozmieszczali na swoich KPZ - np. na typie Duke od Edinburgh.
      dV

      Usuń
  3. W sumie kojarzy się z japońskimi taksówkami dla Kaitenów. Przy bardzo niskiej sprawności wczesnych okrętów podwodnych taka koncepcja wydaje się mieć uzasadnienie, po paru latach raczej by je straciła, także z uwagi na wzrost wielkości OP — aczkolwiek gdyby taki krążownik już był, mógłby nadal wozić udoskonalone małe okręty. A może dałby asumpt do stworzenia jakiejś jednostki specjalnej przypominającej późniejszą Decima MAS?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, w miarę rozwoju OP przydatność okrętu by spadła. Wtedy można by go "zatrudnić" jako nośnika różnych niestandardowych środków walki na morzu (jakieś "żywe" torpedy, motorówki, kutry torpedowe itp.), albo - mógłby zostać "normalnym" KPZ, bo żadnego z walorów okrętów tej klasy mu nie brakuje.
      dV

      Usuń
    2. Widziałbym raczej to pierwsze. W końcu krążowniki pancerne stały się już dekadę po wodowaniu „Shovella” dramatycznie przestarzałe. Oczywiście nadal przydatne, kołdra była krótka, co pokazał Coronel, ale już tylko do zadań drugorzędnych, a zaplątanie brytyjskich pod Jutlandią skończyło się tragedią. No i w roli zwykłego krążownika szkoda byłoby unikalnych doświadczeń załogi.

      Usuń
    3. Z jednej strony to fakt, a ich użycie wiązało się z bolesnymi stratami (jako przykład dodałbym jeszcze trójkę storpedowaną przez U 9), z drugiej strony - potrzeby Brytyjczyków były w zakresie krążowników na tyle duże, że spodziewam się, przynajmniej na początku wojny, użycia go w tej roli. Natomiast później chyba różne opcje są możliwe, w tym taka jaką niżej zaproponował ŁK.
      dV

      Usuń
    4. Na pewno opcja ciekawa, także w sensie przebudowy — nosiciel kutrów raczej nie zmieniłby się za bardzo z zewnątrz.

      Usuń
  4. Gdyby ten okręt rzeczywiście powstał, to w 1915 r. można by go przekształcić w szturmowy okręt desantowy dla operacji dardanelskiej. Zakres przebudowy widzę następująco:
    1) demontaż rufowej wieży 234 mm i obydwu rufowych par armat 190 mm,
    2) zamontowanie 2 dodatkowych par dźwigów w sektorze rufowym,
    3) zamiana ładunku: zamiana 2 okrętów podwodnych typu "A" (jeśli ta konfiguracja przetrwałaby do wybuchu wojny w 1914 r.!) na 4 okręty desantowe typu "X" (niemal identyczna długość i wyporność!),
    4) zainstalowanie palników olejowych do kotłów (same kotły mają za sobą dopiero 8 lat służby!),
    5) wymiana 2 dział 76 mm SP na 76 mm DP lub automatyczne 40 mm pom-pomy.
    ŁK
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy pomysł, przemyślę go! ;)
      dV

      Usuń
    2. Cieszę się, że zainteresował Cię ten koncept. Taki okręt miałby zdolność wysadzenia jednorazowo desantu złożonego z 2000 żołnierzy piechoty morskiej. To już całkiem sporo! Gdyby przerzut desantu przez morze również odbywał się na tym okręcie, konieczne stałoby się wydzielenie na nim specjalnych pomieszczeń socjalnych. A wtedy trzeba by zredukować kotłownię o połowę (np. 12 kotłów i 16000 KM). Myślę, że realna byłaby i tak przyzwoita prędkość, dochodząca do 20 węzłów.
      ŁK

      Usuń
    3. PS. W ramach proponowanej redukcji uzbrojenia zapomniałem napisać o demontażu, całkowicie zbędnych wtedy, wyrzutni torpedowych.
      ŁK

