sobota, 29 października 2016

Działania na wodach Afryki wschodniej w sierpniu 1914 r.



3 sierpnia 1914 r. krążowniki pancerne Furst Bismarck i Prinz Eugen w towarzystwie pomocniczego zaopatrzeniowca Steinmetz („w cywilu” statek pasażersko-towarowy NDL-u o pojemności 13000 BRT) wyszły z Dar es Salaam i  5 sierpnia zbombardowały niebronione miasto Mahanaro na wschodnim wybrzeżu Madagaskaru. Potem odeszły w kierunku Oceanu Indyjskiego.
4 sierpnia 1914 r. w morze wyruszyły też krążowniki Freya i Konigsberg, z zadaniem zwalczania żeglugi u wschodnich wybrzeży Afryki i w Zatoce Adeńskiej. Z tej dwójki Freya miała pecha bowiem po dwóch dniach rejsu dosłownie weszła pod wyrzutnie torpedowe okrętu podwodnego Okoń. Okręt szedł bez zygzakowania ze stałą prędkością 10 w. Celnie wymierzona torpeda przypieczętowała los krążownika, który zatonął w ciągu kwadransa.
7 sierpnia kolejny sukces odnotował Okoń. Nasza jednostka przechwyciła niemiecki szkuner o pojemności 500 BRT, który zatopiono podłożonymi ładunkami wybuchowymi.
9 sierpnia koło Komorów polski krążownik Generał Dwernicki natknął się na niemiecką kanonierkę Schwalbe, którą po krótkim boju artyleryjskim oczywiście zatopił.
17 sierpnia postanowiono zbombardować Dar es Salaam, do czego wyznaczono pancernik Zygmunt Stary oraz krążownik Generał Dwernicki. W wyniku ostrzału zniszczono w porcie dwa statki handlowe i stare awizo Greif, radiostację oraz magazyny portowe. W drodze powrotnej Zygmunt Stary doznał poważnej awarii układu napędowego i został unieruchomiony. Dalszą część rejsu odbył w żółwim tempie na holu towarzyszącego mu krążownika.
22 sierpnia niszczyciel Rajtar przechwycił i niemiecki frachtowiec Marie (zbud. 1899, 1501 BRT) który próbował wydostać się z Bagamoyo. Parowiec obsadziła załoga pryzowa, która go odprowadziła do Diegu-Suarez.
Pod koniec sierpnia nie wróciła z patrolu na wschód od Pemby kanonierka Tytan. Jak się później okazało, w tym samym czasie zaginęło niemieckie awizo Mowe. Najprawdopodobniej obydwa okręty  stoczyły bój, w wyniku którego obydwa zatonęły.

27 komentarzy:

  1. Bardzo udane, dla strony polskiej, działania wojenne. Przypuszczam, że sporo problemów wyniknie jednak z rajdu krążowników "Fuerst Bismarck" i "Prinz Eugen". Te okręty, choć nie najnowsze, są jednak solidnie uzbrojone i opancerzone. Trochę niepokoi awaria napędu "Zygmunta Starego". Czyżby, w trakcie przebudowy, zaniechano solidnego remontu siłowni? Przypuszczam, że kotły pancernika wymagają pilnie wymiany. Dziwny jest los kanonierki "Tytan" - znacznie nowszej i nieporównywalnie silniej uzbrojonej od "Moewe". Czy nie celna torpeda przesądziła los polskiego okrętu?
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  2. Zygmunt Stary otrzymał w ramach modernizacji jedynie nowe kotły, ale same maszyny nie były wymieniane. Mogły więc, jak sądzę, ulec awarii z racji swego zużycia.
    Co do niemieckich krążowników pancernych - istotnie, należy spodziewać się pewnych komplikacji związanych z ich działalnością. Nie są to okręty najnowsze, ale z pewnością mogą nam (i sprzymierzonym) trochę napsuć krwii, i przede wszystkim - przyczynić się do dezorganizacji żeglugi na Oceanie Indyjskim.
    W kwestii zaginionych kanonierek - jako że nikt się z nich nie uratował, brak jest jakichkolwiek pewnych informacji. Ale możliwości jest wiele. Akurat torpedę należy wykluczyć, bowiem Mowe nie miał ich na uzbrojeniu. Ale zawsze mogło dojść do jakiejś przypadkowej eksplozji amunicji, pożaru ładunków miotających, unieruchomienia jednostki przez awarię układu napędowego. Znaczenie mogła mieć pogoda, wskutek której do starcia doszło na minimalnym dystansie. Polska jednostka mogła otrzymać trafienia w nieopancerzony dziób, gdzie było pomieszczenie torpedowe, ze skutkiem w postaci eksplozji ich głowic torped. Możliwości jest sporo. Z kolei fakt zatonięcia Mowe, w kontekście posiadania przez polski okręt 8-calówek, raczej nie budzi wątpliwości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli kotły "Zygmunta Starego" są nowe, to problem dotyczy jedynie jego maszyn parowych. A to dobra wiadomość, bo ich remont nie powinien przysporzyć poważniejszych problemów technicznych. Ten bój "Tytana" to jednak totalna zagadka. Wydaje się, że mogło być tak, jak piszesz: przypadkowa eksplozja ciężko uszkodziła nasz okręt na początku starcia. Zdołał jeszcze, z racji posiadanej przewagi, unicestwić wroga, ale sam również nie utrzymał się na wodzie. Dlaczego jednak nie uratował się nikt z załogi?
      ŁK

