sobota, 5 grudnia 2015

Sterowce typu Lewiatan



Kolejny typ sterowca ma już charakter „bojowy”. To stwierdzenie należy oczywiście traktować z przymrużeniem oka – nadal głównym zadaniem aerostatu pozostaje rozpoznanie (zapewne skuteczniejsze dzięki większym, niż we wcześniejszych konstrukcjach, rozmiarom, co przekłada się na lepsze osiągi). Sterowiec zabiera 4 bomby 100-kg, dzięki czemu może teoretycznie atakować cele na ziemi bądź morzu. Oprócz tego, posiada na wyposażeniu 3 km-y.  
W kwestii rozwiązań konstrukcyjnych nowy typ przynosi istotną nowość – jest to bowiem pierwszy nasz sterowiec szkieletowy, tzn. taki, w którym całość  powłoki opiera się na rusztowaniu (szkielecie), przenoszącym wszelkie obciążenia i nadającym kształt powłoki balonu. Uznałem bowiem, że takie usztywnienie konstrukcji jest już konieczne przy tych rozmiarach. Potwierdzają to realnie istniejące konstrukcje, które w tej klasie gabarytów w przeważającej większości miały właśnie konstrukcję szkieletową.
Ponadto jest to pierwsza w naszej flocie tego typu maszyna wielosilnikowa – posiada bowiem 2 silniki, z czego jeden (w przedniej gondoli) napędza 2 śmigła.
Ogólnie sterowiec, choć nie bije rekordów pod względem rozmiarów, wydaje się być konstrukcją dość nowatorską. Jest to, jak sądzę, o tyle realistyczne, że od kilku już lat konsekwentnie rozwijamy tego typu aparaty latające, więc pewne osiągnięcia w tej dziedzinie są jak najbardziej możliwe.  
Do 1914 r. zdążono zbudować trzy sterowce tego typu, z czego jeden w koloniach afrykańskich będzie współpracował z okrętem-bazą jaki niedługo zaprezentuję. Kolejne dwa egzemplarze mają docelowo pełnić służbę nad Bałtykiem.



Przybliżone dane sterowca:
Nazwa: Lewiatan
Pierwszy lot: 1913 r.
Typ: sztywny
Długość: 120,46 m
Szerokość: 17,42 m
Pojemność: 18800 m3
Napęd: 2 silniki 200 KM
Prędkość: 68 km/h
Pułap: 2500 m
Zasięg: 2100 km
Załoga: 12
Uzbrojenie: 3 km-y, 4 bomby 100 kg
Sterowce w typie: Lewiatan (1913), Behemot (1913), Smok (1914).

43 komentarze:

  1. Jest to nadal konstrukcja czasu pokoju, opracowana na podstawie niesprawdzonych teorii. Spodziewam się, że podczas wojny zmieniony zostanie napęd i rozmieszczenie karabinów maszynowych (tylko grzbietowy może strzelać do tyłu). Bomby 50 kg czy 100?

    OdpowiedzUsuń
  2. No i mamy kolejne "latające cygara". Lubisz, jak widzę zaskakiwać! :) Są to już aerostaty mające całkiem wymierny potencjał bojowy. Może nie do końca są to sterowce bombardujące (obstawiam bomby 50 kg!), ale zdolne do wykonywania długodystansowych lotów rozpoznawczych i patrolowych. Po wymianie silników będą mogły do końca wojny pełnić wskazane wyżej zadania.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  3. Panowie, czytajcie opis;) Przewidziałem, że bomby są po 100 kg, mam nadzieję że nie przesadziłem..
    ŁK - tak, lubię zaskakiwać! Ale biorąc pod uwagę niniejszy post, treść następnego dosyć łatwo jest przewidzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tekst główny mówi o bombach 50 kg! :(
      ŁK

      Usuń
    2. Skoro jest 4x100 kg jedna za drugą, to może być 8x50 kg parami. Nie będziemy rozpieprzać wielkich schronów przeciwlotniczych o czterometrowych stropach, bo jeszcze takich nie ma. Okręty mają słabe opancerzenie poziome, a ciężkie umocnienia twierdz z dala od linii frontu naszego lotnictwa nie interesują (gdy front tam dotrze, artyleria się nimi zajmie). Podsumowując, wolę zrzucić więcej mniejszych bomb.

