Był ponoć w Hiszpanii na początku XX w. taki pomysł, aby poddać przebudowie pancernik Pelayo, czego nie zrealizowano wobec ogólnej przestarzałości tego okrętu. Niewiele o tej przebudowie wiadomo, w zasadzie tylko tyle, że miała ona polegać głównie na zmianie artylerii na 4 nowoczesne długolufowe działa kal. 240 mm (jak sądzę – model francuski z 1902 r. o długości lufy L/50). Prawdopodobnie miała też obejmować likwidację wyrzutni torped, co faktycznie nastąpiło po 1910 r. Zaciekawił mnie generalnie ten pomysł, dlatego postanowiłem sprawdzić co też można by „wyciągnąć” z tego starego rupiecia ;) Oczywiście cudów nie można oczekiwać, ale coś tam jednak podziałałem i efekt przedstawiam poniżej. Oprócz wspomnianych modernizacji uzbrojenia, pokusiłem się o wymianę stalowego burtowego pasa pancernego o grubości 450-300 mm na nowoczesny pancerz utwardzany powierzchniowo metodą Kruppa o grubości 250-150 mm (realnie odpowiednik 522-313 mm pancerza stalowego) oraz likwidację lekkich działek 6-funtowych i karabinów maszynowych. Postanowiłem także zlikwidować nieco już anachroniczne działo 140 mm w stewie dziobowej, w zamian dodając 4 takie na pokładzie bateryjnym na śródokręciu, także ostatecznie okręt ma ich 12 szt., co wiąże się z przedłużeniem 76 mm opancerzenia stanowisk tych dział. Dla każdego działa zaaranżowano także osobną kazamatę, gdyż dotąd najwyraźniej nie było ich – wszystkie działa tworzyły baterię burtową w jednym pomieszczeniu. Modernizacji poddano także układ napędowy. Okręt otrzymał nowe silniki parowe o mocy 16500 KM dające prędkość 19,5 w. (stare kotły zostały wymienione całkiem niedawno, w latach 1897-1898 na 16 kotłów wodnorurkowych systemu Niclausse, więc jako że są stosunkowo nowe, to już ich nie wymieniałem, a jedynie przewiduję ich remont). Z drobniejszych zmian należy jeszcze wymienić likwidację sieci przeciwtorpedowych, wymianę kotwic na nowoczesne kotwice Halla. Jak widać po rysunkach, istotnym modyfikacjom uległy też nadbudówki, maszty i kominy. Myślę, że powstałby w ten sposób dość ciekawy okręt.
Pelayo, spanish battleship laid down 1885 (Engine 1905)
Displacement:
9 014 t light; 9 385 t standard; 9 930 t normal; 10 365 t full load
Dimensions: Length overall / water x beam x draught
348,43 ft / 346,42 ft x 66,24 ft x 24,87 ft (normal load)
106,20 m / 105,59 m x 20,19 m x 7,58 m
Armament:
2 - 9,45" / 240 mm guns in single mounts, 421,80lbs / 191,33kg shells, 1902 Model
Breech loading guns in turrets (on barbettes)
on centreline ends, evenly spread
2 - 9,45" / 240 mm guns in single mounts, 421,80lbs / 191,33kg shells, 1902 Model
Breech loading guns in turrets (on barbettes)
on side, all amidships
12 - 5,51" / 140 mm guns in single mounts, 83,72lbs / 37,97kg shells, 1895 Model
Quick firing guns in casemate mounts
on side, all amidships
12 guns in hull casemates - Limited use in heavy seas
8 - 2,95" / 75,0 mm guns in single mounts, 12,87lbs / 5,84kg shells, 1891 Model
Quick firing guns in deck mounts
on side, all amidships
Weight of broadside 2 795 lbs / 1 268 kg
Shells per gun, main battery: 100
Armour:
- Belts: Width (max) Length (avg) Height (avg)
Main: 9,84" / 250 mm 168,01 ft / 51,21 m 6,92 ft / 2,11 m
Ends: 5,91" / 150 mm 178,38 ft / 54,37 m 6,92 ft / 2,11 m
Main Belt covers 75% of normal length
Main belt does not fully cover magazines and engineering spaces
- Gun armour: Face (max) Other gunhouse (avg) Barbette/hoist (max)
