niedziela, 29 stycznia 2017

Wodnosamolot



Nasze lotnictwo morskie u progu 1915 r. posiada zaledwie ok. 43 samoloty (w tym 8 szt. Donnet-Leveque Type A,  5 szt. FBA Type C i 30 szt. Curtiss F), przy czym jest to liczba maksymalna wynikająca z ilości zakupionych maszyn, faktyczna liczba uwzględniając straty i zużycie jest z pewnością znacznie niższa. Jest to niezbyt imponująca ilość, powodująca w moim odczuciu konieczność doraźnych działań wzmacniających. Postanowiłem więc wprowadzić do użycia pierwszy typ wodnosamolotu pływakowego, dla którego bazą jest francuski samolot rozpoznawczy Farman HF.20, na produkcję którego w wersji lądowej posiadamy licencję. Zmiany nie są duże – obejmują zastąpienie podwozia i płozy ogonowej przez pływaki. Montaż pływaków oczywiście musi się odbić na osiągach maszyny – oryginał „wyciągał” 110 km/h, prędkość wersji pływakowej szacuję na ok. 100 km/h, przy niezmienionych gabarytach płatowca i mocy silnika.  Jeśli jednak macie jakieś uwagi do tego mojego szacunku, bądź jakiekolwiek inne do projektu, zapraszam do komentowania :) Podobnie jak jakiekolwiek inne uwagi w kwestii lotnictwa morskiego, jego rozwijania, pożądanych typów konstrukcji do wprowadzenia i czegokolwiek innego  w tej materii – w dziedzinie lotnictwa moja wiedza jest znacznie uboższa niż w kwestiach stricte okrętowych i nie zamierzam się z tym specjalnie kryć ;)
Co do samego samolotu, na razie proponuję wyprodukowanie 20 szt. wersji CWL-Farman HF.20H (H jak hydroplan, CWL - Centralne Warsztaty Lotnicze to nazwa wytwórni założonej dla licencyjnej produkcji płatowców).  Więcej prawdopodobnie nie będzie, bowiem traktuję go jako konstrukcję przejściową i zapewne zostanie wycofany wraz z zakupem bądź samodzielnym opracowaniem bardziej zaawansowanych konstrukcji. Najprawdopodobniej nastąpi to jeszcze w trakcie działań wojennych.
Poniżej prezentuję sylwetkę samolotu w skali, jaka jest stosowana dla rysunków samolotów na forum shipbucket.com (10 m = 220 pikseli), i której się będę trzymał w przyszłości dla projektów maszyn latających (oprócz oczywiście sterowców, o ile jeszcze jakieś będą).  Tym samym pragnę ogłosić, że będą się w przyszłości pojawiać osobne  posty na okoliczność wprowadzania do użytku nowych typów samolotów Marynarki Wojennej, o ile tylko będą to konstrukcje własne, zmodyfikowane we własnym zakresie konstrukcje zagraniczne, bądź konstrukcje które faktycznie były opracowane ale z jakichś względów nie doczekały się realizacji. Jeśli będą wprowadzane typy które w rzeczywistości latały i były szeroko rozpowszechnione, najprawdopodobniej ograniczę się tylko do wzmianki o nich przy jakiejś okazji (np. podsumowania rocznego).


Dane taktyczno-techniczne:
Załoga: 2
Rozpiętość: 14,00 m
Długość: 8,55 m
Wysokość: 3,32 m
Powierzchnia nośna: 35,00 m2
Masa własna: 360 kg
Masa startowa: 660 kg
Napęd: 1x80 KM
Prędkość: 100 km/h
Prędkość wznoszenia: 1,5 m/s
Pułap: 3000 m
Zasięg: 250 km
Uzbrojenie: 1 km

21 komentarzy:

  1. Z całą pewnością lepsze samoloty pojawią się jeszcze w trakcie działań wojennych. Wielka wojna była okresem najszybszego rozwoju lotnictwa wojskowego. Postęp w ciągu roku taki, jak przez ostatnich 20 lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje mi się, że szacunek prędkości maksymalnej tego hydroplana jest cokolwiek zawyżony (95 km/h?). Sam aparat pozostaje uroczym "szmatopłatem" zgodnym z duchem epoki! :)
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  3. W szacowaniu prędkości oparłem się na niemieckim wodnosamolocie myśliwskim Albatros W.4, będącym z grubsza pływakową wersją Albatrosa D.I. Osiągał on 160 km/h, podczas gdy wersja lądowa z takim samym silnikiem - 175 km/h. czyli wodnosamolot osiągał 91,4% prędkości samolotu z kołami. Tu założyłem zbliżony spadek prędkości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie uważam się, podobnie jak Ty, za specjalistę w zakresie konstrukcji lotniczych. Wydaje mi się jednak, że przywołany przez Ciebie wodnosamolot niemiecki, to konstrukcja znacznie doskonalsza aerodynamicznie. A więc i spadek prędkości, w stosunku do samolotu z podwoziem kołowym, może być mniejszy. Być może jednak mylę się... Dobrze, że nie założyłeś produkcji wielkoseryjnej. Ówczesne samoloty starzały się bardzo szybko. Myślę, że warto będzie wprowadzić, począwszy od 1916/1917 r., wodnosamoloty myśliwskie i bombowe. Bo ta konstrukcja jest chyba wyłącznie dla celów bliskiego rozpoznania.
      ŁK

      PS. Super, że włączyłeś do bloga samoloty stosowane przez marynarkę wojenną!

      Usuń
    2. Dokładnie, ta konstrukcja nadaje się tylko do bliskiego rozpoznania. Ale lepsze to niż nic. Zakup ma charakter - nazwijmy to - interwencyjny, by doraźnie zaspokoić potrzeby. W przyszłości z pewnością zakupimy (opracujemy?) dużo doskonalsze, wyspecjalizowane konstrukcje :)

      Usuń
  4. Sporo ciekawych samolotów dla marynarki można by było pozyskać w Rosji: łodzie latające Grigoriewicza, kilka konstrukcji Sikorskiego też miało wersje z pływakami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Planuję nabycie łodzi latających Grigorowicza, a nawet zakup licencji na nie. Z tym, że pierwszy model, który realnie może odpowiadać naszym potrzebom, czyli M-5 został oblatany w kwietniu 1915 r., zatem dopiero w ciągu tego roku można spodziewać się pojawienia się tego modelu w naszych siłach zbrojnych.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne to to nie jest ale lata i widzi... WIDZI dalej niż człowiek na górce z lunetą. ;)
    A to najważniejsze!
    Byłbym kontent, gdyby jeszcze przed końcem wojny opracowano własną konstrukcję.
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to nie piękne!!??!! Właśnie samoloty z czasów PWS są najpiękniejsze z całej historii lotnictwa!!;) Potem to wszystko na jedno kopyto jak w DWS albo jak potem jakieś latające żelastwo!!;)
    No dobra, żartuję;) Mnie się po prostu "szmatopłaty" bardzo podobają, stąd pomysł na ten nowy rodzaj postów. Ale i z późniejszych konstrukcji jest wiele takich, które mają swój niezaprzeczalny urok (Su-27 i pochodne, MiG-15 i 17, Ił-28, B-17, B-29/Tu-4, B-50, B-32, Tu-16, Westland Wyvern, P-2 Neptune, PB4Y Privateer, P-61 Black Widow, T-4 Sotka, B-58 Hustler, Do-335 Pfeil. Pewnie mógłbym tak wymieniać jeszcze długo.. No i oczywiście latający czołg Mi-24 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi-24 to troszkę insza kategoria ale też latadło.. ;)
      Z drugiej strony mnie zawsze podobał się Lancaster, Mosquito, a kilka lat temu zapałałem miłością do FW190, sympatią pewną darzę również PZL 11 i ofc. "Łosia". No i pewnie znalazło by się jeszcze.. "parę" maszyn fajnych. :)
      Kpt.G