      Usuń
    2. PS. Jednak żal, że ten niemiecki "rupieć" zniszczył taką fajną kanonierkę. :)
      ŁK

      Usuń
  3. Fajną, ale jednak niezbyt udaną (przez rozmieszczenie artylerii - mógł strzelać oboma działami 8-calowymi równocześnie tylko w kierunku dziobu, z kolei jedyne działo szybkostrzelne znajdowało się na rufie). Mowe był do tego nieco szybszy, więc miał pewną swobodę w dyktowaniu warunków starcia. A czemu nikt się nie uratował? Sądzę, że jeśli do zatonięcia obu okrętów doszło na pełnym morzu, w tym przynajmniej jeden zatonął gwałtownie w wyniku eksplozji, i akurat w pobliżu nie znalazła się żadna jednostka która mogła by podjąć rozbitków, to fakt nie uratowania się kogokolwiek chyba nie jest czymś nadzwyczajnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli bój toczył się na bliskim dystansie, to duże znaczenie mogły odegrać, oprócz 2 armat 105 mm, 6 dział 88 mm (zakładam analogiczną modernizację, co "Greif") Wtedy też będzie dość wymierna (4 węzły) przewaga prędkości po stronie "Moewe" (znów zakładam analogiczną wymianę kotłów w 1906 r.) Ciekawe, jak wyglądała dzielność morska okrętu niemieckiego, bo dla kanonierki polskiej springsharp raportował "excellent"! :) Swoją koleją rzeczy, trochę szkoda, że nie zdążyliśmy zmodyfikować układu artylerii (może w kierunku podobnym do przyjętego na rosyjskiej kanonierce "Chrabryj"?)
      ŁK

      Usuń
    2. Dzielność morską okrętu program ocenił tak ze względu na niską prędkość (15 w.). Mowe na pewno nie miał jej gorszej, ze względu przynajmniej taką samą wysokość wolnej burty (a mam wrażenie, że jednak nieco wyższej). Czy springsharp też by to tak ocenił, to inna sprawa. Nie symulowałem niemieckiego okrętu, więc na 100% nie wiem, ale generalnie do werdyktów programu w tej kwestii mam lekki dystans;)
      Co do modernizacji kanonierek - nie wykluczam takowej, jeśli jakiś inny przedstawiciel(e) typu przetrwa zmagania wojenne.

      Usuń
    3. Nie bez kozery zapytałem o dzielność morską niemieckiego okrętu, bo tak "na oko" powinna ona przewyższać polską kanonierkę. Te dwie, ciężkie 8-calówki na dziobie, to jednak nie najlepszy pomysł (choć historycznie praktykowany!).
      ŁK

      Usuń
  4. Witam
    Fajne...
    Odnośnie pecha Freyi i braku zygzakowania to bez przesady na tym etapie wojny nikt jeszcze nie zdaje sobie sprawy z możliwości op jak i metod walki z nimi.
    Po za tym sprawny nowoczesny okręt podwodny przeciwnika na tak odległym i co tu dużo mówić trzeciorzędnym teatrze działań to juz nawet nie pech to po prostu życie.....
    Pawel76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, brak zygzakowania był na ten moment standardem, nic tu dowódcy niemieckiemu zarzucić nie można. Ale już to, że wpakował się pod celownik jedynego polskiego okrętu podwodnego w okolicy zakrawa przynajmniej na sporego pecha. Cóż, bywa. Za niedługo Anglikom zdarzy się 3x większy pech;)