Main: 9,84" / 250 mm 5,51" / 140 mm 15,7" / 400 mm
2nd: 9,84" / 250 mm 5,51" / 140 mm 15,7" / 400 mm
3rd: 2,99" / 76 mm - -
- Armour deck: 2,95" / 75 mm, Conning tower: 9,84" / 250 mm
Machinery:
Coal fired boilers, complex reciprocating steam engines,
Direct drive, 2 shafts, 16 547 ihp / 12 344 Kw = 19,60 kts
Range 4 000nm at 10,00 kts
Bunker at max displacement = 980 tons (100% coal)
Complement:
496 - 646
Cost:
£0,945 million / $3,779 million
Distribution of weights at normal displacement:
Armament: 349 tons, 3,5%
Armour: 2 827 tons, 28,5%
- Belts: 829 tons, 8,3%
- Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
- Armament: 976 tons, 9,8%
- Armour Deck: 925 tons, 9,3%
- Conning Tower: 98 tons, 1,0%
Machinery: 2 398 tons, 24,2%
Hull, fittings & equipment: 3 439 tons, 34,6%
Fuel, ammunition & stores: 915 tons, 9,2%
Miscellaneous weights: 0 tons, 0,0%
Overall survivability and seakeeping ability:
Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
8 386 lbs / 3 804 Kg = 21,5 x 9,4 " / 240 mm shells or 1,3 torpedoes
Stability (Unstable if below 1.00): 1,13
Metacentric height 3,4 ft / 1,0 m
Roll period: 15,1 seconds
Steadiness - As gun platform (Average = 50 %): 68 %
- Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,46
Seaboat quality (Average = 1.00): 1,37
Hull form characteristics:
Hull has raised forecastle
Block coefficient: 0,609
Length to Beam Ratio: 5,23 : 1
'Natural speed' for length: 18,61 kts
Power going to wave formation at top speed: 57 %
Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
Bow angle (Positive = bow angles forward): -10,00 degrees
Stern overhang: 2,00 ft / 0,61 m
Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
- Stem: 26,94 ft / 8,21 m
- Forecastle (14%): 25,43 ft / 7,75 m (18,44 ft / 5,62 m aft of break)
- Mid (50%): 18,44 ft / 5,62 m
- Quarterdeck (17%): 18,44 ft / 5,62 m
- Stern: 18,44 ft / 5,62 m
- Average freeboard: 19,52 ft / 5,95 m
Ship space, strength and comments:
Space - Hull below water (magazines/engines, low = better): 105,0%
- Above water (accommodation/working, high = better): 119,8%
Waterplane Area: 16 925 Square feet or 1 572 Square metres
Displacement factor (Displacement / loading): 95%
Structure weight / hull surface area: 130 lbs/sq ft or 637 Kg/sq metre
Hull strength (Relative):
- Cross-sectional: 0,88
- Longitudinal: 3,18
- Overall: 1,00
Hull space for machinery, storage, compartmentation is adequate
Room for accommodation and workspaces is adequate
Good seaboat, rides out heavy weather easily







Wyszedł po trosze okręt pośredni między predrednotem a krążownikiem pancernym: relatywnie lekkie uzbrojenie główne, spora mimo wszystko prędkość, przewyższająca gros predrednotów, niezbyt gruby pancerz.
OdpowiedzUsuńZ tym niezbyt grubym pancerzem to bym się chyba nie zgodził ;) 250 mm to więcej niż miał jakikolwiek predrednot (o ile się nie mylę), a nawet niewiele mniej niż niektóre z drednotów pierwszego pokolenia (część brytyjskich miało 254 mm na burcie). Natomiast kaliber dział jest faktycznie niezbyt duży, ale to konieczny kompromis - nie dało się zamontować dużych, długolufowych dział najcięższych kalibrów, więc zastosowano działa o mniejszym kalibrze (to oryginalny pomysł z epoki), co do pewnego stopnia rekompensować może ich nieco większa szybkostrzelność. Rozwiązanie na pewno nie idealne, ale chyba jedyne możliwe.
