czwartek, 1 października 2015

Nowe okręty podwodne



Dziś prezentuję nowy typ okrętu podwodnego.  Jest to rozwinięcie poprzedniego typu Tuńczyk z 1909 r. Nowa jednostka jest nieco większa, ma o 1 wyrzutnię torped więcej, i jako pierwszy okręt podwodny w naszej flocie posiada na wyposażeniu działko szybkostrzelne. Największy postęp dokonał się w dziedzinie osiąganej głębokości zanurzenia, bowiem zanurzenie operacyjne wynosi aż 51 m. Jak na 1911 r. jest to ścisła światowa czołówka, a kto wie, czy wręcz nie rekord świata :) 


Karp, polish submarine laid down 1911

Displacement:
    373 t light; 382 t standard; 436 t normal; 479 t full load, 523 t submerged

Dimensions: Length overall / water x beam x draught
    164,24 ft / 164,24 ft x 19,09 ft x 10,89 ft (normal load)
    50,06 m / 50,06 m x 5,82 m  x 3,32 m

Armament:
      1 - 1,46" / 37,0 mm guns in single mounts, 1,55lbs / 0,70kg shells, 1908 Model
      Quick firing gun in deck mount
      on centreline forward
    Weight of broadside 2 lbs / 1 kg
    Shells per gun, main battery: 600
    4 - 18,0" / 457 mm submerged torpedo tubes

Armour:
   - Gun armour:    Face (max)    Other gunhouse (avg)    Barbette/hoist (max)
    Main:    0,79" / 20 mm          -                  -

Machinery:
    Diesel Internal combustion generators plus batteries,
    Electric motors, 1 shaft, 1 438 shp / 1 073 Kw = 16,50 kts (500 hp / 374 Kw = 8,00 kts)
    Range 3 320nm at 11,00 kts (50nm at 5,50 kts)
    Bunker at max displacement = 96 tons

Complement:
    24

Cost:
    £0,021 million / $0,086 million

Distribution of weights at normal displacement:
  Armament: 0 tons, 0,0%
    Armour: 1 tons, 0,1%
       - Belts: 0 tons, 0,0%
       - Torpedo bulkhead: 0 tons, 0,0%
       - Armament: 1 tons, 0,1%
       - Armour Deck: 0 tons, 0,0%
       - Conning Tower: 0 tons, 0,0%
    Machinery: 58 tons, 13,4%
    Hull, fittings & equipment: 173 tons, 39,6%
    Fuel, ammunition & stores: 63 tons, 14,4%
    Miscellaneous weights: 142 tons, 32,5%

Overall survivability and seakeeping ability:
    Survivability (Non-critical penetrating hits needed to sink ship):
      98 lbs / 45 Kg = 63,5 x 1,5 " / 37 mm shells or 0,2 torpedoes
    Stability (Unstable if below 1.00): 1,00
    Metacentric height 0,4 ft / 0,1 m
    Roll period: 12,5 seconds
    Steadiness    - As gun platform (Average = 50 %): 0 %
            - Recoil effect (Restricted arc if above 1.00): 0,00
    Seaboat quality  (Average = 1.00): 0,00

Hull form characteristics:
    Hull has a flush deck
    Block coefficient: 0,447
    Length to Beam Ratio: 8,60 : 1
    'Natural speed' for length: 12,82 kts
    Power going to wave formation at top speed: 53 %
    Trim (Max stability = 0, Max steadiness = 100): 32
    Bow angle (Positive = bow angles forward): 0,00 degrees
    Stern overhang: 0,00 ft / 0,00 m
    Freeboard (% = measuring location as a percentage of overall length):
       - Stem:        0,00 ft / 0,00 m
       - Forecastle (20%):    0,00 ft / 0,00 m
       - Mid (50%):        0,00 ft / 0,00 m
       - Quarterdeck (15%):    0,00 ft / 0,00 m
       - Stern:        0,00 ft / 0,00 m
       - Average freeboard:    0,00 ft / 0,00 m
    Ship tends to be wet forward

Ship space, strength and comments:
    Space    - Hull below water (magazines/engines, low = better): 147,6%
        - Above water (accommodation/working, high = better): 0,0%
    Waterplane Area: 1 900 Square feet or 177 Square metres
    Displacement factor (Displacement / loading): 168%
    Structure weight / hull surface area: 61 lbs/sq ft or 298 Kg/sq metre
    Hull strength (Relative):
        - Cross-sectional: 2,45
        - Longitudinal: 1,48
        - Overall: 1,68
    Hull space for machinery, storage, compartmentation is cramped
    Room for accommodation and workspaces is extremely poor
    Ship has quick, lively roll, not a steady gun platform
    Caution: Lacks seaworthiness - very limited seakeeping ability

