poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Rozmieszczenie floty niemieckiej



Czas przedstawić rozmieszczenie floty niemieckiej.  Zestawienie obejmuje dyslokację według akwenów na których bazują poszczególne jednostki, przy czym przewiduję że jedna eskadra pancerników i jedna grupa rozpoznawcza (podlegające Hochseeflotte) może bazować w Kilonii, skąd mogłaby w razie potrzeby szybko wejść do akcji i wspomóc flotę Morza Bałtyckiego.  Drugie zastrzeżenie jest takie, że nie wszystkie jednostki przyporządkowane poszczególnym eskadrom są gotowe do walki w momencie wybuchu wojny. W szczególności dotyczy to wodowanych w 1914 r. pancerników  Kurfurst Friedrich Wilhelm i Bayern oraz krążownika liniowego Schlieffen. Krążowniki pancernopokładowe które nie wchodzą w skład żadnej z grup rozpoznawczych należy uznać za okręty przyporządkowane do flotylli niszczycieli, okrętów podwodnych, bądź wchodzące w skład sił obrony lokalnej.

MORZE PÓŁNOCNE (HOCHSEEFLOTTE)

Okręt flagowy: pancernik Friedrich der Grosse

1 eskadra:
Pancerniki Kaiser Wilhelm I, Albert von Sachsen, Nassau, Posen, Rheinland, Westfalen.

2 eskadra:
Pancerniki Hessen, Preussen, Lothringen, Deutschland, Hannover, Pommern, Schlesien, Schleswig-Holstein.

3 eskadra:
Pancerniki Kaiser, Kaiserin, Konig Albert, Prinzregent Luitpold, Konig, Grosser Kurfurst, Markgraf, Kronprinz.

4 eskadra:
Pancerniki Wittelsbach, Hohenstaufen, Mecklenburg, Schwaben, Wettin, Zahringen.

5 eskadra:
Pancerniki Kaiser Friedrich III, Kaiser Wilhelm II, Kaiser Heinrich VI, Kaiser Karl der Grosse, Kaiser Wilhelm der Grosse, Kaiser Barbarossa.

6 eskadra:
Pancerniki Helgoland, Ostrfiesland, Thuringen, Oldenburg, Kurfurst Friedrich Wilhelm, Bayern.

7 eskadra:
Pancerniki Brandenburg, Worth, Gotz von Berlichingen, Sedan, Braunschweig, Elsass.

8 eskadra:
Pancerniki obrony wybrzeża Siegfried, Beowulf, Frithjof, Heimdall, Hildebrand, Hagen.

1 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki liniowe Moltke, Seydlitz, Derfflinger, Lutzow, Schlieffen.

2 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki liniowe Von der Tann, Waldersee, krążowniki pancerne Blucher, Stosch.

3 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki pancerne Prinz Adalbert, Friedrich Carl, Roon, Yorck.

4 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki pancerne Prinz Heinrich, Kleist, Prinz Wilhelm von Preussen, Schwerin.

5 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki Victoria Louise, Hertha, Vineta, Hansa.

6 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki Kolberg, Coln, Mainz, Coblenz, Stralsund.

7 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki Strassburg, Rostock, Munster, Gottingen, Graudenz, Regensburg.

Krążowniki Nymphe, Ariadne, Medusa, Frauenlob, Arcona, Bremen, Hamburg, Berlin, Dusseldorf, Munchen, Essen, Danzig, Stuttgart,

MORZE BAŁTYCKIE

8 grupa rozpoznawcza:
Krążowniki Lubeck, Augsburg, Magdeburg, Dortmund.

Krążowniki Kaiserin Augusta, Gefion, Gazelle, Niobe, Thetis, Amazone, Undine, Theseus, Achilleus.

Awiza Hela, Hai.

MORZE ŚRÓDZIEMNE

Krążownik liniowy Goeben, krążownik Breslau.

KAMERUN

Pancerniki obrony wybrzeża Odin, Agir.
Krążownik Irene.
Kanonierki Bussard, Eber.

