sobota, 2 kwietnia 2016

Krążownik minowy



Przed wybuchem wojny, w poszukiwaniu nowych okrętów nasza admiralicja skierowała swój wzrok ku niedawnemu przeciwnikowi, czyli Japonii. Akurat zdarzyło się, że zdecydowała się ona wysłać na złom awizo Suzuya, czyli dawny rosyjski krążownik Nowik. Okręt ten, zdobyty w wojnie z Rosją, został przez Japończyków nieco zmodernizowany (zmodyfikowane uzbrojenie, zredukowany napęd) i pełnił służbę do 1913 r. najpierw w roli okrętu łącznikowego, a potem obrony wybrzeża. W 1913 r. postanowiono go wysłać na złom, był więc dostępny w bardzo przystępnej cenie:)
Po przyprowadzeniu jednostki do kraju, podjęto jej przebudowę na szybki krążownik minowy.  Okręt otrzymał całkowicie nowy napęd, w tym nowe turbiny o mocy 27000KM (program nie przewiduje łączenia starych maszyn z nowymi, więc siłą rzeczy przyjąłem że wszystkie są nowe) oraz kotły zgrupowane w trzech kotłowniach, z których dwie opalane są węglem, a jedna paliwem płynnym. Pozwoliło to osiągnąć niebagatelną prędkość 27,5 w. Modyfikacje napędu wizualnie przekładają się na przywrócenie trzeciego (tj. pierwszego od dziobu) komina, co daje moim zdaniem bardziej zrównoważoną i harmonijną sylwetkę okrętu. Zmianie uległo uzbrojenie – zamontowano 5 nowych dział kal. 120 mm L/50 wz. 1914, oraz 2 działka kal. 37 mm Maxima-Nordenfelta. Działa  kal. 120 mm to nowa rodzima konstrukcja charakteryzująca się następującymi osiągami: prędkość wylotowa 850 m/s, waga pocisku 29 kg, szybkostrzelność 12 strz./min., zasięg 17,5 km przy kącie podniesienia 27 st.
Głównym uzbrojeniem okrętu jest 160 min, zgromadzonych na pokładzie rufowym i  w pomieszczeniu pod nim, skąd są transportowane za pomocą windy na pokład rufowy celem stawiania na morzu. Widoczny natomiast na rysunku dźwig służy do załadunku min z nabrzeża na okręt. Zapas zabieranych min jest większy niż oczekiwany, a to dzięki temu, iż uzyskano oszczędności wagowe dzięki zamontowaniu nowoczesnego napędu, dającego dużo korzystniejszy stosunek mocy do masy w stosunku do poprzednio zamontowanych na okręcie tradycyjnych maszyn parowych.
Mam nadzieję, że okręt zadowoli wszystkich czytelników bloga, w tym kol. ŁK, który jest jego pomysłodawcą :) Ja tymczasem znikam do jutra – dziś wieczorem bawię się na Polsat Boxing Night! 



Uran, polish minelaying cruiser laid down 1898 (Engine 1914)

Displacement:
    2 729 t light; 2 825 t standard; 3 090 t normal; 3 301 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    360,43 ft / 360,43 ft x 39,99 ft x 16,40 ft (normal load)
    109,86 m / 109,86 m x 12,19 m  x 5,00 m

Armament:
      4 - 4,72" / 120 mm guns in single mounts, 52,72lbs / 23,91kg shells, 1914 Model
      Quick firing guns in deck mounts with hoists
      on side, all amidships
      1 - 4,72" / 120 mm guns in single mounts, 52,72lbs / 23,91kg shells, 1914 Model
      Quick firing gun in a deck mount with hoist
      on centreline forward
      2 - 1,46" / 37,0 mm guns in single mounts, 1,55lbs / 0,70kg shells, 1908 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, all amidships
    Weight of broadside 267 lbs / 121 kg
    Shells per gun, main battery: 220