Operational depth:  168 ft / 51 m
Emergency Depth: 269 ft / 82 m
Crush depth: 420 ft / 128 m

Karp (1911)
Ośmiornica (1911)
Mątwa (1911)
Boleń (1912)
Kleń (1912)
Jesiotr (1912)

40 komentarzy:

  1. Bardzo wysoka jest też prędkość nawodna. Osobiście ograniczyłbym ją na rzecz zwiększenia pojemności akumulatorów i zasięgu pływania w zanurzeniu. Uzbrojenie w automatycznego "Maxima-Nordenfelta" jest absolutnie awangardowe. Bardzo podobają mi się te okręty. Fajnie, że zbudowałeś je w tak dużej serii!
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, imponujące okręty! Najszybsze (dieslowskie op), stosunkowo głęboko nurkujące, imponująca salwa dziobowa, armatka! To Groźny Łowca!
    Karpie to dobra podstawa do wyjścia rodzimych średnich okrętów podwodnych o wyporności w przedziale 500-850ton! Kolejne okręty można uzbroić w 5wt (+1 rufowa i 5 torp. zapasu) torped i armatkę 57mm, starając się zachować 16/8w, zasięg zwiększyć do 4tys Mm/10w (70Mm/4w), zanurzenie 60m, oczywiście przy 5-10m większym rozmiarze.
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy okazji: którąś ze starszych jednostek dobrze byłoby przypisać do celów stricte szkoleniowych, chociaż pewnie nie wiązałoby się to z żadnymi szczególnymi modyfikacjami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za przychylne opinie :) Kolejne jednostki zapewne będą miały jeszcze lepsze parametry pływania podwodnego (zwłaszcza zasięg, bo zanurzenie już jest bardzo dobre). Można też będzie się spodziewać zwiększenia kalibru posiadanego działka. Ale to nieco później, następną jednostką podwodną będzie podwodny stawiacz min.
    Nie pamiętam czy o tym już pisałem, ale o szkolenia przeznaczyłem jednostki typu Holland (czyli u nas typ Delfin): http://springsharp.blogspot.com/2014/09/okret-podwodny-typu-holland.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy stawiacz min będzie "spokrewniony" z "Krabem"?
      ŁK

      Usuń
  5. ps. mała korekta raportu - zapomniałem uwzględnić w raporcie osłonę działa, co już zostało poprawione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O KURKA! kosztowało nas to tonę paliwa! XD
      O ile rzeczywiście pamiętam że zapas wynosił 97. ton :)
      Kpt.G

      Usuń
  6. no niestety, program wyliczył to na tonę, aczkolwiek sądzę, że to przybliżenie, realnie taka osłona tyle nie waży. zapewne algorytm liczy pancerz z dokładnością do pełnych ton.
    Natomiast podwodny stawiacz min będzie do pewnego stopnia rozwinięciem Kraba - przede wszystkim będzie dłuższy, ze względu na konieczność pomieszczenia min.

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam
    A po kiego diabła 37????Co my chcemy nią robić?Straszyć rybaków????
    Koledzy 75mm a w ostateczności 57mm .
    Nic mniejszego nawet automatycznego nie wchodzi w grę bo robi za balast.

    Po za tym okręt miodzio.
    Pawel76

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początkowo armatki służyć miały do dobijania trafionych torpedami statków, 37mm armatka ma również wystarczającą szybkostrzelność aby w krótkim czasie "wykończyć" trafiony statek lub jaki upierdliwy drobnoustroje, na Bałtyku pływają raczej mniejsze jednostki nie warte torpedy, a i sam op nie zmieści większej jak 57mm (w toku wojny można zamienić armatki) nie pomieści. Na stawiaczu min już można spróbować zainstalować coś większego, na drugiej serii op 57mm najmniej, 75mm to na razie max co możemy na op. zainstalować...
      Chyba że mamy na stanie krótko lufową 100-105mm, ale i tak dopiero w następnej serii większych okrętów podwodnych (nie mniej jak 650ton i 65m długości).
      Kpt.G