NIEMIECKA AFRYKA POŁUDNIOWO-ZACHODNIA

Krążownik pancerny Manteuffel.
Krążowniki Dresden, Karlsruhe.
Kanonierki Falke, Panther, Sperber.

NIEMIECKA AFRYKA WSCHODNIA

Krążowniki pancerne Furst Bismarck, Prinz Eugen.
Krążowniki Prinzess Wilhelm, Arminius, Freya, Konigsberg.
Awiza Greif, Mowe.
Kanonierki Leopard, Schwalbe.

CHINY

Krążowniki pancerne Scharnhorst, Gneisenau.
Krążowniki Leipzig, Nurnberg, Stettin, Kiel, Emden.
Kanonierki Cormoran, Iltis, Jaguar, Tiger.

OCEANIA

Kanonierki Seeadler, Condor, Geier, Luchs.

33 komentarze:

  1. Będzie ciekawie, jako, że bardzo poważne siły rozmieściłeś w afrykańskich posiadłościach Rzeszy. Osobiście nie mam nic przeciwko temu, gdyż zapowiada się interesująca konfrontacja z naszymi eskadrami w Togo i na Madagaskarze.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza się, co nieco im tam dodałem, żeby zmagania morskie w koloniach nie skończyły się po dwóch tygodniach ;) Jest to zresztą zgodne w dużej mierze z oryginalnymi planami - wg których np. krążowniki pancerne były przeznaczone do służby kolonialnej.
    Wydaje mi się, że siły te są w miarę adekwatne do z jednej strony - zwiększonej liczebności floty niemieckiej, a z drugiej - do siły polskich sił morskich w koloniach. No i zapewniają że do przynajmniej paru fajnych akcji dojdzie, mimo iż wskutek odizolowania od metropolii i od siebie na wzajem a także ogólnego panowania sprzymierzonych na oceanach - siły te w dalszej perspektywie i tak są raczej skazane na porażkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekamy zatem na pierwszą akcję bojową! :)
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. która eskadra pancerników i grupa rozpoznawcza będzie stacjonowała w Kilonii?

      Usuń
  4. Chyba bardzo dobra jest ta propozycja rozmieszczenia floty niemieckiej, bo dyskusja rozwinęła się na poziomie "zerowym"!
    ŁK
    PS. Może sprowokuję, w ten sposób, jej ożywienie? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, na to wygląda :) Chyba jedyną kontrowersją jest kwestia co ma stacjonować w Kilonii, i tu się możemy zastanawiać. Teoretycznie powinno być to coś szybkiego, np. 2 grupa rozpoznawcza, a z pancerników to w zasadzie którakolwiek eskadra, bowiem wszystkie są wolne na tle naszych ciężkich okrętów. Więc może np. 7 eskadra, taka trochę zbieranina różnych typów, w Hochseeflotte niespecjalnie przydatna, ale parę ciężkich dział jednak ma i bronic wybrzeża by mogła.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może wzmocnienie Eskadry Wschodnioazjatyckiej kosztem przeformowania 1. i 2. grupy rozpoznawczej?

    OdpowiedzUsuń
  7. Lokalizacje traktowałbym jako spodziewaną... A co w praktyce...?
    To już kwestia rozpoznania i niepewności, stąd spokojne podejście.
    To dane ze zmiennymi, wiec coś zawsze gdzieś może wyskoczyć...

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie szkoda takich okrętów na daleki wschód? Wydaje mi się, że dowództwo niemieckie musiało mieć świadomość układu sił i tego, że w przypadku konfliktu na większą skalę, te jednostki są skazane na zatracenie. Ale nie wykluczam, podyskutować możemy, ja jestem otwarty na dyskusję i propozycje, tylko trzeba mnie przekonać ;)
    dV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również uważam, że szkoda...
      ŁK