Armour:
   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    0,98" / 25 mm    0,98" / 25 mm              -
    2nd:    0,98" / 25 mm    0,98" / 25 mm              -
    3rd:    0,79" / 20 mm          -                  -

   - Armour deck: 1,50" / 38 mm, Conning tower: 2,24" / 57 mm

Machinery:
    Coal and oil fired boilers, steam turbines,
    Geared drive, 3 shafts, 27 161 shp / 20 262 Kw = 27,50 kts
    Range 4 000nm at 12,00 kts
    Bunker at max displacement = 476 tons (66% coal)

Complement:
    206 - 269

Cost:
    £0,279 million / $1,117 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 33 tons, 1,1%
    Armour: 286 tons, 9,3%
       - Belts: 0 tons, 0,0%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 20 tons, 0,6%
       - Armour Deck: 256 tons, 8,3%
       - Conning Tower: 10 tons, 0,3%
    Machinery: 1 113 tons, 36,0%
    Hull, fittings & equipment: 1 177 tons, 38,1%
    Fuel, ammunition & stores: 361 tons, 11,7%
    Miscellaneous weights: 120 tons, 3,9%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      2 366 lbs / 1 073 Kg = 44,9 x 4,7 " / 120 mm shells or 0,6 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,21
    Metacentric height 1,8 ft / 0,5 m
    Roll period: 12,5 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 64 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,26
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,28

Hull form characteristics:
    Hull has rise forward of midbreak, low quarterdeck
    Block coefficient: 0,457
    Length to Beam Ratio: 9,01 : 1
    'Natural speed' for length: 18,99 kts
    Power going to wave formation at top speed: 61 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): -8,00 degrees
    Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        21,46 ft / 6,54 m
       - Forecastle (16%):    19,46 ft / 5,93 m
       - Mid (29%):        18,96 ft / 5,78 m (15,94 ft / 4,86 m aft of break)
       - Quarterdeck (12%):    10,96 ft / 3,34 m (13,98 ft / 4,26 m before break)
       - Stern:        10,96 ft / 3,34 m
       - Average freeboard:    15,84 ft / 4,83 m

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 129,8%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 134,5%
    Waterplane Area: 9 251 Square feet or 859 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 107%
    Structure weight / hull surface area: 67 lbs/sq ft or 326 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 0,91
        - Longitudinal: 2,93
        - Overall: 1,02
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is cramped
    Room for accommodation and workspaces is excellent
    Good seaboat, rides out heavy weather easily

160 mines

53 komentarze:

  1. Bardzo fajny... dziób bym mu trochę "wyostrzył"... lub bardziej wyprostował...

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę powiedzieć, że przebudowa zadowala mnie, jako spiritus movens tego przedsięwzięcia, całkowicie. Jak widzę, wprowadziliśmy nowy model armaty 120 mm, który wygląda mi na ulepszoną wersję używanej w Rosji armaty Vickersa L/50 wz. 1905. Bardzo dobrze, bo poczciwe Canety L/45 wz. 1892 zdążyły się już trochę zestarzeć. Szkoda, że mieszana siłownia tłokowo-turbinowa (z użyciem dwóch starych maszyn) nie jest możliwa do zasymulowania, bo pozwoliłaby przecież na oszczędności, w zakresie nakładów. Choć, z drugiej strony wypada przyznać, że wymogi programu (montaż całkowicie nowej maszynowni i kotłowni) odbijają się korzystnie na prędkości i ilości zabieranych min. Faktycznie, gdyby okręt uzyskał jeszcze kliprową stewę dziobową, mógłby uchodzić za całkowicie nowoczesny. Jednak z tą starą, ma swój niepowtarzalny urok rodem z epoki wiktoriańskiej.:) Można było jeszcze wymienić stare kotwice na nowe, systemu Halla. Ogólna ocena realizacji - zdecydowane +++!
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  3. W realu kosztował 3,3 mln rubli w złocie czyli ok 2,2 mln $ w złocie :). A tak piknie ci wyszedł. To mój tez ulubiony krążownik.