      Usuń
    2. Witam
      To tak złośliwie zapytam ile trzeba pocisków wg Springsharpa żeby dobić jednostkę o wyporności 2000 brt?.
      Podobnie jest z mniejszymi jednostkami trzeba naprawdę wielu trafień a i tu chyba tylko Sowieci w następnej wojnie mieli 45mm ale jakoś nie przypominam sobie aby z działka coś zatopili.
      Kolejna sprawa to poddani Kajzera swoje szlaki nader solidnie patrolowali szeregiem starszych i mniejszych torpedowców i patrolowców które miały działka 50mm i 60 mm a większe 88 i 105mm a w tym wypadku naszą 37mm możemy sobie postrzelać do gołębi.
      Pawel76

      Usuń
  8. Zatapianie z 75 mm armaty czegoś większego od trawlera to też mordęga i strata czasu. :) Pomysł z 37 mm automatyczną armatką uważam za awangardowy i mający swoje uzasadnienie. Zwalczanie statków rybackich nieprzyjaciela to, wbrew pozorom, ważne zadanie, gdyż dezorganizuje jego system aprowizacji.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam
      I dlatego wysyłamy nowoczesny op celem zwalczania wrogich poławiaczy śledzi i szprotek???????
      Pawel76

      Usuń
    2. Powiem tak automatyczna 37mm, pozwoliła by narobić sporo dziur w krótkim czasie w kadłubie utrzymującego się jeszcze statku, pozwoliłoby to "usunąć poduszki powietrzne" (powiem więcej na U-Bootach typu IX na których była 37mm armatka, często była używana przeciwko jednostkom handlowym, a i 20mm na wszystkich op. pukano czasem w wpół-zatopione statki). Równocześnie daje możliwość zmiecenia stanowiska bojowego (działa) wraz z obsadą w przypadku zaimprowizowanej jednostki patrolowej.
      Co do zwalczania kutrów rybackich to.. mam odrobinę mieszane uczucia, tzn. zależy czy robimy to w nocy z "zaskoczenia" prujemy wszystkim co mamy w taśmie amunicyjnej, czy wynurzamy się obok celu i "uprzejmie" prosimy o opuszczenie jednostki i potem ją zatapiamy, cóż.. sposób zależy od dowódcy.
      Poza tym skuteczność armaty zależy od celu, im większy tym więcej przyjmie pocisków miałem kiedyś w książce pewnej zestawienie ile pocisków jakiego kalibru (podzielone na małe [do 75mm?], średnie [do155mm] i ciężkie [203+]) jest "przeciętnie potrzebne na 1000 ton wyporności podzielone na statki handlowe i poszczególne klasy okrętów wojennych+ podobne zestawienie nt. torped. I jeśli mnie pamięć nie myli na 1000 ton handlowca potrzeba około 20-30 małego kalibru.
      (no i znowu się rozpisałem XD)
      Kpt.G

      Usuń
    3. Kol. Pawel76: idąc tym tokiem rozumowania - nowoczesne okręty podwodne nadają się tylko do zwalczania wielkich i nowoczesnych okrętów nieprzyjaciela? (mnie wystarcza jeden pytajnik!) :)
      ŁK

      Usuń
    4. Znalazłem tę Książkę! I od razu Poprawka!
      Liczba trafień koniecznych do zatopienia słabo opancerzonego okrętu
      małe--> lekkie 76.2 do 127mm 5 do 10 trafień 1-2 torpedy
      Średnie--> 130-203mm statek 2-3 pociski
      ciężkie--> 280mm+ 1-2 pociski
      Czyli statek może przyjąć powiedzmy 30-40 trafień b. lekkimi pociskami.
      Niszczyciel w tej samej kategorii wystąpił:
      Lekkie 5-20 pociski 1-2 torpedy
      Średnie 1-10 pociski
      Ciężkie 1-3 pociski
      Pamiętajmy iż odnosi się to do jednostek IIWŚ.
      Dane wzięte z Wojna na Pacyfiku Encyklopedia J. F. Dunnigan i A. A. Nofi w przekł. Rafał Brzeski
      Kpt.G

      Usuń
    5. Ciekawe informacje. Proszę jednak zwrócić uwagę na rozpiętość danych np. 5 do 20 pocisków lekkich. I tu dochodzimy do sedna: zależy, gdzie trafiamy.
      ŁK