UsuńdV
Jednak było trochę predrednotów z grubymi pancerzami, 279-300+ — „Lord Nelson”, amerykańskie (Harvey + Krupp), francuskie (acz do „Suffrena” sam Harvey). Na szczęście napisałem nie „cienki”, tylko „niezbyt gruby” :D
UsuńCo do dział nie ma zastrzeżeń, zresztą pojawia się podobieństwo do konceptu niemieckiego.
Tu mamy kwestię definicyjną, bo Lord Nelson to semidrednot :) Natomiast co do francuzów, okręty od Marceau do Jaureguiberry i Massena miały 450 mm pancerza ze stali niklowej lub compound, co stanowi ekwiwalent cieńszego pancerza Kruppa niż na zmodernizowanym Pelayo. Co do pozostałych, to mam pewną wątpliwość - ich pancerz jest określany jako Harvey nickel steel, czyli de facto chodzi o pancerz ze stali niklowej (czyli nieutwardzany), czy utwardzany metodą Harveya? Zakładam jednak, że jednak utwardzany. W trym układzie pancerz grubości 280-330 mm takich okrętów jak Iena, Henri IV czy Suffren odpowiadałby odpornością 250 mm pancerzowi Pelayo, lub nawet byłby słabszy. Zostają Charlemagne i Bouvet z 400 mm pancerzem Harveya, które faktycznie wygląda na to, że miały by mocniejszy pancerz niż zmodernizowany Pelayo (ich pancerz byłby ekwiwalentem ok. 305 mm pancerza Kruppa). Myślę, że te okręty mozemy zunać za wyjątek od reguły ;)
UsuńdV
ps. faktycznie, amerykańśkie okręty też miały też grube pancerze harveya.
UsuńdV
Zgoda, ale typy „République” („czyste” predrednoty) i „Liberté” (w kwestii których łapania się do kategorii semidrednotów można dyskutować, ale zazwyczaj nie są w niej wymieniane) miały 280 mm Kruppa, więc bezapelacyjnie silniejsze opancerzenie.
UsuńMogę też powymieniać sporo typów, które miały słabsze.
UsuńdV
Oczywiście. Żeby nie przekomarzać się po próżnicy, cechami znacznie bardziej „krążowniczymi” są ponadstandardowa jak na predrednoty prędkość i kaliber uzbrojenia głównego.
UsuńZgadzam się z przedmówcą. Powstał typ szybkiego pancernika, trochę taki powiększony, chilijski "Capitan Prat". Myślę, że gdyby zastosować po kilku latach prawdziwie nowoczesne kotły, opalane paliwem płynnym, to moc siłowni można by podnieść do 18000 Km, co pozwoliłoby przekroczyć nieco "magiczne" 20 węzłów. Przebudowa jest jednak bardzo obszerna, co nieczęsto zdarza się Szanownemu Autorowi. W rezultacie powstał okręt nie tylko urodziwy, ale i śmiertelnie groźny dla każdego krążownika pancernego. Świetny koncept i równie dobra jego realizacja. Piszę to z prawdziwą satysfakcją, bo (jak kiedyś już pisałem) też interesowała mnie modernizacja tego okrętu, choć w nieco innym kierunku.
OdpowiedzUsuńŁK
Cieszę się że Ci się spodobał! Pokrewieństwo z Capitanem Pratem jest bardzo bliskie, bo mają wspólnego przodka - Chilijski okręt był bowiem pomniejszoną wersją francuskiego typu Marceau, od którego wywodzi się również Pelayo. W tym przypadku pokrewieństwo zostało dodatkowo podkreślone zbieżnym kalibrem artylerii.