      Usuń
  5. Zastanawiam się czy projekt nie była raczej kierowany dla zagranicznych odbiorców. Bo z jednej strony dosyć trudno go wpisywać w potrzeby RN. Za to dla szeregu krajów mógłby być potencjalnie interesujący. Jako prawdziwy (i to silny i szybki) krążownik z dodatkowa możliwością (dzięki op) zadania ciosów zarówno pancernikom wroga jak i flocie wroga ukrywającej się w w niedostępnych miejscach. Potencjalni odbiorcy to Grecy (np. szansa na dopadnięcie floty Tureckiej w Dardanelach), flot południowej ameryki (wypad na dalekie wody przeciwnika i "wciągniecie" przeciwnika pod torpedy op), a nawet norweskiej (możliwość szybkiego dotarcia do odległego fiordu i bronienia go dzięki op).
    Druga przesłanka to użyte tu dźwigi "gęsia szyja" prawie nie stosowane w RN, za to używane na potrzeby zagraniczne (np pancerniki dla Chile "Constitucion", późniejsze Swiftsure).
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykluczyć eksportowego charakteru projektu nie sposób, aczkolwiek nie natrafiłem na taką informację. Wspomniane floty zagraniczne jak najbardziej mogły by być nabywcą takiego projektu. Natomiast co do dźwigu, to przynajmniej na jednym okręcie RN taki się pojawił - mianowicie na wspomnianym HMS Vulcan z 1889 r. Możliwe, że były jeszcze inne przypadki, ale muszę za nimi poszperać ;)
      dV

      Usuń
  6. Transportowiec małych okrętów podwodnych... czemu nie? Tylko po co uzbrojenie i opancerzenie krążownika pancernego? Nie byłoby taniej na kadłubie transportowca? Gdyby jeszcze zamiast żurawików typu "gęsia szyja" zastosować rampę, lodzie podwodne mocowałoby się bliżej środka ciężkości, co byłoby korzystne ze względów statecznościowych. Może dałoby się ich zabrać więcej? No i zamiast łodzi podwodnych okręt mógłby transportować szybkie łodzie torpedowe, albo barki desantowe... Lista zastosowań powiększyłaby się.
    Natomiast opancerzony okręt artyleryjski z dodatkową możliwością transportu dużych ciężarów wysoko nad linia wodną to kontrowersyjny pomysł z uwagi na konieczność zapewnienia takiemu okrętowi stosownego zapasu stateczności. Po pozbyciu się ładunku okręt miałby skłonność do szybkich i gwałtownych przechyłów - co nie miałoby negatywnego wpływu na bezpieczeństwo żeglugi, ale byłoby męczące dla załogi i utrudniało pracę artylerzystom.
    Że stocznie mogły proponować takie rozwiązania się nie dziwię, bo im bardziej skomplikowany i im droższy "nosiciel", tym z ich punktu widzenia lepiej. Ale przyjecie takiej oferty byłoby błędem.
    kk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdopodobnie chodziło o to, żeby okręt zachował walory jednostki bojowej. tzn. po spuszczeniu OP na wodę, mógłby sobie radzić w bitwie, a nie zwiewać przed byle krążownikiem wroga, i w konsekwencji - by móc po bitwie spróbować podjąć OP z powrotem na pokład. Nie wiem, czy to by zagrało, ale takiego rozumowania się domyślam. Oczywiście, motywów spekulacyjnych ze strony stoczni również nie sposób wykluczyć.
      dV