      Usuń
    6. Ogólnie jest tam około strony A4 drobnym druczkiem z przykładami nietypowymi np o niszczycielach które zebrały 5-6 kamikaze i przetrwały.
      Mogę zeskanować te strony i rozesłać potrzebuję tylko adresów, ofc. do użytku własnego żeby nie było. :)
      Kpt.G

      Usuń
    7. Witam
      To skoro Koledzy Łk i Kpt.G podnoszą pod niebiosa skuteczność małych kalibrów to dlaczego marynarki ich nie użytkowały.
      Co do tzw. poduszki powietrznej to dalej skuteczniejsze są większe kalibry np.57 czy 75mm. czy w końcu drużyna abordażowa z trotylem.
      20 i 37mm były bronią plot. a że od czasu do czasu używane były do innych celów takie życie.
      To proponuje przytoczenie przykładu uzbrojenia okrętu podwodnego w czasie I wś w podobny sprzęt?
      Jedyny zbliżony typ jaki znalazłem uzbrojony w 37mm to u Germanów typ.U-5 i zbliżone a i u nich już 15 roku zmieniano na 50mm a później nawet na 88mm .
      Dlaczego?
      Pawel76

      P.S
      O siebie dodam że spotkałem się z klasyfikacją dla artylerii morskiej:
      - do 75/76mm lekka
      - do 133/135/140mm - średnia
      - od 150mm - ciężka

      Kolego ŁK rozwijając nasz tok rozumowania to proponuję wysłać dzisiejszy odpowiednik naszego Karpia do zwalczania trawlerów rybackich.

      Żegluga handlowa na Bałtyku doby 1910 A.D to albo średniej wielkości drobnicowce 500-1500 BRT, albo masowce (szwedzka ruda/niemiecki węgiel) 2000-4000 BRT ,proszę spojrzeć u Wywerki co topili Angole do spółki z Rosjanami na Bałtyku w czasie Iwś.
      Pawel76

      Usuń
    8. Pawle, wobec zupełnego braku opancerzenia jednostek handlowych, można je dziurawić czymkolwiek. Secundo, nie musimy nieprzyjacielskiego statku od razu zatapiać, zdemolowanie go też jest coś warte. Wracasz z patrolu, torped już nie masz, a tu przybłąkał się parostatek... Dobrze mieć działko choćby małe. Chcąc instalować na okrętach podwodnych grubsze rury, trzeba brać pod uwagę nie tylko wielkość okrętu, również moc silników elektrycznych. Im większe działo, tym większy opór! Oczywistość tak oczywista, że łatwo o niej zapomnieć. Okręty drugiej dekady wieku nie osiągały jeszcze zawrotnych prędkości pod wodą.
      Kol. Kpt.G, chętnie zobaczę te dane stonka990@gmail.com.

      Usuń
    9. A, w którym to miejscu "podnoszę pod niebiosa" skuteczność artylerii małokalibrowej? Po prostu stwierdziłem, że uzbrojenie w automatycznego "Maxima-Nordenfelta" jest koncepcją awangardową i wartą uwagi. To Kolega skwitował mój wywód, że działko to nadaje się jedynie do straszenia rybaków! W sumie zrobiła się z tego taka trochę dyskusja ... o niczym. Pozdrawiam i urywam ten wątek. :)
      ŁK

      Usuń
  9. Widzę, że działko wzbudziło spore kontrowersje;) Na swoje "usprawiedliwienie" powiem, że przecież Niemcy swoje u-booty też wyposażali w działka kal. 37 mm, i to w czasie wojny (poprzednio miały tylko km-y). Widocznie również uznawali ich skuteczność wobec celów nieopancerzonych. Stosunkowo małe działka znajdowały się też na jednostkach innych flot (np. 47 mm na francuskim Circe). Oczywiście, większe działo pewnie będzie lepsze, więc kolejne typy prawdopodobnie dostaną 57-ki albo i nawet 75-tki. Niemniej, pamiętajmy że ok. 1911 r. praktycznie nie było żadnych doświadczeń w bojowym użyciu okrętów podwodnych, więc stosowanie uzbrojenia które z perspektywy czasu może wydawać się kontrowersyjne, jest bardziej niż prawdopodobne.
    dV

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak z zupełnie z innej beczki - to ten okręt ma komin? (to coś sterczące z tyłu kiosku). I czy to się da chować przy zanurzeniu?
    H_Babbock
    PS W sumie to byłyby takie pół-chrapy...