UsuńCo do dalszej modernizacji - myślę, że najracjonalniejsze byłoby przystosowanie obecnie zamontowanych kotłów do paliwa płynnego połączone z ich remontem (co faktycznie bywało praktykowane), skoro byłyby one relatywnie nowe. Myślę, że już ta zmiana dałaby wymierny przyrost mocy całego układu i być może pozwoliło by osiągnąć okrągłe 20 w. :)
dV
ps. intuicja Cię nie zawiodła, bowiem springsharp wylicza, że prędkość 20 w. temu okrętowi zapewniła by siłownia o mocy 17972 KM.
UsuńdV
Dziękuję za przypomnienie rodowodu obydwu okrętów od "Marceau". Tym bardziej, że pisząc moją odpowiedź, nie pamiętałem o tym. Przy okazji można zauważyć, że w Armada Espanola były dostępne w tym czasie nowocześniejsze działa dla artylerii pomocniczej, a mianowicie 150 mm L/48 TR Gonzales de Rueda. Można było również rozważyć użycie starych luf 280 mm L/35, które osadzone na nowoczesnym łożu (z oporopowrotnikiem i elewacją do + 30 st.) i z nową amunicją, mogłyby osiągnąć bardzo przyzwoitą donośność ~ 16500 m. Myślę, że szybkostrzelność 2 rpm jest całkiem realna. A działo to dodatkowo ("od zawsze") używało ciężkich pocisków. W takiej konfiguracji uzbrojenia okręt byłby zdolny mierzyć się z każdym predrednotem, nie bez szans na sukces.
UsuńŁK
Teoretycznie tak, ale nie wiem czy te działa na 1905 r. były już gotowe? Z tego co mi wiadomo pojawiły się dopiero na krążowniku Reina Regente, który wszedł do służby dopiero w 1910 r. Nie wiem też czy były udane, bo z jakiegoś powodu nie upowszechniły się we flocie hiszpańskiej. Jeśli się nie mylę, to były one tylko na tym jednym krążowniku?
UsuńdV
Flota hiszpańska zaczęła przechodzić w przededniu PWS na kalibry calowe. Działa 75 mm też się nie utrzymały, choć były to bardzo dobre Canety...
UsuńŁK
PS. Działo 150 mm było określone jako model 1902. Do służby weszło dopiero na krążowniku "Regina Regente" w 1910 r., ale było to wynikiem ślamazarnego tempa budowy tego okrętu, rozpoczętego już w 1897 r. Same działa, po kasacji okrętu, trafiły do artylerii nadbrzeżnej. W czasie wojny domowej używały ich baterie na Balearach i w rejonie Malagi. Działo prezentowało przyzwoity standard sześciocalówek z początku XX wieku.
UsuńŁK
A odnośnie do ewentualnych dalszych modernizacji — w latach 1920., po wprowadzeniu typu „Espana” okręt przestałby być potrzebny jako artyleryjski, do tego w tej roli byłby już mocno przestarzały, ale może mógłby stanowić bazę dla stawiacza min? Hiszpania nie dorobiła się wartościowych jednostek tej klasy aż do późnych lat 30., a tu byłaby okazja. W tej roli prędkość wciąż niezła. Kwestia, z jaką artylerią — czy zejściem do średniej, czy zachowaniem części głównej.
OdpowiedzUsuńSkoro Japończycy używali starych krążowników pancernych jako stawiaczy min, to być może jest to jakiś pomysł, zwłaszcza, że inicjatorami takich przebudów byli Brytyjczycy w latach PWS...
UsuńŁK
A taki okręt dobrze pasowałby do z konieczności defensywnej w potencjalnym starciu z każdym z przeciwników z grona mocarstw taktyki hiszpańskiej. Mógłby też oczywiście spełniać rolę szkolną.