      Usuń
  7. Okręty podwodne typu "A" wypierały w położeniu nawodnym 190 ton. 2 takie okręty to 380 ton, umieszczone wysoko nad linia wodną to jednak byłby problem. Oczywiście nie mogłyby sobie dyndać swobodnie na żurawikach, musiałyby być unieruchomione linami. Gdyby któraś z tych lin obluzowała się podczas gorszej pogody, oznaczałoby to nie tylko utratę łodzi, ale najprawdopodobniej i jej nosiciela. No i oczywiście podczas akcji obie łodzie musiały być spuszczane oraz podnoszone razem. W przypadku uszkodzenia lub utraty jednej z nich, drugiej nie można byłoby zabrać, chyba że na holu...
    Problem dałoby się złagodzić przez umieszczenie łodzi niżej, w wygięciu odpowiednio uformowanej burty ponad pasem pancernym. Transport lodzi byłby pewniejszy, spoczywałyby one niżej, w przypadku utraty jednej z nich powstałą asymetrię obciążenia można by zniwelować napełniając wodą przewidziane na taką okoliczność przyburtowe zbiorniki... Ale kosztem takiego rozwiązania byłaby konieczność ograniczenia artylerii 190 mm.
    kk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OP nie "dyndają" - spoczywają bowiem na wspornikach, a dźwigi służą do ich przeniesienia na wodę, nie utrzymując ciężaru OP przez cały czas (ale pomagają je stabilizować, bo OP są z nimi połączone linami).
      dV

      Usuń
    2. Faktycznie nie "dyndają", spoczywają na wspornikach, wsporniki narysowane, wiec zwracam honor. Ale jednak byłby to wysoko umieszczony ciężar, z konsekwencjami w postaci zmian okresu kolysania w stanie "pełnym" i "pustym" (abstrahując od innych niedogodności, które sygnalizowałem). Te zmiany charakterystyk statecznościowych utrudniałyby pracę artylerzystom: w rezultacie okręt może i nie musiałby uciekać przez "byle krążownikiem", ale w zestawieniu z jednostką swojej klasy miałby jednak problemy.
      Tu kwestia jest taka: czy ma sens konstruowanie okrętów "do wszystkiego", teoretycznie zdolnych do wykonywania zadań realizowanych przez zespoły jednostek? Mam wątpliwości. Podczas wojny zadań jest wiele i można je obslużyć kierując do okręslonych potrzeb wyspecjalizowane jednostki; w razie potrzeby z eskortą; natomiast jeśli ma sie jeden kosztowny okręt "do wszystkiego" to i decyzja, gdzie go wysłać jest trudniejsza, i ryzyko operacyjne większe, gdyż taki okręt jest kosztowny. A jeśli w dodatku zamiast krążownika pancernego z możliwością transportu problematycznie użytecznych (benzynowe, grożące pożarem silniki do ruchu na powierzchni) okrętów podwodnych można zamówić krążownik z armatami 305 mm - to chyba podziękowałbym stoczni za jej pomysły...
      kk

      Usuń
    3. OP są dość wysoko, ale to wynik kompromisu z chęcią zachowania walorów bojowych - rozmieszczenia dział 190 mm, na które brakło by miejsca, gdyby OP umieścić niżej. Z pewnością, taki ładunek nie sprzyja stateczności, ale zapewne w czasie bitwy nie będzie go już na pokładzie krążownika, zatem walorów bojowych wtedy nie pogorszy. Co ciekawe (choć nie rozstrzygające rzecz jasna) jest to, że program mimo uwzględnienia wagi OP w miscellaneous weights, wyraża się bardzo pochlebnie o właściwościach morskich okrętu. Niemniej przyjmuję do wiadomości, że projekt jest kontrowersyjny. Ale też dzięki temu ciekawy ;)

      Usuń
    4. powyżej to ja - dV

      Usuń
    5. ps. zwrócę także uwagę, że Shovell jest nieco szerszy niż standardowo ówczesne brytyjskie KPZ. Wprawdzie niewiele (23,5 m wobec 22,4-23 m) ale zawsze coś ;)
      dV

      Usuń
  8. Widziałby ten projekt z 6x234 ( 3x2 w osi ) 8x152 , kilkanaście 76 , zero WT , zero op

    OdpowiedzUsuń