środa, 27 sierpnia 2014

Pancerniki obrony wybrzeża



Swego czasu wspominałem o zamiarze zmodernizowania części z naszych najstarszych i najmniejszych pancerników celem umożliwienia pełnienia przez nie roli okrętów obrony wybrzeża. Z początkiem XX w. czas na to jest już najwyższy. Spośród trzech okrętów najstarszy – Konstanty I z 1878 r. uznałem za całkowicie nieperspektywiczny i kwalifikujący się jedynie do wycofania. Spośród pozostałych, obydwa okręty typu Władysław Jagiełło postanowiłem zmodernizować. Przebudowa objęła głównie wymianę uzbrojenia -  w miejsce przestarzałych dział czarnoprochowych w otwartych barbetach zainstalowałem 4 dużo nowocześniejsze działa kal. 254 mm w ilości 4 szt. Działa 107 mm zostały zastąpione przez nowoczesne, szybkostrzelne armaty kal. 120 mm, natomiast do bliskiej ochrony przed torpedowcami przewidziałem 10 dział kal. 57 mm. Oprócz tego, zmianie uległy maszty i niektóre detale nadbudówek. Jakkolwiek przebudowa nie jest specjalnie gruntowna (w zasadzie ogranicza się do artylerii), to sądzę że w nowej postaci okręty powinny posłużyć jeszcze co najmniej dekadę i być w tym czasie dość wartościowymi jednostkami. Nie wykluczam także, że w końcu któryś z okrętów (lub nawet obydwa) wyląduje gdzieś w koloniach, dlatego prezentuję trzy warianty malowania, w tym także tropikalny;)





Władysław Jagiełło, polish coast defence battleship laid down 1880 (Engine 1882)

Displacement:
    6 551 t light; 6 836 t standard; 7 427 t normal; 7 900 t full load

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    279,43 ft / 279,43 ft x 58,50 ft x 24,77 ft (normal load)
    85,17 m / 85,17 m x 17,83 m  x 7,55 m

Armament:
      4 - 10,00" / 254 mm guns (2x2 guns), 500,00lbs / 226,80kg shells, 1891 Model
      Breech loading guns in turrets (on barbettes)
      on centreline ends, evenly spread
      6 - 4,72" / 120 mm guns in single mounts, 52,72lbs / 23,91kg shells, 1891 Model
      Quick firing guns in casemate mounts
      on side, all amidships
      10 - 2,24" / 57,0 mm guns in single mounts, 5,23lbs / 2,37kg shells, 1885 Model
      Quick firing guns in deck mounts
      on side, all amidships, 4 raised mounts - superfiring
    Weight of broadside 2 369 lbs / 1 074 kg
    Shells per gun, main battery: 100

Armour:
   - Belts:        Width (max)    Length (avg)        Height (avg)
    Main:    15,5" / 394 mm    133,01 ft / 40,54 m    6,66 ft / 2,03 m
    Ends:    Unarmoured
    Upper:    14,0" / 356 mm      83,01 ft / 25,30 m    6,99 ft / 2,13 m
      Main Belt covers 73% of normal length
      Main belt does not fully cover magazines and engineering spaces

   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    13,8" / 350 mm    9,84" / 250 mm        13,0" / 330 mm
    2nd:    8,58" / 218 mm          -                  -

   - Armour deck: 2,01" / 51 mm, Conning tower: 12,99" / 330 mm

Machinery:
    Coal fired boilers, simple reciprocating steam engines,
    Direct drive, 2 shafts, 5 689 ihp / 4 244 Kw = 15,00 kts
    Range 4 200nm at 9,00 kts
    Bunker at max displacement = 1 064 tons (100% coal)

Complement:
    399 - 520

Cost:
    £0,638 million / $2,553 million

Distribution of weights at normal displacement:
    Armament: 296 tons, 4,0%
    Armour: 2 515 tons, 33,9%
       - Belts: 1 179 tons, 15,9%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 767 tons, 10,3%
       - Armour Deck: 462 tons, 6,2%
       - Conning Tower: 107 tons, 1,4%
    Machinery: 1 145 tons, 15,4%
    Hull, fittings & equipment: 2 595 tons, 34,9%
    Fuel, ammunition & stores: 876 tons, 11,8%
    Miscellaneous weights: 0 tons, 0,0%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      6 106 lbs / 2 770 Kg = 14,4 x 10,0 " / 254 mm shells or 1,3 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,04
    Metacentric height 2,4 ft / 0,7 m
    Roll period: 15,8 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 63 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,40
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 1,25