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak sobie kombinowałem, że można by eksperymentalnie zastosować coś w rodzaju chrap. Odprowadzanie spalin z zanurzonego okrętu podwodnego na powierzchnię było wynalezione w ostatnim dziesięcioleciu XIX w., więc teoretycznie było to możliwe do zastosowania. Oczywiście, w realiach przed PWS jest to jeszcze rozwiązanie wysoce niedoskonałe, i zapewne nie było by stosowane bojowo, ale pierwszy krok został zrobiony.
    dV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd powietrze do działania diesla? Butle ze sprężonym powietrzem?
      Właśnie dostarczanie powietrza do silnika to większy problem niż usuwanie spalin.
      H_Babbock

      Usuń
    2. Chyba, że są to dwie rury współśrodkowe. Wewnętrzna do wyrzutu spalin i zewnętrzna, z wentylatorem zasysającym, do pobierania powietrza atmosferycznego. Czyli coś takiego, jak konstrukcja kotłów c.o. w tzw. zamkniętą komorą spalania.
      ŁK

      Usuń
    3. Czyli "pełne" chrapy. Technicznie możliwe, ale...
      Wyrzut spalin, nawet z pod wody (jak na okręcie Drzewieckiego) - OK. "Kominek" do niezakłóconego wyrzutu spalin ("otwarty wydech") - OK. Ale chrapy w 1911r! Dla mnie miie akceptowalny progresizm.
      H_Babbock
      PS Zresztą op czasie PWS przebywały w zanurzeniu poniżej 5% rejsu, więc po co?

      Usuń
    4. Ja również odpuściłbym te chrapy. Technicznie możliwe, ale nazbyt progresywne.
      ŁK

      Usuń
    5. Jednakże badania i jakieś eksperymenty na modelachi i prace studyjne, prowadzić możemy, nie musimy natomiast wykorzystywać ich w walce, osobiście nie widzę "bojowego użycia" Chrap w trakcie WW. Powodów jest kilka:
      -na chwilę obecną op nie jest zmuszony tak długo przebywać pod wodą
      -zagrożenie ze strony lotnictwa na chwilę obecną.. nie istnieje lub jest mierne.
      -pytanie jak ze skutecznością chrap?
      -wytrzymałością użytkowania (pierwsze snorkele pękały bardzo szybko ze względu na temp. spalin i wody dookoła rur)?
      Gdyby Kolega De Villars postanowił ciągnąć blog do roku 1945 (co mnie by bardzo cieszyło), chrapy moglibyśmy zacząć montować (a może raczej zbudować od podstaw okręt w nie wyposażony) w ramach testów i badań w pełnej skali (średniego i przybrzeżnego op) dopiero koło roku 1935 co nie byłoby,moim zdaniem, nadmiernym progresywizmem.
      Kpt.G

      Usuń
  12. Odnośnie chrap pewne podejście zrobili.. Brytyjczycy w trakcie trwania wojny:
    Użyli oni mianowicie (właśnie kol. Pawel76) jednostek rybackich do holowania op, które oprócz kabla telefonicznego i liny holowniczej miały rurę służącą do wymiany powietrza. Tandem taki miał w zamyśle zostać wykorzystany przeciwko Kaiserowskim U-Bootom. Typ op które były używane to głównie starsze i mniejsze typy, poza typem R (opracowany w trakcie wojny wszedł pod jej koniec) który jak na swoje czasy był rewolucyjny (taki typ XXI tylko prawie 30 lat wcześniej i znacznie mniejszy), okręt nie dysponował artylerią, kadłub w kształcie kropli, projektowana prędkość pod wodą to 14-15w i 6 wt dziobowych oraz sonar pasywny w dziobie, była to jednostka stosunkowo niewielka i o niewielkim zasięgu pomyślana do polowań na wrogie op, taki był zamysł zbudowano kilka jednostek, ale chyba nic z tego nie wyszło.
    link:
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Brytyjskie_okr%C4%99ty_podwodne_typu_R

    PS Stonk! wysłane!

    Pozdrawiam!
    Kpt.G

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotarło. Dziękuję. Ogólna zasada jest taka, że im większy okręt, tym więcej może wytrzymać. Wspomniana stosunkowo wysoka odporność niszczycieli może mieć związek z trudnością trafienia krytycznego. Niszczyciel jest mały, więc siłownię i magazyny amunicyjne też ma sporo mniejsze niż pancernik czy lotniskowiec.