      Usuń
  9. Jednak również w zmienionej sytuacji typ „Blücher” jest spóźniony: w porównaniu z krążownikami liniowymi nie ta prędkość, nie to uzbrojenie główne dla boju w pobliżu floty liniowej. Przeprowadzone modyfikacje zwiększające donośność uzbrojenia głównego i poprawiające system kierowania ogniem czyniłyby jednak z nich mocnych graczy na dalekich akwenach, gdzie spodziewanymi przeciwnikami byłyby nie więcej niż krążowniki pancerne i liniowe. Przeciwko złożonemu z nich zespołowi RN musiałaby wysilić się bardzie niż przeciwko poprzedniemu typowi, co odciągałoby jej siły od Morza Północnego. Na cztery krążowniki pancerne (założenie, że „Scharnhorst” i „Gneisenau” zostają) RN musiałaby odpowiedzieć zespołem krążowników liniowych i to co najmniej czterech, żeby mieć pewność sukcesu, a i siły polskie z Hajnanu musiałyby raczej unikać starcia. Tak że efekty dywersyjny nie do pogardzenia. Alternatywą może być dołączenie jednej albo obu jednostek do dywizjonu śródziemnomorskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dywizjon śródziemnomorski utracił by swoją spójność, gdyż przedmiotowe krążowniki miały napęd tłokowymi maszynami parowymi i prędkość niższą o co najmniej 2 węzły. Myślę również, że przewidywalna, generalna konfrontacja z Royal Navy (Morze Północne) ograniczałaby detaszowanie dalszych jednostek na odległe teatry działań.
      ŁK

      Usuń
    2. W sumie „Blücher” na próbach wycisnął 25,8 węzła i miał bardzo sprawny napęd, z kolei krążowniki liniowe trapiły problemy w tym aspekcie. Tak że osłabienie spójności akurat w tym zakresie jest raczej przeceniane. Z kolei brytyjskie krążowniki pancerne przewyższał w istocie w każdym aspekcie. Do tego warto przypomnieć, że Niemcy nie bardzo wiedzieli, co robić z realową jednostką, doczepiając ją do krążowników liniowych jako rezerwę na wypadek niesprawności którejś z tworzących zasadniczy zręb sił wypadowych (których minimalny właściwy skład oceniano na cztery jednostki). W sytuacji, kiedy mają co najmniej pięć krążowników liniowych (a nie realowe cztery), ten problem traci na ostrości, a że „Blüchery” mają Niemcy dwa i nie cenią ich szczególnie, mogą szukać dla nich zajęcia bardziej kreatywnego niż rola zapchajdziury.

      Usuń
  10. Oj nie wiem czy by utracił. Goeben był przecież niesprawny - i to dosłownie. O ile pamiętam to zaledwie do 22 w. wyciągał... i to nie zawsze. To dlatego taki wstyd przyznano Brytyjskim Admirałom za nieudolną pogoń. Ja jednak mam swoją teorię :) Zgodnie z filozofią Albionu wcale nie chcieli doprowadzić do starcia... tylko przegonili wilka z podwórka.

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 22 węzły? A można prosić o źródło informacji? Uciekając przed flotą francuską (1914 r.) "Goeben" rozwinął bez większego trudu 25 węzłów. Spadek prędkości wynikał u niego, przede wszystkim, z bardzo ograniczonych możliwości prowadzenia bieżących remontów w okresie 1912 - 1914. Co do prędkości maksymalnej "Bluechera", to jest to parametr osiągnięty na próbach. Rzeczywista prędkość trwała nie przekraczała 24,5 węzła, a w 1914 r. 23,5 węzła.
      Jeśli już kombinować ze składem dywizjonu śródziemnomorskiego, to można go skonfigurować z "Bluechera" i "Stoscha" + 2 krążowniki lekkie np. "Kolberg" i "Coeln". Najlepiej jednak, moim zdaniem, pozostać przy składzie realnym. :)
      ŁK

      Usuń
    2. Można w takim razie rozważyć jeszcze jedną opcję: skład taki, jak podany powyżej, w okresie narastania napięcia wzmocniony „Goebenem” albo „Motlkem”.