Hull form characteristics:
    Hull has a flush deck
    Block coefficient: 0,642
    Length to Beam Ratio: 4,78 : 1
    'Natural speed' for length: 16,72 kts
    Power going to wave formation at top speed: 51 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 50
    Bow angle (Positive = bow angles forward): -7,00 degrees
    Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        11,45 ft / 3,49 m
       - Forecastle (16%):    10,96 ft / 3,34 m
       - Mid (50%):        10,96 ft / 3,34 m
       - Quarterdeck (20%):    10,96 ft / 3,34 m
       - Stern:        11,45 ft / 3,49 m
       - Average freeboard:    11,04 ft / 3,36 m
    Ship tends to be wet forward

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 80,4%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 65,0%
    Waterplane Area: 12 430 Square feet or 1 155 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 104%
    Structure weight / hull surface area: 142 lbs/sq ft or 695 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 0,99
        - Longitudinal: 3,28
        - Overall: 1,12
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is excellent
    Room for accommodation and workspaces is cramped
    Good seaboat, rides out heavy weather easily

Władysław Jagiełło (1882, rebuilt 1901)
Kazimierz Jagiellończyk (1883, rebuilt 1902)

27 komentarzy:

  1. Całkiem nieźle, ale kolonie mają dużo dłuższe wybrzeża niż metropolia i bardziej narażone na atak. W razie wojny w Europie zapewne wywiad ostrzeże nas, nim wroga flota zbliży się do Lipawy. Kolonie mogą zostać zaatakowane z zaskoczenia. Pomyślmy więc o rozwoju floty kolonialnej - niekanonierkowej, która służy nie do tłumienia lokalnych ruchawek, a do zwalczania sił imperium, próbującego nas wykopać z Afryki albo z Chin. Te siły, których się spodziewam, to zespoły po kilka krążowników. Dwa pancerniki typu Mieszko I to za mało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      opierając się na wprowadzających tekstach de Villarsa oraz na własnej zasadzie wysyłania na złom niezmodernizowanych okrętów bojowych starszych niż 20 lat, obliczyłem naszą flotę kolonialną na: 2 pancerniki II klasy 1896, 8 krążowników pancernopokładowych 1885-1894, 1 krążownik lekki 1893 i 5 kanonierek 1895. W stosunku do całości naszej floty są to siły znaczne i - moim zdaniem - rozsądnie wystarczające. W przypadku poważnego ataku silnej floty (np. angielskiej) nawet przerzucenie całej floty do kolonii nie zapewni ich obrony. Proponuję pozostawić stan aktualny, licząc w razie czego na współdziałanie flot sojuszniczych. Dla porównania, w roku 1914 Anglia posiadała 187 okrętów głównych klas, z czego co najmniej 160 na wodach macierzystych; my posiadamy takich okrętów 36 z czego 11 w koloniach; daje to u nas stosunek kolonie/dom ponad dwa razy wyższy mimo, że nasz stan posiadania w koloniach ma się nijak do brytyjskiego.

      JKS

      Usuń
  2. Słuszny ruch; jednostki te, jako klasyczne pancerniki były już w zasadzie bezwartościowe. Jedyna uwaga, to pozostawienie bez zmian zasięgu. Dla POW 4200 nm to zdecydowanie za dużo, a rezygnacja z połowy zapasu paliwa pozwoliłaby np. zmniejszyć zanurzenie, co dla okrętu przybrzeżnego jest korzystne.