    OdpowiedzUsuń
  4. Teraz dopiero przyjrzałem się szczegółowo Twojej nowej armacie. Jest, zaiste, bardzo dobra i może stanowić podstawę uzbrojenia okrętów nieopancerzonych (niszczycieli, stawiaczy min i kanonierek) aż do połowy lat 30-tych (vide Bofors 120 mm L/50 wz. 1934)!.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję za pozytywne opinie:) Oczywiście, jako miłośnik okrętów XIX-wiecznych nie mogłem tak łatwo zrezygnowac z wizualnych ich atrybutów, stąd choćby taki a nie inny dziób. Mam nadzieję, że pozostałe walory okrętu to rekompensują :)
    Co do siłowni - dało by się zasymulować mieszaną, składającą się z turbin i maszyn tłokowych, ale brak możliwości zróżnicowania daty produkcji poszczególnych jej elementów. czyli trzeba by zasymulować że wszystkie maszyny są z 1914 r. - a nowa maszyna tłokowa na tego typu okręcie w tym czasie wydała mi się jednak anachronizmem. Stąd wybór napędu całkowicie turbinowego. Dla porządku dodam, że w wersji tłokowo-turbinowej okręt osiągałby ok. 26 w.
    A co do armaty - chciałem by była dobra, ale z realistycznymi osiągami. To się chyba udało (chyba nie przesadziłem w żadnym parametrze?) i mamy model, który może być z powodzeniem wykorzystywany na niszczycielach itp. przez cały okres międzywojenny.

    OdpowiedzUsuń
  6. W kwestii częściowego zachowania starej siłowni, miałem na uwadze jedynie ograniczenie kosztów modernizacji. Zgadzam się, że taka siłowni mieszana (turbinowo-tłokowa) jest już przeżytkiem w 1914 r. Różnica 1,5 węzła nie jest też całkiem bez znaczenia. A armata, choć ma dość wyśrubowane charakterystyki, mieści się jednak w realiach epoki. W przyszłości może posłużyć za punkt wyjścia do skonstruowania armaty uniwersalnej.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  7. Ograniczenie kosztów zaszło by tylko wtedy, gdybyśmy zachowali częściowo stare maszyny tłokowe. Tego jednak program nie umożliwia przy założeniu że turbiny mają być nowe. Uznałem więc, że skoro cała maszynownia ma być nowa, to już nie warto by część stanowiły maszyny tłokowe i poszedłem na całość, czyli same turbiny. Rozwiązanie pewnie nieco droższe, ale dające widoczne korzyści (prędkość)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowanie starych maszyn tłokowych miałem właśnie na uwadze. To urządzenia, które osiągnęły już szczyt swoich możliwości, ale jednocześnie podatne na remonty. Ich (tj. tłokowych maszyn parowych) sprawność zależy od stanu technicznego kotłów. Inaczej: stare (ale wyremontowane) tłokowe maszyny parowe + nowe kotły = 100% dawnej sprawności maszyn. Jednak zastosowanie przez Ciebie nowego, całościowego napędu turbinowego, przynosi wymierny zysk: większa prędkość + większy ładunek min.
      ŁK