      Usuń
  4. Ale wtopa, sorry :) W tekście dałem 50 kg, a w danych poniżej 100 kg. Moją intencją było 100, więc poprawię w tekście. Oczywiście, tak jak pisze Stonk - zestaw 4x100 można alternatywnie zamienić na 8x50.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te 100 kg bomby to chyba ówczesna "najwyższa pólka". Próbowałem, na szybko, sprawdzić jaki był wagomiar bomb rosyjskich bombowców typu "Ilja Muromiec". Poza efektowną fotografią (długość bomby ze statecznikiem porównywalna ze wzrostem dorosłego mężczyzny!) nic konkretnego nie znalazłem. Nb. sądzę, że wspomniana fotografia dotyczy późniejszego okresu (1916 - 1917 r.)
      ŁK

      Usuń
    2. tylko że samoloty miały relatywnie mniejszą nośność bomb niż pierwsze sterowce: spotkałem się z takimi informacjami, że największe przenosiły od 3 do 4 ton bomb. I to już w 1916. Dla porównania, Muromiec miał tylko 400-500kg bomb. Jedynymi maszynami porównywalnymi z Zeppelinami pod względem bomb to R.XIV i inne maszyny tej seri https://en.wikipedia.org/wiki/Zeppelin-Staaken_R.XIV, nota bene produkowane przez właśnie zakłady Zeppelin , oraz bombowce Handley Page https://en.wikipedia.org/wiki/Handley_Page_Type_O.

      Usuń
  5. Długość taka jak piszesz może wskazywać właśnie na bombę o wadze rzędu 100 kg. Np niemiecka bomba 100-kg miała 1,83 m: https://www.infolotnicze.pl/2013/06/12/bomba-burzaca-100-kg-puw/
    i tymi gabarytami się właśnie kierowałem.

    OdpowiedzUsuń
  6. z drugiej strony - bomba 50-kg mogła mieć 1,7 m, a ludzie byli wtedy raczej niżsi niż dzisiaj..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ta rosyjska bomba miała około 100 kg. Możliwe jednak, że została wprowadzona do użytku w połowie PWS. Nie zmienia to stanu rzeczy, że przyjęty przez Ciebie wagomiar jest "modern", ale w granicach akceptowalności. :)
      ŁK

      Usuń
    2. PS. Znalazłem informację, że samoloty "Ilja Muromiec" mogły przenosić, w latach PWS, pojedynczą bombę o wagomiarze 400 kg. Tak więc te 100 kg bomby nie są, w żadnej mierze, abstrakcyjne!
      ŁK

      Usuń
  7. Piękny statek powietrzny, i tyle.
    Nie ma co się rozpisywać :) Dodawać to czy odejmować tamto... przemyślany jak zawsze.

    Piotr

    OdpowiedzUsuń
  8. Gdyby, przy okazji modernizacji, wymienić przedni silnik na dwa (nawet o mniejszej mocy jednostkowej), to byłaby szansa na poprawienie zdolności manewrowych sterowca.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  9. ŁK, jak zwykle, chce modernizować ;)
    taka przebudowa faktycznie mogła by zwiększyć manewrowość sterowca, ale czy wejdą tam dwa silniki obok siebie? Prawdę mówiąc nie mam pojęcia.
    dV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lepsze jest wrogiem dobrego! :)
      ŁK

      Usuń
  10. W trakcie opracowywania planów wielkiego krążownika Biuro Konstrukcyjne natrafiło na dylemat: działa 152 mm mają być w kazamatach czy stanowiskach pokładowych z maskami? Z różnych względów (wagowych, ilości miejsca i konieczności odseparowania dział od podmuchu z armat 274 mm) do wyboru jest 10 dział w kazamatach położonych niżej niż na Stefanie Batorym, ale minimalnie wyżej niż na Kazimierzu Wielkim, albo 8 dział z osłonami na pokładzie.
    Przystępujemy do głosowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stanowiska pokładowe, chociaż zastanawiam się czemu 152mm? Nie można by 120mm? Będzie lżej, a szybkostrzelność większa! Może udałoby się więcej ich zainstalować? A może by tak... wypróbować (westchnienie) PODWÓJNE LAWETY!
      Kpt.G

      Usuń
    2. Wolę kazamaty, dają lepszą ochronę. Kaliber 152 mm. Pamiętajmy, że potencjalnymi przeciwnikami naszego wielkiego krążownika są zwykła krążowniki niemieckie, przeciwko którym 120 mm może nie wystarczyć.