      Usuń
    2. Witam
      A tak na marginesie to zaprawa na dużą złośliwość losu, że II Rzesza poniosła spore straty od naszych op i na Bałtyku i w koloniach.
      Złośliwość losu jak nic....
      Pawel76

      Usuń
  5. Mam jeszcze wątpliwość dotyczącą zatopionego przez "Okonia" szkunera. Czyżby wiek i stan techniczny statku był tak nikczemny, że nie podjęto próby pozyskania go jako pryza?
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  6. Być może ;) A na poważnie - uznałem, że okręt podwodny ma taką liczebność załogi, że nie ma kogo oddelegować do obsadzenia pryzu - ze względu na ciasnotę nie ma na nim żadnych marynarzy ponad liczbę konieczną do obsługi okrętu. A do odprowadzenia żaglowca potrzebne by było co najmniej kilka osób. Stąd jedynym wyjściem okazało się jego zatopienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obsadzenie szkunera załogą pryzową jest rzeczywiście problematyczne. Można było jednak spróbować odprowadzić go pod konwojem do własnego, lub sojuszniczego portu. A w razie jakichkolwiek problemów "poczęstować" torpedą. Nb. szkoda, że nie wyposażyliśmy okrętów tego typu (na przełomie lat 1913/1914) choćby w stare działko 57 mm.
      ŁK

      Usuń
  7. No niestety, brakło wizjonera który by przewidział użyteczność działka :)
    Co do samego zaś szkunera - myślę, że dowództwo nie będzie miało pretensji do dowódcy, że go zatopił, a nie przyprowadził do portu. Od okrętu podwodnego oczekuje się właśnie topienia wrogich statków i to na ogół czynią (statystyki z obu wojen światowych to potwierdzają - przewaga jednostek zatopionych nad zdobytymi jest niewątpliwa). A ten akurat statek i tak nie byłby specjalnie wartościową zdobyczą. Ot, mała, nienajnowsza i zapewne dość mocno zużyta łupina;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tamtych czasach artyleria na op była dość ważna...
      Przy niewielkich zapasach torped czy ich niezawodności był to w zasadzie jedyny pewny sposób na topienie statków handlowych (oprócz ładunków wybuchowych i otwartych kingstonów).
      Z drugiej strony wiem (wyczytane za dawnych czasów w książkach) iż już w trakcie I wojny prowadzono badania w zakresie torped sterowanych przewodowo.. tyle że kabel za gruby, krótki i ciężki był tak samo jak jego cała ówczesna instalacja.. :)
      Co do pryzów: interesujący sposób O. Kretschmer w jaki zajął (zatrzymał) jeden statek, a następnie wmówił kapitanowi iż jego U-boot będzie płynął za nim pod wodą i będzie go miał w "widełkach", a ten (kapitan) ma płynąć do nakazanego Portu Niemieckiego w tym czasie "cichy Otto" kontynuował patrol.. Niestety Luftwaffe zatopiła ów statek gdzieś na Biskajach, ale tonaż poszedł na jego konto. Tak czy owak trza sobie radzić. ;)
      Kpt.G

      Usuń
    2. dV: Masz generalnie rację, z tym, że jednostka przejęta jako pryz może być traktowana jak zwycięstwo podwójne: wróg zostaje pozbawiony (najczęściej bezpowrotnie) swojego statku, a jednocześnie wzbogaca się o niego nasza flota handlowa.
      ŁK

      Usuń
    3. Kpt. G - ogólnie racja, ale wiedza o tym wynikła dopiero z przebiegu działań wojennych. Jak spojrzymy na realnie istniejące w 1914 r. okręty podwodne w tej "kategorii wagowej" (circa 400 ton), to w zasadzie standardem jest brak artylerii, względnie jakieś lekkie działko 37 mm (dosłownie tylko kilka rosyjskich ma działka 47 mm, Niemcy zaczęli montować działka 50 mm dopiero w 1915 r.).
      Co do pryzów natomiast - pozostanę przy zdaniu, że wzięcie pryzu przez OP należy rozpatrywać w kategorii wyjątku, który może zajść w szczególnie sprzyjających okolicznościach, natomiast regułą jest jednak zatopienie statku. W tym przypadku jednostka została zatopiona podłożonymi ładunkami wybuchowymi, czyli rzec by można modelowo - z zaoszczędzeniem cennych torped.