    JKS

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się ze zdaniem Stonka, że w koloniach należy posiadać solidną i "konkretną" flotę. Oczywiście Wlk Brytanii nie damy rady, ale są jeszcze inne państwa: Niemcy, Francja, Japonia. Poza tym, można założyć per analogiam, że skoro my mamy taką flotę, to może i inne państwa dysponują większym potencjałem niż było to w rzeczywistości? Może Hiszpania po przegranej ze Stanami szybciutko odbuduje swoje siły morskiej i będzie szukać innych kierunków ekspansji? Może Włochy nie będą czekać do lat trzydziestych z atakiem na Abisynię, ale poszukają gdzieś czegoś wcześniej? I z silnym partnerem każdy się liczy, nawet taka Wlk Brytania, a kilka starych krążowników i kanonierki, nie zrobią nawet odpowiedniego wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż... skoro liczby nie przekonują, to słowa tym bardziej. Chociaż powtórzę, że - jak na nasze możliwości - mamy silne zespoły okrętów w koloniach. To jest 31% okrętów floty w głównych klasach. Ile Panowie by tam chcieli wysłać, 60%, czy może 90%?
      Co do Włoch, ośmielę się przypomnieć, że nie czekali z atakiem na Abisynię do lat 30-tych. Pierwszy raz zaczęli w roku 1887 i w tym samym skończyli pod Dugalą. Drugi raz zaczęli w 1894 i skończyli dwa lata później pod Aduą.
      Pozdrawiam -
      JKS

      Usuń
  4. Witam
    Tak delikatnie przypoominam, że kiedyś już toczyliśmy dyskusję w temacie "realizmu" i możliwości rozwoju naszej floty. Zaproponowałem pewien kierunek rozwoju myśli naszej taktyki wojennej na możu. Słusznie... nie dogonimy W. Brytanii, w ogóle nie powinnismy tego rozpatrywać. Ale jak widzę idziemy całkiem niezłym kursem (nie budujemy nowych pancerników obrony wybrzeża, ale modernizujemy stare okręty), i teraz własnie powinniśmy myśleć o budowie coraz silniejszych i szybszych jednostek w myśl zasady - zwiać przed silniejszym - dokopać słabszemu. Powstały 6-cio dzaiłowe pancerniki - i pewnie wywołay poważną dyskusję we wszystkich sztabach floty światowych mocarstw. Ha... może to właśnie one (fantazjujmy :)) przyczyniły sie do powstania Dreadnoghta i Michigan.
    Dla nas myślę pora projektować coś w rodzaju KP typu zbliżonego do Rosyjskiego Riurik, nie tego z pod Cuszimy - ale tego z PWS. No może coś w rodzaju typu Pobieda, ale szybszego (minimalnie - ale jednak). W założeniu para takich jednostek miała by mieć szansę postawić "crossing the T nawet silniejszej eskadrze przeciwnika - i zadać mu poważne straty. Ta droga miałaby nas doprowadzić do pary jednostek zbliżonych do typu "Von Der Tann" w przededniu PWS. Niemożliwe?
    Jednak całkiem realne - biorąc pod uwagę - że dreadnoghty zamawiały floty takich krajów jak Chile, Brazylia, Grecja, Argentyna, Hiszpania... itp.
    Nasze powstałyby by wg założeń które już kiedyś opisałem :)))

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łeeeeee, fstyt.... fuuuuu, morze przez "ż"... przepraszam.....

      Piotr

      Usuń
  5. Prawie w całości zgadzam się z Kolegą. Skoro raczej nigdy nie dorównamy najsilniejszym flotom ilościowo, to starajmy się to nadrabiać jakością. To znaczy budujmy w każdej klasie okręty albo silniejsze, albo szybsze. Musimy się zgodzić, że starania de Villarsa przeważnie idą w tym kierunku.
    Co do krążowników uważam, że przynajmniej ich część powinna różnić się uzbrojeniem od jednostek np. typu Riurik. Ja proponuję liczną artylerię, może nie największego, ale jednolitego kalibru. Przy dodatkowym założeniu znacznej szybkości, silniejszemu przeciwnikowi można uciec, a równego lub słabszego formalnie zasypać pociskami. Podesłałem de Villarsowi taki projekt, może się tu pojawi.
    Z drednotami jeszcze chwilkę musimy się wstrzymać :).