      Usuń
  8. Mam wątpliwość, bo zrozumiałem, że jest założenie, że Suzuya miała dwie zachowane (z trzech) maszynownie oryginalnego Nowika. Ale z danych navipedi o mocy siłowni - Nowik 17,8 tys., Suzuya 6 tys. - należało by wnosić, że zachowano tylko jedną maszynę napędową.
    W ogóle kwestia potraktowania zdibytego wraku Nowika przez Japończyków wymaga analizy. Przecież w oryginalnej formio Nowik byłby najszybszym (najnowocześniejszym?) japońskim krążownikiem aż do 1912. Dlaczego więc go nie przywrócili do pierwotnej postaci? Wydaje się, że rozmiar uszkodzeń musiał być tak duży, że nie opłacało się go remontować do pełnej sprawności.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
  9. Pisałem o tych wątpliwościach dot. napędu w komentarzach do poprzedniego posta i jak pamiętam - nie doszliśmy do jednoznacznych wniosków. Faktycznie, jeśli by po prostu zdemontowano 1 maszynę, to moc powinna wynieść raczej 12000 KM a nie 6000 KM. Z drugiej strony - springsharp wskazuje, że okręt o takiej wyporności i gabarytach do osiągnięcia 20 w. potrzebuje mocy bliższej 6000 KM niż 12000 KM. Byłby to więc argument za pozostawieniem 1 z 3 oryginalnych maszyn.
    Co do rozmiaru uszkodzeń - być może dotyczyły one właśnie tych maszyn, które wymontowano (2 z 3). W takiej sytuacji moc napędu została ograniczona do 1/3 i siłą rzeczy okręt nie mógł już pełnić funkcji pierwszoliniowej. U nas ten problem nie istnieje, bowiem wybebeszyliśmy cały napęd i zamontowaliśmy turbiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostały, w wersji japońskiej, dwa kominy, a więc i dwie kotłownie i raczej dwie maszyny parowe. Jeśli zamontowane kotły Miyabara (w łącznej liczbie 6 szt.) miały moc równą 1/2 mocy oryginalnych kotłów (a było ich po 4 w każdej kotłowni!) to sumaryczna moc pozostawionych maszyn zredukowana zostaje do poziomu 6000 KM. Siłownia jednowałowa, dla tego okrętu, wydaje mi się nieprawdopodobna!
      ŁK

      Usuń
  10. no nie wiem jak to z tymi wałami było, navypedia utrzymuje że okręt miał nadal 3 śruby. hmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było trzech wałów, skoro zachowano tylko 2 kotłownie!
      ŁK

      Usuń
  11. Witam
    Bardzo ciekawa propozycja,z małym ale.
    Jeżeli prędkość nie pomoże naszemu minelayingowi nie pomoże to 5 x120mm też mu nie pomoże vide Albatros.
    Można pozostawić nawet działa 100mm.

    Pawel76




















    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę się zgodzić ze stanowiskiem Kol. Pawła. Te armaty 120 mm to zupełnie inna jakość niż stare 4-calówki wz. 1895. Z taką artylerią ma przynajmniej szansę opędzić się od 2-3 standardowych niszczycieli niemieckich (z 2 armatami 88 mm).
      ŁK

      Usuń
  12. Witam
    Do odganiania wrażych niszczycieli służą własne jednostki tej klasy,ewentualnie lekkie krążowniki.
    Ówczesne systemy ognia (he he ale to brzmi) dla krążowników nie pozwalał na ostrzał więcej niż 2 celów a i to w idealnych warunkach .
    W przypadku nocnego minowania na Bałtyku na jesień trudno o takich mówić...
    Generalnie krążownik minowy MUSI unikać jakichkolwiek starć nawet z słabszym przeciwnikiem, bo jeden pocisk i po sprawie....
    Pawel76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie z okrętami nieprzyjaciela może mieć miejsce również po zakończonej akcji minowania, w trakcie powrotu do bazy. A nawet 3 niszczyciele, jeśli prowadzą atak z jednego kierunku, stanowią - de facto - jeden cel. A co do zasadniczego unikania, przez stawiacze min, pojedynków artyleryjskich z jednostkami nieprzyjaciela - pełna zgoda!
      ŁK

      Usuń
    2. Nie trzeba strzelać do wszystkich na raz. Bierzemy na cel jeden, pif-paf, pif-paf, kaput, przy małej odporności ówczesnych niszczycieli to nie potrwa długo. Potem zmieniamy cel. Mamy znacznie większy niż one zasięg.