      Usuń
    3. Wprawdzie główne uzbrojenie to działa 274 mm, ale trzeba mieć też coś szybkostrzelnego, zdolnego razić wrogie krązowniki, by nasz okręt nie okazał się niewypałem na miarę Courageousa. W tym kontekście 120 mm wydają sie zbyt małym kalibrem, a 152 - w sam raz.
      dV

      Usuń
    4. Zdecydowanie armaty 6"!
      ŁK

      Usuń
    5. PS. Chyba, że wprowadzamy, wzorem Rosji, 130 mm L/55. Osobiście nie popieram!
      ŁK

      Usuń
  11. Bardziej perspektywiczne są lawety pokładowe. Lepiej chronione są działa usytuowane w kazamatach i często osiągają one większą szybkostrzelność od stanowisk pokładowych. Niższe położenie kazamat utrudnia lub zgoła uniemożliwia strzelanie przy sztormowej pogodzie. Osobiście optuję za stanowiskami pokładowymi, choć przypuszczam, że znajdę się w mniejszości! :)
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie lawety pokładowe. Dla mnie kluczowy argument, to kąty ostrzału. Kazamata w najlepszym przypadku daje 50%-70% możliwości stanowiska pokładowego. W praktyce w kątach "skosem do przodu" może strzelać cała artyleria burtowa ma lawetach i tylko połowa kazamatowej.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczył mnie Kolega pozytywnie przyjętym stanowiskiem! :)
      ŁK

      Usuń
    2. Nie takie zaskakujące. Staram się rozumieć intencje epoki.
      Kazamaty jako rozwiązanie zaczęły zanikać już od ostatniej dekady XIXw, pierw w artylerii głównej, potem też pomocniczej. Tylko pojawienie się drednotów dało kazamatom dodatkowe 15 lat istnienia. Dlatego, że drednoty ze swoimi 5 (lub więcej) wieżami nie zostawiały w ogóle miejsca na działa średnie, innego niż kazamaty.
      H_Babbock

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. No to na razie mamy 3:1 dla stanowisk pokładowych. Ale zwracam uwagę, że w kazamatach mielibyśmy 10 dział czyli 5 na burtę, a w przypadku stanowisk pokładowych - tylko 8 (4 na burtę)
    dV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ograniczenie o 1 działo w salwie burtowej nie wydaje się katastrofą!
      ŁK

      Usuń
  15. Kazamaty mają być "...niżej niż na Stefanie Batorym, ale minimalnie wyżej niż na Kazimierzu Wielkim...", czyli lufy na wysokości ok. pięciu metrów. To wystarczy, Bałtyk pod względem fal jest łagodny. Już w przypadku Kazimierza, springsharp nie dodał artylerii średniej komentarza o ograniczonych możliwościach użycia przy złej pogodzie.
    Kazamaty są lepiej chronione, zaznaczam, że alternatywą są stanowiska pokładowe z maskami, nie całkiem opancerzone wieże. Większa szybkostrzelność dział kazamatowych i dodatkowa lufa też robią różnicę.
    Pozostaję przy kazamatach.

    OdpowiedzUsuń
  16. Przewaga kazamat w liczbie luf jest złudna. W typowym układzie z 5 luf na burcie będą mogły strzelać do jednego celu jednocześnie wszystkie działa tylko praktycznie pod kątem prostym do kursu. W pozostałych kątach mogą strzelać tylko 3 lub 2 lufy.
    Działa na pokładzie mogą praktycznie zawsze strzelać wszystkie. Czyli prawie zawsze mamy liczbę luf strzelających: 4 pokładowe albo 2-3 kazamatowe.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieoceniony Artur narysował Kazimierza.
      https://goo.gl/photos/BT5bPENw2djwrNvk6
      https://photos.google.com/share/AF1QipM4Qhr2snv8AQAEIG9zxPZszu_XWnUUy05SjOWW_8wPJHeeR-hM6BdgBG-_vR94ZQ?key=VGFmaWl2NEFYODliSjNhZGluTHFCU1MtakVvZ09R
      https://photos.google.com/share/AF1QipPyhE6NURaPAM3mpucyV3DSNxTWeJcAqRRYK4b8Ek6w0WaJKrOztwwCEnCc6DDVhQ?key=SnRKdGNnYU1KaXhQTUhVTF9mNnlSM2tPSlJVOUln
      Jak widać na tych grafikach i zdjęciach rzeczywistych okrętów, kazamaty są zwykle dość mocno "wcięte" z obu stron i umożliwiają prowadzenie ognia ze wszystkich dział w dużym zakresie kątów.