UsuńWidziałbym ten okręt jako jednostkę zdolną do postawienia (jednorazowo!) zagród minowych, złożonych z 800 - 1000 min. Nawet, jeśli wymagałoby to całkowitego usunięcia całej dotychczasowej artylerii. Uzbrojenie złożone np. z 6 - 8 armat 102 mm L/50 i 4 automatycznych Maximów 37 mm L/30 (w charakterze broni przeciwlotniczej) będzie wystarczające dla potrzeb samoobrony. Starą artylerię można przenieść do obrony wybrzeża. Zapewne trzeba by zredukować radykalnie wielkość kotłowni (dla zbudowania pojemnych magazynów minowych). Prędkość ~15 węzłów będzie wystarczająca dla takiego defensywnego stawiacza min... :)
UsuńŁK
To idzie dalej niż mój pierwotny zamysł (czyli raczej niskokosztowa modernizacja, polegająca głównie na usuwaniu, bez głębszego przearanżowania wnętrza), ale jak najbardziej jest możliwe i celowe (chociaż można zastanowić się nad równowagą pojemność-prędkość). Działa 240 mm w obronie wybrzeża byłyby użyteczne jeszcze długo po II wojnie.
UsuńOkręt, mimo dość "zamierzchłej" metryki, przedstawia ogólnie poziom techniczny jednostki z 1906 r., więc warto jeszcze w niego inwestować. "Bieda-modernizacje" japońskich krążowników pancernych > stawiacze min spowodowały, że okręty te rychło utraciły wszelkie wymierne walory jednostek bojowych, stając się de facto pół-stacjonarnymi hulkami szkolnymi. Na utrzymywanie tego rodzaju rupiecia raczej nie stać floty hiszpańskiej.
UsuńŁK
Istotnie, jest to argument na rzecz większej inwestycji.
UsuńMyślę, że późniejsza modernizacja w kierunku SM byłaby jak najbardziej możliwa. Zwłaszcza, że precedensy były. Oprócz wspomnianych japońskich KPZ, przebudowywano tak rosyjskie fregaty pancerne (jeszcze przed PWS) czy brytyjski predrednot London. Coś jeszcze by się pewnie znalazło. Przy czym ja jestem za całkowitą likwidacją artylerii ciężkiej przy takiej konwersji - nie widzę możliwości jej pogodzenia z funkcją SM. Część dział średnich (140 mm) mogło by natomiast pozostać, nawet w dotychczasowej lokalizacji (kazamaty), bo jakiemuś drobnoustrojowi zawsze dobrze mieć się czym odgryźć ;)
UsuńdV
Możliwe, że Hiszpanie mogliby kombinować na zasadzie okrętu do wszystkiego — stawiacz min + szkolny + pomocniczy artyleryjski do rażenia celów lądowych w Maroku, ale istotnie, co do zasady funkcja minowa nie rymuje się z artyleryjską i demontaż artylerii głównej byłby najbardziej celowy. Średnia faktycznie mogłaby pozostać.
UsuńA może trafienie „na rynek” tych 4 wież 240 mm mogłoby dać asumpt do powstania projektu krążownika a la większy „Krasnyj Kawkaz”? Hiszpanów ograniczenia traktatowe nie wiązały...
Hiszpański Krasnyj Kawkaz to ciekawy pomysł ;) Pomyślę o tym. Co ciekawe, nie jest to taki odosobniony pomysł, bo podobne koncepcje bywały w różnych flotach, np. w amerykańskiej, która miała taki projekt na koncie. Z pewnością za jakiś czas go zaprezentuję, bowiem mam go opracowanego. Natomiast szkolny monitor-stawiacz min wprawił mnie w zdumienie i na razie jeszcze nie wiem jak się ustosunkować. Ma na pewno co najmniej jedną niewątpliwą zaletę - jest niezwykle oryginalny :)
UsuńdV
Ciekaw jestem tej amerykańskiej koncepcji. Natomiast „hiszpański KK” byłby oczywiście projektu brytyjskiego, pewnie bliski „Hawkinsom” (chociaż niechybnie większy).
UsuńZasadniczo takie połączenie (tj. szkolny monitor-stawiacz min) nie byłoby skutkiem wypracowania koncepcji teoretycznej, a oportunizmu technicznego (okręt z artylerią już jest...), kompromisów i braku zdecydowania pójścia na całość w jednym kierunku, takim jak gruntowna rekonstrukcja do roli stawiacza min. A chyba wystąpienie takiego konglomeratu czynników w drugoligowej flocie hiszpańskiej byłoby całkiem możliwe. No i w sumie coś podobnego wymyśliła sobie Polska w ramach „Gryfa”, tylko na znacznie mniejszą skalę.