      Usuń
    3. Jeszcze trochę na temat walki z niszczycielami. Owszem, Uran, niosąc ładunek, powinien unikać jakiejkolwiek walki. Primo: jest szybki. Secundo: nie musi się pchać sam tam, gdzie czeka na niego tuzin wrażych okrętów. Operacja minowania będzie osłaniana powiedzmy przez krążownik typu Grunwald i 4 niszczyciele. Lekkie okręty niemieckie nie stanowią zagrożenia, a nim Klaunprinz czy choćby Derfflinger ruszy swoją tłustą rufę, będzie po akcji. Okręty liniowe (nawet te teoretycznie szybkie) słabo nadają się do roli sił szybkiego reagowania i interwencji w sytuacjach nagłych. Możemy też wesprzeć się okrętami podwodnymi.
      Jeśli już dojdzie do spotkania samotnego krążownika po akcji z trzema niszczycielami, spodziewam się raczej ataku torpedowego z ich strony. Słabość artylerii niemieckich niszczycieli wynikała (taki mój domysł) częściowo z przykładania dużej wagi do ataków torpedowych. A trafienie torpedą manewrującego krążownika nie jest łatwe. Maciej ostatnio na FOW wspominał, że Brytyjczycy eksperymentalnie ustalili wówczas, iż minimum do rozwalenia atakującego niszczyciela to działa 4". Mamy całkiem dobre działa 4,72", wystarczy. Uran to bądź co bądź krążownik, ma pancerz skromny, ale dający częściową ochronę przed pociskami kaliber 88 mm a zwłaszcza ich odłamkami; niemieckie niszczyciele są zupełnie nie chronione przed naszymi pociskami.

      Usuń
    4. Masz rację, taka była niemiecka koncepcja niszczycieli - jako de facto dużych torpedowców (nawet klasyfikowali je jako torpedoboote), czego wyrazem było słabe uzbrojenie artyleryjskie (działa 88 mm) na korzyść torpedowego. Brytyjczycy z kolei postrzegali niszczyciele bardziej uniwersalnie, m.in. jako okręty chroniące własną flotę liniową przed atakiem torpedowym - stąd większy nacisk na artylerię.

      Usuń
  13. To zawsze będzie dyskusyjne, czy lepsze 4- czy 4,7-calówki. (a była nawet propozycja 6-calówek). Oczywistym też jest, że krążownik minowy musi unikać jakiegokolwiek starcia mając miny na pokładzie. Ale to nie oznacza, że można go w ogóle pozbawić artylerii. Jakoś to trzeba wypośrodkować. Wybór padł na taki kompromisowy kaliber 120 mm – wystarczający na niszczyciele, i jakoś tak wydaje mi się, że jest to kaliber stosowany dla okrętu klasy – jakby nie patrzeć – krążownika. 102 mm miały by jednak dużo mniejszą moc, a ze 120-tkami okręt jest jednak dużo bardziej uniwersalny (zawsze może przeprowadzić jakąś akcję bojową nie biorąc min na pokład, względnie walczyć po zakończeniu stawiania min).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać - nic ująć! Armaty 120 mm są właśnie takim rozsądnym kompromisem i choć skłaniałem się przejściowo do 152 mm, to (post factum) przyznaję Ci całkowitą rację.
      ŁK

      Usuń
  14. Po tej rekonstrukcji maszynowni to nawet trochę szkoda Urana do służby "tylko" minowej. Gdyby zostawić 6x120 to byłby lekki krążownik, siłą ognia praktycznie równy wszystkim niemieckim (na burtę 4x120 versus 6x105), a prędkością przewyższający wszystkie z wyjątkiem najnowszych typu Karlsruhe.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też naszła mnie taka myśl! :) A gdyby jeszcze wzmocnić delikatnie artylerię - np. dodatkowo 1 x 120 mm w superpozycji rufowej i dodać 4 x II wt 533 mm?
      ŁK