      Usuń
    4. Stosunkowo szybko (kole 1915r) obie walczące strony zaczęły uzbrajać swoje okręty podwodne w działka. Przykładem tego może być jeden z op. Typu E które jako nowe jednostki ze stoczni opuszczały ją z działem 57mm, a znane jest zdjęcie takiej jednostki z 4 takimi lufami, był też okręcik z Haubicą(-armatą?) 152mm na pokładzie działający na morzu Śródziemnym tego samego typu.
      Właściwie to mam pytanie czy mamy możliwość w trakcie wojny (nie mówię już w 1914 ale tak 1916-17) opracowania/budowy op (chociaż 1 sztuki?) o wyporności 700-900ton, uzbrojony w 6-8wt 500-533mm i 1-2 działa(łka) 57-107mm i prędkości 15/9w?
      Taki okręcik by się nam przydał, a równocześnie byłby naturalnym elementem rozwoju Polskiej rodziny op. Ew. proponuję opracować okręty zbliżone do typów UBIII i Typu E (brytyjskiego)
      Kpt.G

      Usuń
    5. Chyba pierwszy okręt podwodny, który posiadał , od początku służby, działo "poważnego" kalibru, to brytyjski "E-4" (w służbie od stycznia 1913 r.) z armatą 76 mm L/28. Był to jednak okręt dość wyraźnie większy od naszego "Okonia".
      ŁK

      Usuń
    6. Kolega Kpt.G: projekt nowego okrętu podwodnego w typie "UB III" wydaje się mało realny. Z kolei brytyjski typ "E" nie jest, w moim odczuciu, warty większej uwagi. Z dostępnych, już na 1915 r., konstrukcji najlepszy wydaje się rosyjski typ "Bars".
      ŁK

      Usuń
    7. Myślę, że jest szansa na wprowadzenie nowego typu OP w czasie wojny. Może nie będą to wielkie ilości, ale coś zapewne uda się zwodować. Z tym, że charakterytyk jeszcze nie przesądzam, bo ich po prostu jeszcze nie przemyślałem ;) Oczywiście Bars byłby tu dobrym punktem wyjścia, choć brytyjskiego typu E bym tak zupełnie nie skreślał. To też były niezłe jednostki i nasza może być jakąś wypadkową obydwu wspomnianych typów.

      Usuń
    8. Wypadkowa obydwu typów byłaby najlepsza, w obu przypadkach były to okręty dobre, dobrze uzbrojone, w miarę żwawe i stosunkowo tanie o prostej konstrukcji.. (oba zbudowano w dość sporej liczbie [Typ E prawie 60 okrętów i UBIII prawie 90]).
      Kpt.G

      Usuń
    9. W przypadku typu "E" bardzo kiepska jest głębokość maksymalna zanurzenia operacyjnego. Brytyjczycy budowali je masowo, bo do roku 1917 nie mieli praktycznie nic lepszego Przypuszczam, że odporność tych okrętów na bliskie wybuchy podwodne, była - w związku z tym - znikoma. Okręty typu "UB III" miały ten parametr na znakomitym (ówcześnie) poziomie (ostatnia seria - 75 m). Nikczemnie mały był za to ich zasięg pływania podwodnego. W tym ostatnim względzie można, z kolei, sporo nauczyć się od Francuzów.
      ŁK

      Usuń
  8. ps. tworzętu historię alternatywną i w moim odczuciu muszę się kierować prawdopodobieństwem, a przynajmniej się starać, by nie popaść w totalną dowolność i w efekcie - niewiarygodność. Jeśli coś co przedstawiam jest mało prawdopodobne, jest to zauważane i muszę się bronić, że jednak było to możliwe. Stąd nie mam wątpliwości, że gdyby łapanie pryzów przez okręty podwodne zdarzało się zbyt często, zostało by mi to słusznie wytknięte.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry opis zdarzeń. Wyważony i przemyślany. Spodobało mi się.
      Uwag nie mam, wszystko już zostało powiedziane...

      Piotr

      Usuń