      Usuń
    2. Właśnie na tym modelu na przykładzie np 3 kazamaty widać, że kąt 90 stopni jest maksymalny wychyleniem. Dalej w kierunku przodu strzelać nie może.
      H_Babbock

      Usuń
    3. Kazamata, o której piszesz, może strzelać do przodu, niewiele (strzelam: 15 stopni), ale jednak. Główną przeszkodą dla niej jest barbeta, powstający krążownik nie ma wież burtowych, więc nic obok kazamat nie będzie zawadzać.

      Usuń
    4. Moim zdaniem nie barbeta, tylko wycięcie tejże kazamaty, umożliwiające jej strzelanie (prawie) do tyłu.
      Na tym modelu widać, że każda z kazamat ma kąt ostrzału 90 stopni (plus epsilon) - i to jest istota ograniczenia kazamat.
      H_Babbock

      Usuń
    5. Stanowiska pokładowe dają większe kąty ostrzału. Uważam tylko, że kazamaty dają wystarczające, a większy kąt ostrzału nie rekompensuje wad proponowanych stanowisk. Wszyscy tutaj znamy zalety i wady obu rozwiązań i dyskusja dotyczy tylko "lepsiejszości" któregoś z nich dla konkretnego okrętu; a w takiej sytuacji trudno kogokolwiek przekonać. Zostałem sam na stanowisku, widocznie uważanym przez resztę za zbyt konserwatywne, trudno.

      Usuń
  17. Pozdrowienia.
    Stanowiska pokładowe daja jednak większe kąty strzelania wszystkimi działami, ale maski powinny być z solidnego pancerza :-)
    Co do napędu sterowca to tylny silnik może również napedzać parę śmigieł, co umożliwi zainstalowanie ckm do strzelania do tyłu.
    O'Cooley

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o takim stanowisku w tylnej gondoli myślałem, ale jako modernizacji wojennej, gdy jak grzyby po deszczu wyrosną myśliwce. Sterowiec zawsze będzie nieruchawy w porównaniu do samolotu (nawet bombowego), powinien mieć więc jak najwięcej karabinów maszynowych ze wszystkich stron. To nie musi być ckm, może być coś zbliżonego do LMG 08/15.

      Usuń
    2. Spróbujmy zatem rozważyć, w ramach modernizacji, zamontowanie 4 silników (dwóch z przodu gondoli, ze śmigłami ciągnącymi i 2 z tyłu, z pchającymi). Postęp w budowie silników lotniczych spowoduje, że będzie można zamontować 4 jednostki napędowe po około 160 KM.
      ŁK

      Usuń
    3. PS. Oczywiście, możemy pozostawić układ wyłącznie ze śmigłami pchającymi.
      ŁK

      Usuń
  18. No to wygląda na to, że przegłosowano stanowiska pokładowe stosunkiem głosów 4:1. takie więc zostaną zamontowane, jednakże pamiętać należy, że i one nie mają nieograniczonych katów ostrzału, choćby dlatego, że są otwarte od tyłu i nie można załogi jednego działa narażać na podmuch z drugiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy wszystkich zastrzeżeniach, fajnie, że wygrały lawety pokładowe!
      ŁK

      Usuń
  19. Na to wygląda że wygrały, chyba że paru kolegów którzy się jeszcze nie wypowiedzieli, przechyli szalę ;)
    Nawiasem mówiąc, robiłem też przymiarkę żeby upchnąć 10 dział, ale ciasno to wychodziło. Więc chyba pozostanę przy 8.

    OdpowiedzUsuń