      Usuń
  15. Na działa na rufie nie ma szans, bo tam są miny. Stąd 5x120 to max tego co się da "wycisnąć" z tego okrętu, przy założeniu że ma stawiać miny (a to była podstawowa przesłanka zakupu). 5x120 w moim odczuciu daje na tyle poważny potencjał w boju artyleryjskim, że można mówić o całkiem sporej uniwersalności okrętu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla stawiacza min powyższa artyleria to rzeczywiście zestaw maksymalny. Moja propozycja wzmocnienia uzbrojenia armatniego (i dodania torpedowego)dotyczyła jedynie hipotetycznej opcji okrętu jako "klasycznego" krążownika pancernopokładowego.
      ŁK

      Usuń
  16. Kiedy możemy się spodziewać zbiorczego zestawienia floty?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najpierw będą jeszcze jakieś okręty pozyskane z rekwizycji A.D. 1914!
      ŁK

      Usuń
  17. niedługo, niedługo :) okręty z rekwizycji wejdą raczej do służby po wybuchu wojny, więc w zestawieniu ich nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  18. W temacie Nowika i bardzo krókiej jego historii (wg: WG):
    http://worldofwarships.eu/pl/news/videos/142-novik/
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
  19. Temat z zupełnie innej "beczki". Był jeszcze taki jeden okręt, trochę zapomniany (a bardzo lubiany przeze mnie!), który można było, zapewne tanio, zakupić w przededniu PWS. Mam na myśli największy w dziejach krążownik pancernopokładowy - brytyjski "Terrible" (w służbie od 1898 r.). Imponująca długość kadłuba, świetna dzielność morska i dobra prędkość. Tylko do czego go przeznaczyć/zaadoptować?! :)
    ŁK

    PS. Z mojej strony to trochę rozpaczliwa próba podtrzymania dyskusji, w oczekiwaniu na nowy post!
    Odpowiedz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, do czego? Jest przestarzały. Można oczywiście zamontować mu nowe działa i turbiny (powróci do roli krążownika), ale to dość kosztowne.

      Usuń
    2. Po głowie chodziła mi raczej konwersja (około 1917 - 1918 r.) na okręt lotniczy. Jego służba w charakterze krążownika ewidentnie wyczerpała się, natomiast długi i smukły kadłub (możliwość osiągania dużych prędkości) wydaje się być, w takiej przebudowie, dodatkowym atutem. Może udałoby się stworzyć coś na podobieństwo HMS "Campania". Alternatywnie mógłby to być szybki zaopatrzeniowiec floty lub okręt-baza/okręt warsztatowy. Wszystkie wersje byłyby i tak z przeznaczeniem dla floty kolonialnej.
      ŁK

      Usuń
    3. Terrible po remoncie i przezbrojeniu (2x234mm na działa 203mm lub podwójne 152mm), następnie wysłać jako wsparcie do Kolonii (przebudować jeszcze w Anglii). Tu może się on jeszcze przydać.
      Kpt.G

      Usuń
  20. Prawdę mówiąc mam dość mieszane odczuci względem tej jedbostki. Jako krążownik jest ewidentnie przestarzały (i potwornie drogi w eksploatacji), zreszta w 1914 r. już był chyba rozbrojony (w wykazach flot PWS nie występuje). Na okręt lotniczy może by się nadał, pomyslę (choć mam w głowie plan okrętu lorniczego na bazie statku pasażerskiego.
    dV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie zaprzeczysz, że to bardzo urodziwy okręt! :)
      ŁK