      Usuń
  8. Gustujesz, jak widzę, w DWS. Mnie akurat ten okres najmniej ciekawi, jakiś taki oklepany mi się wydaje;) Mnie wszystko co jest z innej epoki (nawet jeśli to tylko parę lat przed 1939 albo parę po 1945), już na starcie wydaje się atrakcyjniejsze. Choć jak wspomniałem poprzednio - nawet z okresu DWS parę maszyn by się znalzało, które wybitnie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ps. Łoś jest jak najbardziej ok, ale tu może Cię zdziwię - bardziej przemawia do mnie wersja A z pojedynczym statecznikiem (choć wiem, dlaczego zastosowano w końcu ten podwójny i jakie ma zalety, tu mam na myśli tylko estetykę - podobnie jest dla mnie z B-24 i PB4Y)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyszło mi jeszcze do głowy, że wagę płatowca powinienem skorygować o wagę pływaków. Ale ile one mogą ważyć? Nie mam pojęcia. Jeśli ktoś wie, niech się podzieli tą wiedzą tajemną ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się na tym nie znam, ale chyba powinny być lekkie, skoro mają pływać.
      KT

      Usuń
    2. Są zapewne nieco cięższe od podwozia kołowego, ale chyba nie jest to wartość krytycznie większa.
      ŁK

      Usuń
  11. Ze względów o których piszecie, zapewne nie będzie to jakaś wielka masa, choć też nie zupełnie pomijalna (są to dość duże elementy wykonane zapewne z metalu, a ich pływalność wynika ze znacznej objętości).
    Dlatego wstrzymam się ze zmianami do czasu ewentualnego znalezienia jakichś konkretnych danych na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  12. Swoją drogą, chyba wypadałoby je przesunąć trochę do tyłu i nieco wydłużyć, żeby zapewnić odpowiednie wyważenie - środek ciężkości samoloty zwykle wypada w 25-30% tzw. średniej cięciwy aerodynamicznej, czyli w dużym uproszczeniu - w 1/4 "szerokości" skrzydła w takim rzucie bocznym :) Wtedy samolot jest stateczny i sterowny w locie, i będzie też ładnie utrzymywał się na pływakach, jeśli środek ciężkości będzie nad połową ich długości - nie będzie też potrzebny ten mały pływaczek z tyłu :)

    Pozdrawiam, JW Szopen

    OdpowiedzUsuń
  13. Tylko czy u takiej specyficznej konstrukcji środek ciężkości też będzie tak usytuowany? Wydaje mi się, że główne ciężary stanowią tutaj silnik i załoga, które są usytuowane dokładnie nad pływakiem. Wszystko co jest z tyłu, wydaje się być bardzo lekkie. Zresztą nie ukrywam, że inspirowałem się wyglądem realnie istniejących wodnosamolotów Farmana i obawiałem się tu coś radykalnie zmieniać. Jeżeli jednak faktycznie układ pływaków nie jest najkorzystniejszy, to myślę, że możemy to złożyć na karb niedoświadczenia konstruktorów, którym po raz pierwszy przyszło borykać się z takim zagadnieniem ;) Następnym razem zapewne spiszą się lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A tu przykłady inspiracji, których wspomniałem:
    https://c1.staticflickr.com/3/2741/4401810076_43c574878c_b.jpg
    http://flyingmachines.ru/Images7/Flight/1914/461-1.jpg
    https://c1.staticflickr.com/5/4027/4401809560_16c2a34d26_b.jpg

    OdpowiedzUsuń
  15. Układ z 3-cim pływakiem na ogonie „podtrzymującym”, to taka nieudana aberacja z początków lotnictwa. Akurat dla samolotu typu „pchacz” (jak Twój) to szczególnie wątpliwe rozwiązanie – na wodzie, przy opuszczonym ogonie, śmigło jest niebezpiecznie blisko lustra wody.
    H_Babbock

    OdpowiedzUsuń
  16. W każdym statecznym samolocie jest, niezależnie od układu - to wynika z aerodynamiki :) Ze względu na to, że środek parcia wypada właśnie około 1/4 średniej cięciwy aerodynamicznej, oraz momentu pochylającego skrzydło, masa powinna znajdować się właśnie w tych okolicach :) I to działa wszędzie, nieważne czy to Farman, Fokker, Spitfire, Lightning czy B-29 :) Zresztą, na tym akurat samolocie bardzo ładnie to widać - zakładam, że ten szary owal między skrzydłami to zbiornik paliwa, prawda? Żeby środek ciężkości nie przesuwał się w trakcie ubywania paliwa, zbiorniki montuje się właśnie jak najbliżej środka masy :) Tak samo zresztą komory bombowe :)

    Pozdrawiam
    JW Szopen

    OdpowiedzUsuń