    JKS

    OdpowiedzUsuń
  6. "Skoro raczej nigdy nie dorównamy najsilniejszym flotom ilościowo..." A to czemu, jakieś prawo fizyki nas blokuje? W czasie, gdy zaczęła się nasza symulacja USA nie miały na morzach prawie nic, nie minął wiek i przewyższyli najsilniejszych, z Royal Navy było odwrotnie. Świat jest dynamiczny, układ sił może się zmieniać z roku na rok. Więcej śmiałości przy kreowaniu scenariuszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że będę wypisywał banały, ale jak widać trzeba. Nie dorównamy najsilniejszym flotom, ponieważ blokują nas prawa nie fizyki, a ekonomii.
      1. Nie będziemy mocarstwem globalnym ponieważ nie mamy odpowiedniego potencjału ekonomicznego. W obecnej sytuacji geopolitycznej (XIX/XX w.) możemy mieć nadzieję, że w dającej się przewidzieć przyszłości znajdziemy się najwyżej pod koniec pierwszej dziesiątki najsilniejszych gospodarczo krajów świata i to tylko przy założeniu prawidłowego i nie zakłóconego rozwoju. Dlaczego? Dlatego, że mamy dość ograniczony potencjał demograficzny, niezbyt bogate zasoby naturalne i w porównaniu z czołówką słabo rozwiniętą infrastrukturę.
      2. Geopolityka sprawia, że większy nacisk trzeba będzie położyć na armię lądową (a w przyszłości lotnictwo). Po prostu nie jesteśmy krajem typowo morskim i raczej nigdy nie będziemy. Poza tym zbrojenia morskie są najbardziej kapitałochłonne i stosunkowo przerośnięte floty mogą mieć tylko państwa silnie uzależnione od żeglugi np. Holandia.
      3. Reasumując możemy mieć flotę na poziomie Austro-Węgier, najwyżej Włoch. Droga do dorównania Anglii, Francji, USA, Niemcom, Rosji, Japonii jest zamknięta.
      4. Aby dorównać potencjałem USA musielibyśmy podbić co najmniej Rosję. Czy to Kolega uważa za "śmiałość przy kreowaniu scenariuszy"? Ja to uważam za kompletny brak realizmu.
      Z powodu ograniczonej ilości miejsca zastosowałem powyżej kilka skrótów myślowych, ale mam nadzieję, że zostanę właściwie zrozumiany.

      JKS

      Usuń
  7. W interesującym nas okresie doszło do wielu (nie da się policzyć) istotnych wydarzeń, które w sumie wywróciły porządek świata do góry nogami. W XIX wieku światem rządziły imperia kolonialne, żadne z nich do dzisiaj nie przetrwało. Możemy każde z nich zmienić. To nazywam śmiałością. Przykład: możemy doprowadzić do rozbicia Niemiec po 1918 roku. To było możliwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, wiele imperiów w historii upadło, ale jeszcze ani razu nie zdarzyło się, aby pojawiło się mocarstwo bez solidnych podstaw ekonomicznych (państwa Czyngiz chana, Hunów itp. możemy pominąć z uwagi na ich efemeryczność). My takich podstaw niestety nie mamy. Wprawdzie Rzeczpospolitą w wiekach XVI-XVII można uznać za mocarstwo europejskie, ale na pewno nie morskie. Naprawdę doceniam rozmach w myśleniu Kolegi, ale proponuję trzymać się raczej realiów. I tak teraz (XIX/XX w.) osiągnęliśmy niespotykaną wcześniej (i chyba później) siłę na morzach, cieszmy się z tego, co mamy i nie żądajmy rzeczy nieosiągalnych.

      JKS

      Usuń
  8. Panowie wciąż podpierają się tym że Polska miała słaby przemysł , tak miała w 39r w naszym świecie . Dlaczego więc król nie miałby rozwinąć przemysłu widząc że ten ledwie zipie. Co do wielkości floty nasz przyjaciel JKS proponuje wielkość floty włoskiej czyli : 4 stare pancerniki , ale zmodernizowane , 2 nowe pancerniki ( + 2 w budowie),7 ciężkich krążowników , 15 lekkich,59 niszczycieli ,68 torpedowców i 121 okrętów podwodnych . To nie są małe siły (większe niż Francuskie na początku DWŚ .Jeśli będziemy szli w nowoczesną flotę (np: zamiast 1 okręt typu Orzeł to 10 czy 20) a nasza flota pójdzie w jakość ( siła i szybkość ) to będzie to jedna z najsilniejszych flot na świecie . Poza tym dlaczego musimy być parę lat za innymi światowymi flotami , Polacy są pomysłowi a król ma fioła na punkcie floty , to czemu niektórych wynalazków nie zastosować wcześniej u nas , niż w innych flotach np. radar (do próby z wykrywaniem obiektów metalowych za pomocą fal radiowych doszło w 1908) to możliwe że radary na okrętach i w ogóle możemy mieć już w latach 30.

    Widmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słabość przemysłu w Polsce końca XIX w. nie wynikała z braku poparcia kół rządzących (lub lepiej, nie tylko z tego powodu), ale z przyczyny braku bogatszych zasobów naturalnych, słabo rozwiniętej infrastruktury i ogólnego zapóźnienia technologicznego. Tego nie da się zmienić od ręki królewskim dekretem.
      Kolega jak rozumiem przywołuje stan floty włoskiej z początku DWŚ (dokładnie jest prawdopodobnie rok 1940). Ja stwierdziłem wcześniej, że jest to maksimum, które możemy osiągnąć. Nie opierajmy się na względnej słabości floty francuskiej z tego okresu. To ówczesny pacyfizm Francuzów i założenie "my na lądzie, a nasi sojusznicy (Anglia) na morzu" doprowadziły do tego - przejściowego zresztą - stanu. W II. połowie XIX w. marynarka francuska była drugą siła na oceanach, a i dziś w XXI w. jest na 4-5 pozycji.
      Postulat floty nowoczesnej nie pierwszy raz popieram i tu się z Kolegą całkowicie zgadzam. Co do wprowadzania w życie innowacji, to niestety nie byliśmy na przełomie XIX/XX w. krajem przodującym technologicznie. Nie wyklucza to w miarę szybkiego, ale rozsądnego naśladownictwa.

      JKS

      Usuń
  9. Pytanie z innej beczki: Czy mamy jakąś flotę handlową (jeśli tak) to hipotetycznie ile jednostek ?

    Widmo

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo zasadne pytanie z tą flotą handlową. Dobrze wiedzieć, co musimy osłaniać, jakby co. I przy znać okazji długość oraz znaczenie poszczególnych szlaków handlowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako przyczynek do ewentualnej dalszej dyskusji na ten temat, podaję odległości morskie do naszych kolonii:
      Monrovia (Liberia) 4 135 nm, Lome (Togo) 4 930 nm, Antsiranana (Madagaskar) 7 373 nm (przez Kanał Sueski), Haikou (Hajnan) 10 481 nm (przez Kanał Sueski), Szanghaj (Chiny) 11 396 nm (przez Kanał Sueski).
      Pozostałe morskie szlaki handlowe to - jak sądzę - przede wszystkim Bałtyk (do 575 nm), Morze Północne (do 1 380 nm), Atlantyk Północno-wschodni (do 1 805 nm) i Morza Śródziemne i Czarne (do 4 374 nm). Co do znaczenia tych szlaków, to musi się już wypowiedzieć de Villars, ja nie znam szczegółów jego założeń ekonomicznych.
      Wszystkie odległości wyliczone wg portalu http://www.sea-distances.org/

      JKS

      Usuń
  11. Ma ktoś pomysł na to co będzie po naszej historii alternatywnej?
    Kolejne alternatywne kraje i ich floty? Może bardziej szalona wizja?
    Osobiście jestem za tym by zamienić Polskę i Stany miejscami.
    Może tuż przed DWŚ?
    Ciekawe gdzie byłyby wtedy Warszawa czy Kraków i jak by wyglądała by flota?
    Może zostawimy Ziemię i będziemy tworzyć floty dla wymyślonych krajów (może świat Fantasy) z różnych okresów ( najpierw żaglowce później okręty z okresu I i IIWŚ)?