Obawiam się, że w wydaniu brytyjskim mógłby to być typ County z wieżami 240 mm zamiast podwójnych 203 mm. Nie daj boże jeszcze z tą szpetną nadbudówką z Canariasa :D Dlatego może nie wykluczałbym innych wykonawców. Okręt wybudowany do tych wież np. we Francji lub Włoszech (np. po zwycięstwie Franco) mógłby dodatkowo być także bardzo ładny ;)
UsuńdV
Istotnie, „County” z czterema wieżami, tyle że I 240 zamiast II 203 byłby mało ciekawy. Jednak przy uruchomieniu projektu jakoś w połowie lat 20. byłoby raczej bliżej „Hawkinsa”, a to wydaje mi się znacznie bardziej interesujące. Opcji budowy gdzie indziej faktycznie nie ma co wykluczać, z tym że j.w., rozpoczęcie widziałbym na jeszcze lata 1920., przy wieżach świeżo ściągniętych z przebudowanego do innej roli pancernika.
UsuńZawsze wieże mogą poczekać w magazynie na lepszą koniunkturę. Byłoby to o tyle prawdopodobne, że Hiszpanie faktycznie rozważali "dubudowanie" okrętów do istniejących dział - miały to być wielkie krążowniki z działami po Gneisenau albo Dunkerque.
UsuńdV
Oczywiście, mogą — aczkolwiek zamówieniu w latach 20. sprzyjałaby sytuacja finansowa, Hiszpania wzbogacona na I wojnie i ustabilizowana przez Primo de Riverę.
UsuńRysunek wspaniały, ale na miejscu osób odpowiedzialnych za decyzję sprzeciwiałbym się modernizacji tak przestarzałego okrętu.
OdpowiedzUsuńAle jeśli już, to nie kupowałbym armaty od Francuzów, ale skorzystałbym z niemieckiej 24 cm Schnelladekanone Länge 40 instalowanej na Wittelsbachach. Jej atutem była szybkostrzelność (3 razy na minutę): instalowana w wieżach dwudziałowych na dziobie i rufie zapewniłaby okrętowi o wiele większą siłę ognia. Boczne barbety bym ściął do poziomu kazamat artylerii 14 cm: ciągi amunicyjne z magazynami poniżej zapewniałyby komfortowe i bezpieczne magazynowanie oraz transport amunicji do obu kazamat. Całość chyba nie byłaby cięższa, a co najwazniejsze rezygnacja z bocznych wież oznaczałaby (chyba) zmniejszenie ciężarów topowych. Maszt bojowy wygląda wspaniale, ale waży i zrezygnowałbym z niego. Wyrafinowanych urządzeń kierowania ogniem jeszcze nie wynaleziono. Burta jest wysoka: gdyby obniżyć dziób o kondygnację, stateczność zyskałaby. Gdyby zamiast tego przedłużyć dziób o kilka metrów, okręt nadal żeglowałby sucho, a rezygnacja z tarana przyniosłaby oszczędności ciężarowe.
Ale w sumie jeszcze lepszą opcją byłby demontaż uzbrojenia oraz maszyn i przerobienie okrętu na hulk mieszkalny.
KK
Działo francuskie też ma 3 strzały na minutę ;) Natomiast kwestia, czy w barbety weszły by podwójne wieże? Trzeba by poszukać dokładnych rysunków okrętów niemieckich, żeby oszacować rozmiary barbet, bo w opisach takich danych na ogół raczej próżno szukać. Co do obniżenia dziobu, to faktycznie, jest on dość wysoki, i pewnie przysłużyłoby się to stateczności ale obawiam się, że dostałoby mi się wtedy za pogorszenie dzielności morskiej, zwłaszcza w kontekście zwiększonej prędkości okrętu, co nawiasem mówić, jest istotnym elementem modernizacji.