      Usuń
  11. Owszem, Blucher jesr "spóźniony", ale to wciąż całkiem wartościowy okręt. Oczywiście łączenie go z krążownikami liniowymi nie było najszczęśliwsze (ale też nie zupełnie nonsensowne - to był okręt lepiej opancerzony niż Invincible!). Mając więcej KL niż w rzeczywistości, Blucher i Stosch wcale nie muszą pływać w składzie sił Hippera - wchodząc w skład grupy stacjonującej w Kilonii, mógłby wspierać działania sił Morza Bałtyckiego. Pamiętajmy, że Niemcy raczej nie są świadomi osiągów (prędkości) naszych pancerników, więc mogą uważać Bluchery za wartościowe siły rozpoznawcze na Bałtyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, chyba jednak wywiad niemiecki działa, a nasz przemysł stoczniowy, próbujący zdobyć zamówienia eksportowe, raczej chwali się niż ukrywa pod korcem.

      Jak by nie było, to tylko luźne propozycje, żeby było, że nie ma dyskusji.

      Usuń
    2. Ja zakładam, że nasza flota raczej dba o tajemnicę w tym zakresie, by nie utracić przewagi nad przeciwnikiem. Podobnie jak Royal Navy która na tyle skutecznie ukrywała prawdziwe charakterystyki Invincible'a (przecież dużo bardziej widoczne na zewnątrz niż moc siłowni, bo wyrażające się głównie kalibrem dział), że Niemcy nie zorientowali się w nich i nie zmienili planów Bluchera.

      Usuń
    3. Niemcy mogą nie znać dokładnych charakterystyk typu „Stefan Batory” czy „Łokietka”. Ale już typ „Kazimierz Wielki” powinien być dobrze znany, w tym jego duża prędkość (co pozwalałoby swoją drogą wyciągać pewne wnioski odnośnie do drugiej pary drednotów, dużych, długich z umiarkowanie silnym uzbrojeniem, zatem ani chybi szybkich). Zatem 25-węzłowy zespół polski to wiedza, którą Niemcy mają.

      Usuń
  12. ps. Goeben miał faktcznie poważne problemy z napędem, przed remontem w Poli w lipcu 1914 r. osiągał 15 w. (nieco wcześniej 17-18 w.). Po ww. remoncie udało się osiągać prędkość 20-22 w., a krótkotrwale do 24 w. Źródło: MSiO NS 3/2009.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szok!!! Jeśli uznać to źródło za miarodajne, to stawia ono jakość niemieckiego przemysłu stoczniowego w bardzo złym świetle. Po zaledwie dwuletniej służbie w linii redukcja prędkości w takim zakresie to czysta katastrofa (czytałem kiedyś, że np. krążownik lekki ORP "Conrad" potrafił jeszcze, w 1945 r., osiągać 26,5 węzła!) Czy była to indywidualna przypadłość "Goebena", czy też reguła?
      ŁK

      Usuń
    2. Dziękuję koledze dV za wyświetlenie źródła. Niestety nie mogłem odpowiedzieć. Bo zalatany jestem strasznie ostatnio. Praca :). Te problemy to raczej efekt pośpiechu w wykończeniu jednostki i braki surowcowe. Na to Niemcy zawsze cierpieli najbardziej. To samo powtórzy się w kontynuacji I WŚ, czyli w II WŚ. Tylko wtedy już zupełnie na inną - o wiele większą skalę. Niemcy wciąż dramatycznie poszukiwały zastępczych materiałów, wiele wynalazków temu też i dzisiaj zawdzięczamy. Ich kreatywność była niesamowita. Ale często była to metoda prób i błędów...

      Piotr

      Usuń
    3. najbardziej chyba spektakularnym przejawem tej kreatywności była chyba benzyna syntetyczna, którą Niemcy szeroko stosowali w czasie DWS. Ale pewnie takich przypadków było więcej, w tym stricte z zakresu budownictwa okrętowego.