    Widmo

    OdpowiedzUsuń
  12. Było już kilka pomysłów. Zdecydujemy, kiedy skończymy obecną symulację. Zdecydujemy znaczy, że będziemy się spierać z JKS, Aleksandrem i resztą, a Szef nas demokratycznie przegłosuje.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przychylam się do wyrażonych tu opinii, że posiadana flota kolonialna jest całkiem spora, w ramach posiadanych możliwości. Zawsze zreszta może być zasilona siłami z wód macierzystych, gdyby sytuacja tego wymagała. Na stałe jednak, w czasie pokoju, całej floty liniowej nie będziemy utrzymywać w koloniach, bo nie ma moim zdaniem takiej potrzeby. Niemniej jakieś wzmocnienia na pewno będą, będą budowane nowe krążowniki pancerne i pancerno pokładowe, myślę też nad jakimiś kanonierkami czy monitorami do służby na Jangcy (skoro już zainstalowaliśmy się w Szanghaju).
    Co do krązowników – coś na kształt Riurika (II) na pewno jest obiecującym kierunkiem, ale to dopiero za parę lat. Na razie zdradzę, że myślę o czymś na kształt japońskich KPZ (10.000 ton, 4x203), albo Monmoutha (KPZ z liczną bateria szybkostrzelnych dział 152 mm). Pojawi się też pewien specyficzny rodzynek kupiony okazyjnie;)
    Flota handlowa – dobrze że wywołaliście ten temat, bo szerzej się nad nim nie zastanawiałem. Na razie mogę powiedzieć tylko tyle, że na pewno jest spora, choć nie należy do największych. Mamy bowiem już posiadłości kolonialne, a także brak poważniejszych złóż surowców na własnym terytorium, co wymusza rozwój transportu morskiego. Konkretnych liczb jednak niestety na chwilę obecną nie jestem podać. Ale może do jakichś dojdziemy wspólnymi siłami;)
    Inne wizje – na razie nad tym nie myślę, ale coś na pewno będzie. Widze że wielu kolegów ma bardzo ciekawe wizje i pomysły, fajnie by było gdybyście je również ujęli w bardziej skonkretyzowanej formie i podzieli się nimi. Chodzi mi po głowie pomysł „forum springsharpa”, gdzie każdy mógłby bez ograniczeń prezentować swoje pomysły i wizje. Ciekaw jestem, jakie było by zainteresowanie czymś takim?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monmouth to się raczej nie spisał, w odróżnieniu od Georgos Averoff - za parę lat chyba warto by go było wręcz skopiować.

      Usuń
    2. Monmouth nie był w swoim czasie złym okrętem. Jedyna, ale dość istotna jego wada, to zbyt nisko położone kazamaty. Jego zatopienie pod Coronelem było wynikiem zarówno przewagi materialnej przeciwnika (25 970 t, 16x210 i 12x150, 1 104 kg salwy burtowej Niemcy, 24 100 t 2x234 i 30x152, 1 019 kg salwy burtowej Anglicy), jak i przyjęciem przez Cradocka walki w bardzo niekorzystnych dla Brytyjczyków warunkach. Dodatkowo większa prędkość okrętów niemieckich sprawiła, że przez znaczną część czasu walki Anglicy nie mogli użyć dział 152. Poza tym niemieckie krążowniki były 5-8 lat nowsze. W zestawieniach wziąłem pod uwagę tylko krążowniki pancerne obu zespołów.

      JKS

      Usuń
  14. Ponawiam wniosek o budowę eksperymentalnej jednostki (niewielkiego krążownika) o napędzie turbinowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie, tylko skąd je wziąć? Ok 1900 r. turbiny mieli chyba w zasadzie tylko Brytyjczycy, niespecjalnie nam przychylni? Zresztą oni sami pierwszy okręt z turbinami wprowadzili dopiero właśnie w 1900 r. (Viper).

      Usuń
  15. Czemu nie zbudować takiego krążownika o napędzie turbinowym ?
    Od czego mamy wywiad? Każdego można kupić bądź zaszantażować .
    W ciągu 2-3 lat możemy mieć taki krążownik.

    Widmo

    OdpowiedzUsuń
  16. W ciągu paru lat - nie przeczę;) W 1900 r. - raczej nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Proponuję skorzystać z wojny Rosyjsko - Japońskiej i z pomocą Niemiec i Wielkiej Brytanii wydostać się z pod wpływów Rosji . A w tedy dostęp do technologii Brytyjczyków będzie łatwiejszy :-) .

    OdpowiedzUsuń