      Usuń
    2. Pozwolę sobie na odrobinę fantazji. :) Okręt lotniczy pozyskany na bazie liniowca pasażerskiego to równie skomplikowana przebudowa. Wystarczy przyjrzeć się wspomnianej wyżej "Campanii", która była nb. jeszcze bardziej leciwa, bo do służby weszła w 1893 r. Zakładam, że kupujemy okręt w 1913 r. - bez artylerii. Przebudowę prowadzimy w stoczni brytyjskiej (zgodnie z sugestią Kpt.G). Na początek można zdemontować dziobowe kominy i kotłownie, pokład pancerny (i tak był przestarzały - ze stali Harveya) oraz zaślepić kazamaty (za wyjątkiem górnych dziobowych i rufowych - tam umieścić 4 działa 120 mm L/50 wz. 1914). Pozostałe kotły wymienić na duże, nowoczesne i olejowe - w proporcji 3:1. Otrzymujemy siłownię złożoną z 8 kotłów o mocy około 16500 KM, co powinno zabezpieczyć prędkość około 18 w. W uzyskanych pomieszczeniach lokujemy np. magazyny części zamiennych, warsztaty naprawcze itp. Konwersja na okręt lotniczy ("półlotniskowiec" z rozdzielnym pokładem lotniczym i około 8 samolotami), po zebraniu doświadczeń w tym zakresie, mogłaby mieć miejsce w 1917 r. Wtedy można dodatkowo wymienić tłokowe maszyny parowe na turbiny, tak aby okręt mógł osiągać prędkość około 23 węzłów.
      ŁK

      Usuń
    3. Czując zbliżającą się wojnę, lepiej od razu zamontować turbiny. W czasie działań wojennych (nawet jeśli chodzi o mało istotny okręt) kładzie się duży nacisk na gotowość do walki, choćby niepełną. Więc w grę wchodzą tylko najprostsze przebudowy.

      Usuń
    4. Nie zaprzeczam okręt jest urodziwy :) Ale w roli takiego półlotniskowca ma jedną poważną wadę - prędkość (nawet te 23 w. to za mało). Furious miał ponad 30 w. i lądowanie odbywało się przez ściągnięcie samolotu przez załogę na pokład. Było to możliwe dzięki małej różnicy prędkości maksymalnej okrętu i minimalnej samolotu. Tu różnice będziemy mieć znacznie większą, a w przypadku nowych samolotów powiększy się ona jeszcze bardziej (większa ich prędkość minimalna). stąd perspektywiczność całego rozwiązania jest dość wątpliwa.

      Usuń
    5. Prędkość osiągana przez "Campanię" nie przekraczała, w latach PWS, 19 w. Nikt nie mówi, że będzie to pełnowartościowy lotniskowiec, ale pozwoli zebrać niebagatelne doświadczenie w tej dziedzinie. Po wojnie można zgrupować kominy na jednej burcie, albo zastosować składane na burty do poziomu pokładu lotniczego (przypomnę Ci, że jesteś prekursorem takiego rozwiązania w wykoncypowanym niegdyś monitorze z nieograniczonymi kątami ostrzału!) i jednolity pokład lotniczy. Porównaj taki okręt z pierwszym lotniskowcem US Navy - "Langleyem". Nasza jednostka byłaby przy tej "łajbie" lotniskowcem z krwi i kości, zdolnym do efektywnego współdziałania z okrętami liniowymi i krążownikami. Podobnie, swą wielkością i długością pokładu lotniczego, przebiłby pierwszy lotniskowiec japoński - "Hosho"(zwłaszcza, gdyby wymienić stewę dziobową i dociągnąć długość kadłuba do 170 m).
      ŁK

      Usuń
  21. Od razu uprzedzam - co do konwersji naszego wielkiego krążownika, przynajmniej na razie, jestem sceptyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naszego "białego słonia" pewnie przerobimy na krążownik waszyngtoński! :)
      ŁK