      Usuń
    4. Co do niemieckich "ersatz-ów" - macie Koledzy rację. Ale w tym wypadku chodzi o okręt budowany w okresie pokoju. Powinny być zatem przyjęte, na nim, najwyższe standardy wykonania!
      ŁK

      Usuń
    5. No właśnie tutaj też wystąpiły podobne problemy. Niemcom brakowało odpowiednich surowców, co opóźniało program rozbudowy floty, i nie tylko. Pokój tu nie miał wiele do rzeczy... bo i tak dostawy niektórych surowców były "reglamentowane" dzięki chociażby wpływom Wielkiej Brytanii i jej bezpośrednich sojuszników. Pozyskanie niektórych "metali rzadkich" było bardzo trudne wobec apetytu Albionu na te surowce, a ich dostępność była ciągle ograniczana, to była taka nieoficjalna blokada gospodarcza.

      Piotr

      Usuń
    6. Do wykonania przyzwoitych kotłów parowych potrzebne były jakieś "metale rzadkie"? A jeśli nawet tak, to nie sądzę, aby w latach poprzedzających (bezpośrednio) PWS wpływy Zjednoczonego Królestwa były aż tak przemożne.
      ŁK

      Usuń
    7. Nie pamiętam dokładnie o jakie metale chodziło. Ale Niemcom brakowało surowców. Goeben był ofiarą eksperymentu o ile pamiętam.

      Piotr

      Usuń
  13. autorem jest Tadeusz Klimczyk, więc źródło jest zdecydowanie wiarygodne. Osobiście też mnie to szokuje, ale najwyraźniej tak właśnie było. Rurki opłomkowe w kotłach mu ciekły (z powodu użycia wadliwego materiału). Naprawa gwarancyjna była wykonana w Poli już w sierpniu 1913 r., ale niewiele dała. Sytuację pogorszyła jeszcze próba naprawy dokonana przez załogę (to wtedy prędkość spadła do 15 w.). Co ciekawe, Niemcom udało się całą sprawę zachować w tajemnicy i Goeben cały czas uchodził za najszybszy drednot w basenie Morza Śródziemnego. W październiku 1914 r. miał tam zostać zastąpiony przez bliźniaczego Moltke, do czego z oczywistych przyczyn nie doszło.
    Osobiście sądzę, że kłopoty Goebena to jednak przypadek wyjątkowy, wynikły z dostarczenia przez jakiegoś podwykonawcę wadliwych elementów. Nie słyszałem bowiem by jakikolwiek inny okręt niemiecki miał aż takie kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadeusz Klimczyk to zdecydowanie poważny autor. Dziwi mnie jedynie, że w tak sprawnie działającym państwie, jak II Rzesza Niemiecka, możliwe były takie sytuacje, że, do realizacji prestiżowych projektów przemysłu zbrojeniowego, dopuszczani byli jacyś przypadkowi (?) podwykonawcy. I pomyśleć, że permanentnej korupcji doszukujemy się najczęściej w Cesarstwie Rosyjskim! :)
      ŁK

      Usuń
    2. A co jeszcze śmieszniejsze, tam, gdzie wybuchła prawdziwa afera, tj. przy Gewehrze 88 („Judenflinte”) jej przedmiot był w istocie dobrze zaprojektowaną i funkcjonującą bronią, która w Chinach, mimo znacznie niższej jakości tamtejszej produkcji, służyła z powodzeniem co najmniej do końca lat 40. A dzisiejsi autorzy w konfrontacji z czarną legendą dziwują się — testowanym egzemplarzom trudno cokolwiek zarzucić.

      Usuń
    3. Dobry przykład! Karabin wz. 1888 był udaną konstrukcją, której krótki żywot w armii niemieckiej budzi uzasadnioną podejrzliwość.
      ŁK

      Usuń
  14. Mimo wszystko, był to chyba jednostkowy przypadek, za to bardzo spektakularny. Myślę, że możemy go potraktować w kategoriach wyjątku potwierdzającego regułę. Przy czym pamiętajmy, że wyjaśnienie jakie zaproponowałem w poprzednim komentarzu jest jedynie moim domysłem, nie zaś faktem ustalonym ponad wszelką wątpliwość.

    OdpowiedzUsuń