UsuńdV
ps. co do przedłużenia dziobu, to chyba jedynym sensownym sposobem jest "nadbudowanie" nowej stewy dziobowej biorąc za punkt wyjścia szczyt taranu. Raczej nie widzę potrzeby (czy nawet możliwości) jednoczesnego przedłużenie dziobu i likwidacji taranu (czy raczej dziobu w kształcie taranu, bo w sumie nie jestem czy ten niezbyt wydatny fragment dziobu pod LW miał służyć jako taran, czy to był już tylko zwyczajowy kształt tej części okrętu, bez faktycznej funkcji taranu).
UsuńdV
Te francuskie armaty to bezsprzecznie najlepsze działo kalibru ~ 240 mm. Francuzi używali ich w artylerii nadbrzeżnej chyba jeszcze po DWS.
UsuńŁK
Co do armaty to wygląda na to, że niepotrzebnie się przyczepiłem. Przy podobnej szybkostrzelności armaty francuskie miały dłuższe lufy, więc większą energię wylotową pocisków. Jeśli lufy przy strzelaniu nie zużywały się przedwcześnie, to oznacza, że armata była udana i jej zakup byłby lepsza opcją niz zakup armaty Kruppa.
UsuńCo do taranu, to z wielkim prawdopodobieństwem można zalożyć, że jednak był - biorąc pod uwagę czas projektowania, a także kształt kadłuba z zawałem burtowym oraz rozmieszczenie artylerii z działami na burtowych sponsonach, dającymi możliwość strzelania 3 armatami w kierunku dziobu.
Inna rzecz, że przy zamianie armat na dalekonośne strzelanie z armat na sponsonach w kierunku dziobu skutkowałaby demolowaniem nadbudówki...
kk
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pelayo_%281887%29#/media/Plik:Pelayo_diagrams_Brasseys_1896.jpg
UsuńWedle rysunku okręt miał taran.
Natomiast wynika z niego również, że kształt kadłuba był tak pokraczny, ze jego przedłużenie nie byłoby łatwe. Należaloby uciąć kadłub zaraz przed pierwszą kotłownią i donitować nową część dziobową, nieco wyostrzając linie kadłuba. Na tym forum robiło się już takie rzeczy. W przypadku "Pelayo" chyba nie byłoby jednak warto.
kk
No właśnie ja mam wątpliwość. Wydaje mi się, że kształt podwodnej część dziobu, jakkolwiek kształtem zbliżony do taranu, niekoniecznie musiał mieć przewidzianą taką funkcję, a to dlatego, ze jak dla mnie jest nie dość wydatny. Zbyt mało wystaje do przodu - w zasadzie niewiele dalej, niż szczyt stewy dziobowej, co nie sprzyja taranowaniu, gdyż stewa zatrzyma się na kadłubie wrogiego okrętu i penetracja jego części podwodnej nie będzie głęboka.
UsuńdV
Przykład niewątpliwego taranu na okręcie Polyphemus: https://www.smartage.pl/taranowce-torpedowe-hms-polyphemus-i-uss-intrepid/
UsuńdV
Jeszcze co do Pelayo - wydadje mi się, że na przedłużenie przez odcięcie 1/3 kadłuba trudno byłoby się zdecydować decydentom. Zwłaszcza, że operacja ta, jakkolwiek poprawiłaby z pewnością charakterystyki okrętu, to jednak nowej jakości chyba by nie tworzyła. Prędzej bym się spodziewał prób przedłużenia poprzez "nadbudowanie" nowego dziobu w oparciu o konstrukcję dotychczasowego, choć byłoby to nieco karkołomne ze względu na kształt kadłuba. Niemniej, przykłady takich przebudów były (pancerniki włoskie)
UsuńdV
Zgadzam się z @dV! Jeśli uznać, że "Pelayo" miał taran dziobowy, to był on bardzo skromny. Zwłaszcza, jak na okręt ukończony jeszcze u schyłku lat 80-tych XIX wieku.
UsuńŁK