      Usuń
  13. Myśliwskie OP to jest coś co mi się podoba. Może w międzywojniu się takowych dorobimy. pamiętajmy, że ZSRR miał sporą flotę podwodną!
    dV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz jak o tym myślę, w naszej sytuacji na Bałtyku 500-600 tonowe okręty Typu R Polskiego wzoru, lecz postawione bardziej na długość przebywania pod wodą niż na prędkość (podwodna powiedzmy 11-13w), jest bardzo kuszące. Jednakże kaliber torped (nie mniej jak 500mm) musiałby być jednak większy dla większej skuteczności w zwalczaniu nie tylko op, ale i okrętów liniowych. 2-3 okręty czatujące na podejściach do portów przeciwnika, mogą wychodzącemu lub wchodzącemu zespołowi troszkę zaszkodzić. Postuluję oprzeć się na zmodyfikowanym kadłubie (troszkę większym) Karpia, a przynajmniej zbudować 1 jednostkę eksperymentalną, nie zapominajmy jednak również o klasycznych op, wspomniana przeze mnie jednostka jest bardziej specyficznym uzupełnieniem Bałtyckiej Floty Podwodnej.
      Kpt.G

      Usuń
    2. Okręty typu "R" miały rewelacyjny zasięg podwodny wynoszący 240 mil przy prędkości 4 w. Torpedy naszego okrętu muszą być standardowe - 21". Pomysł warty wcielenia w życie, ale dopiero po PWS. Można oprzeć się na planach typu "R", o ile Brytyjczycy zechcą je udostępnić, co wcale nie jest takie pewne.
      ŁK

      Usuń
    3. Niekoniecznie, możemy do tego dojść sami metodą prób i błędów. Powiedzmy ze we flocie mamy swojego "Donitza/Mitchella(tylko podwodnego)" lub młodego Komandora, który wpada na pomysł takiego okrętu i próbuje namówić do swojego pomysłu bezpośrednich przełożonych, równocześnie wysyłając dziesiątki/setki listów do Najjaśniejszego Władcy oraz wysokich rangą dowódców MW. Co w końcu przynosi (albo i nie) skutek w postaci przebudowy jednego z okrętów II serii Karpia lub budowy całkowicie nowego okrętu o wyporności 400-550ton. W przededniu Wielkiej Wojny do służby wchodzi "OKP/JKM Wojski(lub "Myśliwy" jak kto woli)".
      Kpt.G

      Usuń
    4. Zdobędziemy plany, nawet jeśli Brytyjczycy nie zechcą ich udostępnić. Od czego wywiad? Poznanie okrętów sojuszników i wrogów nie wyklucza korzystania z własnych pomysłów i doświadczeń.

      Usuń
  14. Prawdę mówiąc bardziej prawdopodobne wydaje mi się zbudowanie takiej jednostki jednak po wojnie. Zwłaszcza, że przed PWS u-bootwaffe nie stanowiła wielkiej siły (bodaj 28 jednostek) i nie przewidywano żeby mogła nam istotnie zagrozić Właściwie, to nikt tak naprawdę nie uważał OP za groźną i skuteczną broń, a co za tym idzie - nie poszukiwał sposobów jej zwalczania. Dopiero przebieg działań wojennych, w tym m.in. wyczyn Weddigena (zatopienie 3 brytyjskich KPZ) unaocznił wszystkim potencjał nowej broni.
    Co innego w okresie międzywojennym - ZSRR ma liczną flotę podwodną, którą trzeba móc zwalczać, bo zagraża ona transportom, które szły by do Polski drogą morską w przypadku wybuchu wojny. Inna sprawa, że i poziom technologiczny będzie wtedy wyższy, więc i szanse powodzenia projaktu myśliwskiego OP będą znacznie większe.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zamiast prób i błędów wolę działania operacyjne wywiadu! :) Z awangardą nie możemy przesadzać, światowy prymat Brytyjczyków jest bezdyskusyjny i niech tak zostanie.
    ŁK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak nie zostanie (chyba że poważnie zmienimy historię, czego nie lubisz), epoka hegemoni Brytyjczyków dobiega końca.

      Usuń
    2. Miałem na myśli wyłącznie prymat w zakresie wypracowania koncepcji tak specyficznego OP, jak jednostki typu "R".
      ŁK

      Usuń