      Usuń
  22. A jeżeli chodzi o okręt typu Campania, to jak najbardziej, jest to możliwa przebudowa. Ja załozyłem, że masz na mysli okręt z możliwością lądowania samolotów, w typie Furiousa.
    Co do samego pozyskania Terrible'a - coś przykrego by się chyba musiało wydarzyć posiadanemu już warsztatowcowi, by admiralicja skierowała swe zainteresowanie ku brytyjskiemu ex-krążownikowi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc zamiast warsztatowca niech będzie to szybki zaopatrzeniowiec floty! :)
      ŁK

      PS. Specjalnie wybieram, do konwersji, tak piękny okręt, a Ty nieustannie wybrzydzasz! :)

      Usuń
  23. Co do białego słonia - można by coś wymyślić, ale powstała konstrukcja będzie tak czy siak dość kuriozalna. Np. 6x203 w dwóch wieżach potrójnych + 4/6 dział w stanowiskach pokładowych z maskami na śródokręciu (ilość zależna od tego, czy i ile damy lżejszej artylerii).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem fajna propozycja, ale zawsze miałem wątpliwości co do ładowania tych dział na lawetach pokładowych. Wiem, że stosowali to Rosjanie, ale - mimo wszytko - amunicja 8" wydaje się zbyt ciężka.
      ŁK

      Usuń
  24. Mam dokładnie te same wątpliwości, ale skoro właśnie w Rosji to stosowano, to widocznie się dało. Na chińskich krążownikach typu Chih Yuan (Zhiyuan) były działa kal. 210 mm na stanowiskach pokładowych. Pociski były dostarczane do dział za pomocą dźwigów. Niestety, nie należy się spodziewać dobrej szybkostrzelności takiego układu (na chinskich jednostkach 1 strzał na 2,5 min.).
    Chyba że "pożenimy" ten okręt z dyskutowaną już kiedyś koncepcją krążownika "półciężkiego" z działami kal. ok. 180 mm. Brytyjczycy na Hawkinsach stosowali z powodzeniem (chyba?) działa 190 mm na takich stanowiskach jakie tu rozważamy, więc z jeszcze nieco mniejszym kalibrem nie powinno być kłopotu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koncepcja wypracowania nowych dział 180 mm podoba mi się od zawsze! Wszelako pod jednym warunkiem: nie będą "przeforsowane" tak, jak realowe armaty sowieckie.
      ŁK

      Usuń
  25. W ostateczności można pójść na łatwiznę i zamienić tylko 4x274 na 6x203.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza, gdyby miało to zaskutkować dodatkowym, wzmocnionym wyposażeniem lotniczym.
      ŁK

      Usuń
  26. Nie wybrzydzam, raczej staram się podejść do sprawy realistycznie;) Nie przeczę, że okręt jest piękny i bardzo ciekawy, ale musimy się poruszać w granicach jako takiego prawdopodobieństwa.
    Jeżeli go zakupimy ok. 1914 r. to musimy się zastanowić do czego by się nadał. W tym momencie flota na Bałtyku jest w zasadzie odcięta. Czyli zostaje de facto obsługa kolonii i zespołów okrętów w nich stacjonujących. Różnego rodzaju transportowców (zaopatrzeniowce, węglowce, tankowce, transportowce wojska) mamy 14 sztuk, więc dość sporo. Żeby prawidłowo ocenić potrzeby, musimy mieć podstawę do dyskusji w postaci składu naszych flot kolonialnych. Dyskusję proponuję więc odłożyć do postu w którym zaprezentuję dyslokację naszych sił morskich, wtedy ewentualnie będziemy mogli poszukać zastosowania dla Terrible'a. Z góry niczego nie wykluczam, a nawet sądzę, że jest możliwe że znajdziemy dla niego zastosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiało optymizmem! :)
      ŁK

      Usuń
  27. "Nowik" wszedł do służby w roku 1901 (wodowany w 1900), u Ciebie w 1898, czy to ten sam okręt?
    Poza tym, czy przebudowa 23(26?)-letniego okrętu tej wielkości ma ekonomiczny sens?

    JKS

    OdpowiedzUsuń